Reklama

Abp Ryś: co by było, gdyby cały Kościół poszedł z Jerozolimy do Betlejem?

2019-01-06 18:27

xpk / Łódź (KAI)

Archidiecezja Łódzka

– Pytanie dzisiejszej uroczystości to nie: w jaki sposób poganie dochodzą do Boga? To jest pytanie o to, czy wierzący ludzie też się ku Niemu ruszą? Sami możemy zadać sobie dziś to pytanie: co by było, gdyby cały Kościół poszedł z Jerozolimy do Betlejem? Co to by była za zmiana dla Kościoła? Od takiej stabilizacji do prostoty, od bogactwa do ubóstwa, od władzy do służby – pytał arcybiskup Grzegorz Ryś.

Już po raz kolejny w uroczystość Objawienia Pańskiego główną ulicą Łodzi przeszedł barwny Orszak Trzech Króli. Uroczysty pochód rozpoczęła Msza św. celebrowana w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego Łodzi przy placu Wolności. Liturgii, która zgromadziła w świątyni i poza nią uczestników Orszaku, przewodniczył abp Grzegorz Ryś.

W homilii, odwołując się do spotkania Heroda z mędrcami przybyłymi ze wschodu i szukającymi drogi do nowo narodzonego Króla żydowskiego, łódzki pasterz zauważył, że Herod wraz ze swoimi kapłanami wiedzieli dobrze – znając Pisma – że w Betlejem narodzi się Mesjasz, ale sami nie poszli spotkać się z Nim.

– Dzisiaj też może być tak i jest tak, że raz po raz widzimy obok nas ludzi, których mamy odwagę nazywać poganami, i widzimy, jak ich Pan Bóg prowadzi do siebie sobie znanymi sposobami, sobie znanymi drogami. Za znakami, których my nie potrafimy rozszyfrować. Widzimy ludzi, którzy się nieraz bardzo szybko przemieszczają, potrafią wielką drogę przejść do Boga, a my, którzy mamy w rękach Biblię, mamy w rękach wszystkie sakramenty, wszystkie Boże znaki, mamy całą wiedzę o Nim, nie potrafimy się ruszyć ani kawałeczek - zauważył kaznodzieja.

Reklama

Abp Ryś dodał, że "droga z Jerozolimy do Betlejem, to droga od zapatrzenia się w siebie, od zatroskania się o siebie, od takiego egoizmu, który poza swoim interesem nic nie widzi i gotowy jest popełnić grzech zabijając pół świata, od takiego stanu – do Betlejem, gdzie jest Jezus położony w żłobie i wydany na łaskę, łaskę ludzi, jako pokarm dla nich, jako ten, który przychodzi, aby być dla innych. To jest ta droga. Jesteśmy do niej zaproszeni".

Nawiązując do biblijnych mędrców, którzy po spotkaniu z Herodem wyruszyli w drogę do Betelem, celebrans podkreślił, że "pytanie, które się za tym marszem kryje, jest pytaniem niezwykle poważnym: czy my jako Kościół ruszymy się z Jerozolimy do Betlejem? Jeśli się ruszymy, to jakim będziemy Kościołem w punkcie dojścia? Co się z nami stanie? Czy przypadkiem nie jest tak, że zachowujemy się jak Herod i Jerozolima? Przyszedł Jezus do Betlejem w prostocie, ubóstwie, miłości radykalnej, otwartości na człowieka, że już się bardziej nie da, przyszedł taki – pokazuje bądźcie tacy. A my myślimy – to jest niebezpieczne, to nam zagraża. Możemy o tym czytać i się nigdy nie ruszyć w tamtą stronę i będziemy takim Kościołem, który potrafi o Bogu wiele gadać, ale jak przychodzi się ku Niemu ruszyć, to wysyłamy innych. My sami zostaniemy w swoim bezpiecznym świecie, a wówczas wszystkie Boże obietnice przejdą nam koło nosa".

