Soborowa konstytucja Dei Verbum (...) wskazuje na Pismo Święte – odczytywane w żywej Tradycji Kościoła – jako uprzywilejowane miejsce spotkania, w którym Bóg stale przemawia do mężczyzn i kobiet wszystkich czasów, aby słuchając Go, mogli Go poznawać i miłować. Teksty biblijne nie zostały jednak napisane językiem niebiańskim lub nadludzkim. Jak uczy nas bowiem także rzeczywistość dnia powszedniego, dwie osoby mówiące różnymi językami nie rozumieją się nawzajem, nie mogą wejść w dialog, nie potrafią nawiązać relacji. W niektórych przypadkach to, że pozwalamy drugiemu nas zrozumieć, jest pierwszym aktem miłości. Dlatego też Bóg postanawia przemawiać za pomocą ludzkich języków i tak różni autorzy, natchnieni Duchem Świętym, zredagowali teksty Pisma Świętego. Jak przypomina dokument soborowy: „Boże, bowiem słowa wyrażone ludzkimi językami upodobniły się do ludzkiej mowy, podobnie jak Słowo Wiekuistego Ojca, przyjąwszy słabe ludzkie ciało, upodobniło się do ludzi” (DV, 13). Dlatego Pismo Święte nie tylko w swojej treści, lecz także w języku objawia miłosierne zniżenie się Boga ku ludziom i Jego pragnienie, aby stać się im bliskim.
Audiencja generalna, 4 lutego 2026 r.
Reklama
Po ogłoszeniu Błogosławieństw Jezus zwraca się do tych, którzy według nich żyją, i mówi, że dzięki nim ziemia nie jest już taka, jak była, i świat nie jest już pogrążony w ciemnościach. „Wy jesteście solą ziemi. (...) Wy jesteście światłem świata” (Mt 5, 13-14). To bowiem prawdziwa radość nadaje smak życiu i wydobywa na światło to, czego wcześniej nie było. Ta radość emanuje z pewnego stylu życia. (...) To jest życie, jakie jaśnieje w Jezusie, nowy smak Jego gestów i Jego słów. (...) pozwólmy się karmić i dajmy się oświecać przez komunię z Jezusem. Wtedy bez jakiejkolwiek ostentacji będziemy jak miasto na górze, nie tylko widoczne, ale także pociągające i gościnne: miasto Boże, w którym wszyscy, w głębi serca, pragną zamieszkać i odnaleźć pokój.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Anioł Pański, 8 lutego 2026 r.
Jesteśmy zanurzeni w kulturze prędkości, natychmiastowości, pośpiechu, a także odrzucenia i obojętności, która uniemożliwia nam podejście i zatrzymanie się w drodze, aby dostrzec potrzeby i cierpienia, które nas otaczają. (...) Jezus nie uczy, kim jest bliźni, ale jak stać się bliźnim, to znaczy, jak stać się bliskim. (...) Rzeczywiście, nikt nie jest bliźnim dla drugiego, dopóki nie zbliży się do niego z własnej woli. Dlatego bliźnim stał się ten, który okazał miłosierdzie.
Miłość nie jest bierna, wychodzi na spotkanie drugiemu; bycie bliźnim nie zależy od fizycznej lub społecznej bliskości, ale od decyzji, by miłować. Dlatego chrześcijanin staje się bliźnim cierpiącego, naśladując przykład Chrystusa, prawdziwego boskiego Samarytanina, który przybliżył się do zranionej ludzkości. Nie są to zwykłe gesty filantropii, ale znaki, w których można dostrzec, że osobiste uczestnictwo w cierpieniach drugiego człowieka oznacza dar z siebie, wykracza poza zaspokajanie potrzeb, aby sprawić, że nasza osoba stałaby się częścią daru.
Orędzie na XXXIV Światowy Dzień Chorego, 11 lutego 2026 r.