Po zakończeniu liturgii łódzki Orszak Trzech Króli przeszedł ulicą Piotrkowską z placu Wolności do katedry pw. św. Stanisława Kostki. Za gwiazdą podążały całe rodziny z dziećmi, a na ich głowach połyskiwały kolorowe korony, przygotowane przez organizatorów tegorocznego Orszaku.

W tych największych jasełkach w Łodzi uczestniczyły młodzi przebrani za „chóry anielskie” oraz Archanioł Michał, który z wysokości spoglądał na uczestników Orszaku. W scenkach prezentowanych podczas przemarszu można było dostrzec diabły ziające ogniem, przeszkadzające podążającym do Betlejem oraz króla Heroda, chcącego zgładzić nowo narodzonego Króla Izraela. Podobnie jak w latach ubiegłych, w Orszaku szedł prawdziwy wielbłąd, który cieszył się wielkim zainteresowaniem szczególnie najmłodszych uczestników marszu. Niespodzianką dla wszystkich były wystrzelone w niebo tysiące konfetti, które symbolizowały zwycięstwo dobra nad złem.

Po dotarciu pochodu do łódzkiej szopki i złożeniu darów przez Trzech Króli, uczestnicy wzięli udział w koncercie zespołu „Arka Noego”.

Orszak Trzech Króli organizowany jest także innych miastach archidiecezji: w Bełchatowie, Piotrkowie Trybunalskim, Tomaszowie Mazowieckim czy Zgierzu.

Tagi:
abp Grzegorz Ryś

Abp Ryś o wolności w Kościele

2019-03-12 11:33

xpk / Łódź (KAI)

Ochrzczeni w Jezusie Chrystusie, odnajdują w sobie taką godność, która jest nieusuwalna przez żadne zewnętrzne konteksty, łącznie z tak zasadniczym, że ktoś jest niewolnikiem czy wolnym człowiekiem – przypomniał abp Grzegorz Ryś podczas wykładu inaugurującego „Akademicki Tydzień Pytań”. Hasłem cyklu organizowanego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego jest „wolność”.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

– Pomysł zorganizowania „Akademickiego Tygodnia Pytań” zrodził się stosunkowo niedawno. Chodziło nam o to, by spotkać się w przestrzeni akademickiej – tłumaczy ks. Marian Chalecki – salezjański duszpasterz akademicki. – Wiemy, że ludzie młodzi mają pytania i szukają odpowiedzi. To jest bardzo dobre, ale my w tym szukaniu odpowiedzi na pytania młodych, chcemy podeprzeć się autorytetem wielu księży, którzy w tej przestrzeni akademickiej funkcjonują od lat – dodaje jeden z organizatorów.

Pierwszy wykład wygłosił metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. Hierarcha szukał odpowiedzi na pytanie: „Czy w Kościele można być wolnym?”. Na wstępie arcybiskup sięgnął do początków Kościoła, czyli do życia i działalności ewangelizacyjnej św. Pawła. – Paweł w więzieniu, pomimo swoich trudów znoszonych dla Ewangelii, pozostaje wewnętrznie wolny – tłumaczył arcybiskup.

– A kiedy odsyła niewolnika Onezyma do jego pana, Filemona, to w swoim najkrótszym z listów prosi o przyjęcie go nie jak niewolnika, ale jak swojego brata. To rozstrzygniecie trzeba mieć w pamięci. Gdy się czyta wielkie teksty Pawła z jego wielkich listów, gdzie Paweł pisze: nie ma już niewolnika, nie ma już człowieka wolnego. W tym stwierdzeniu nie ma wezwania do żadnej rewolucji społecznej, natomiast jest przekonanie, że ci ludzie, którzy są ochrzczeni w Jezusie Chrystusie, odnajdują w sobie taką godność, która jest nieusuwalna przez żadne zewnętrzne konteksty, łącznie z tak zasadniczym, że ktoś jest niewolnikiem czy wolnym człowiekiem – podkreślił arcybiskup.

Drugim ważnym momentem w historii Kościoła poruszającym temat wolności – jak zauważył prelegent – jest encyklika Jana XXIII „Pacem in terris”, w której pierwsza część jest poświęcona prawom człowieka. – To katalog wolności człowieka – to jest wolność człowieka rozpisana na konkretne ludzkie prawa. Jeśliby się pytać: czy w nauczaniu Jana XXIII, a potem w nauczaniu całego Kościoła po tym papieżu, czy jest jakaś granica postawiona tej wolności, to oczywiście Jan XXIII mówi: ja znam tą granicę, bo tą granicą jest ludzkie sumienie – zaznaczył łódzki pasterz.

– My nieraz na pytanie o wolność w Kościele odpowiadamy bardzo na skróty, bo nam ten skrót odpowiada. Bardzo sympatyczny jest Kościół odnowiony w epoce Soboru Watykańskiego II, co nie oznacza, że jest bezgrzeszny, bo nieraz strasznie grzeszy, ale na poziomie tego, czego naucza, jest zapewne bardzo atrakcyjny. Atrakcyjne są początki Kościoła do początku wieku IV, ale gdyby te dwie klamry miały wystarczyć za całą odpowiedź, to byśmy zrobili dość nieprzyzwoity skok nad tym, co jest w środku, między tymi dwoma epokami – dodał.

Sylabus Errorum, Indeks Ksiąg Zakazanych oraz Inkwizycja – to przykłady, które w swoim wykładzie zaprezentował i omówił metropolita łódzki wskazując na to, że każdy kto w swojej wolności prezentował własne zdanie w Kościele, a które nie było zgodne z ówczesną doktryną Kościoła Rzymskiego, w najłagodniejszym przypadku mógł trafić na indeks lub zostać wyklętym. Jednak zdarzało się i tak, że za swoje poglądy płacono oddaniem życia na stosie.

Kończąc wykład hierarcha zaznaczył, że tam, gdzie w Kościele dochodzi do misyjnego działania, tam Kościół staje się wolny i sam ludziom tę wolność oferuje. - Dość trudno żyje się człowiekowi wolnemu w Kościele, jeśli Kościół pomiesza porządki i sięgnie po środki, które jemu nie są właściwe. To są środki pozornego bezpieczeństwa, jakie gwarantuje Kościołowi władza doczesna albo zaoferowana Kościołowi przez doczesną władzę, albo samemu przez Kościół zagarnięta. Jeśli Kościół chce się takimi argumentami posługiwać i temu służyć, to wtedy ludziom kochającym wolność i doświadczającym tej wolności w spotkaniu z Chrystusem, może być z Kościołem strasznie trudno – zakończył arcybiskup.

Organizatorami pierwszego łódzkiego „Akademickiego Tygodnia Pytań” są cztery środowiska akademickie działające na terenie miasta Łodzi: diecezjalne Duszpasterstwo Akademickie „DA5”, salezjańskie Duszpasterstwo Akademickie „Węzeł”, dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie „Kamienica” oraz jezuickie Duszpasterstwo Akademickie „JDA”.

W kolejnych dniach będzie można wysłuchać następnych wykładów. We wtorek o. Piotr Aszyk SJ odpowie na pytanie „Co nam wolno a co przynosi korzyść?”, w środę o. Jacek Prusak SJ powie: „Dlaczego uciekamy od wolności?”, w czwartek ks. Grzegorz Strzelczyk wygłosi wykład „Czy Bogu wszystko wolno?”, zaś w piątek o. Maciej Zięba OP odpowie na postawione pytanie „Jesteśmy wolni i co dalej?”. Wszystkie wykłady odbywają się o godz. 20:00 na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego (ul. Kopcińskiego 8/12 – aula fioletowa).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

LGBT+: Wybór, który zaważy na losie pokoleń

2019-03-19 08:53

Antoni Szymański Senator RP / Gdańsk (KAI)

Trwa zagorzała dyskusja, wywołana podpisaniem przez prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT+. Decyzja Rafała Trzaskowskiego wspiera strategiczne cele polskich i międzynarodowych organizacji, grupujących część środowisk, określających się, jako mniejszości seksualne. Być może do Warszawy dołączą inne miasta. Warto wiedzieć, o co toczy się spór.

Archiwum prywatne
Antoni Szymański Senator IX Kadencji

Spośród zarysowanych 5 obszarów wsparcia, jakiego ma udzielać społeczności LGBT nowy prezydent stolicy, najgorętszym przedmiotem dyskusji stał się kształt edukacji seksualnej w szkołach. Wzmiankowana deklaracja wskazuje na rzekomo palący problem istnienia w polskim społeczeństwie, a także wśród polskich dzieci, dyskryminacji na tle seksualnym. Jej ofiarami mają być osoby nieheteroseksualne, zaś postulowanym remedium na bolączki – szkolna edukacja „antydyskryminacyjna”, uwzględniająca zagadnienia tożsamości płciowej w duchu ustaleń WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Propozycja ta jawi się w kontrze do przedmiotu „Wychowanie do Życia w Rodzinie”, który w polskich szkołach jest realizowany od 1998 roku według dopracowanej, zaakceptowanej przez rodziców i przynoszącej dobre efekty podstawy programowej, jako tzw. edukacja seksualna typu A (wychowanie do odpowiedzialności i abstynencji nastolatków).

Postulatom takiej edukacji, będącej jawnym krokiem w stronę zrównania w Polsce związków jednopłciowych z małżeństwem, a także jak ujawnił wiceprezydent Warszawy umożliwieniem im adopcji dzieci, sprzeciwiły się liczne środowiska, organizacje i ruchy prorodzinne. Wskazują oni na naruszanie konstytucyjnego modelu małżeństwa i rodziny, a także na słaby autorytet Światowej Organizacji Zdrowia, spowodowany ideologizacją i upolitycznieniem tej instytucji.

Stanowczy sprzeciw wobec edukacji seksualnej w deklaracji warszawskiej, wyraził polski Episkopat, który stwierdził min.: Można się obawiać, że Karta wprowadzi do szkół program wychowania seksualnego w duchu ideologii gender, adresowany już do małych dzieci. Wychowanie to ostatecznie będzie prowadziło do brutalnego zapoznawania dziecka z anatomią i fizjologią sfery seksualnej, z technikami osiągnięcia zadowolenia płciowego, a w dalszej kolejności do technik współżycia cielesnego, poznania metod zapobiegania chorobom przenoszonym płciowo i „niechcianej” ciąży.

Polscy biskupi słusznie podkreślają, że należy odrzucać każdą formę zadania gwałtu wrażliwej psychice dziecka, którego ciało jeszcze „milczy” i które jeszcze nie „odkryło” swojej płciowości. Wychowanie do dojrzałej miłości musi być prowadzone stopniowo, na miarę odkrywania przez dziecko różnych przejawów swojego ciała. W procesie wychowania dziecko winno na pierwszym miejscu poznać piękno miłości, która nie skupia się na sobie, ale uczy dostrzegania innych osób i nabywania umiejętności dzielenia się z nimi radością, również za cenę własnych wyrzeczeń (por. Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w sprawie tak zwanej Karty LGBT z dn. 13. 03. 2019).

Ostatnie z zacytowanych słów prowadzą nas do sedna problemu. Jądrem dyskusji na temat tak zwanej antydyskryminacyjnej edukacji seksualnej jest koncepcja człowieka, płciowości oraz miłości. Zgodnie z biblijną wizją, człowiek od początku powołany został do istnienia przez Stwórcę, jako mężczyzna i kobieta. Różnica płci jest wezwaniem do oblubieńczej miłości, która staje się naturalną podstawą małżeństwa i rodziny. Odejście od tej wizji – np. traktowanie homoseksualizmu, jako „opcji”, przekonanie o płynności płci, mechaniczne i narzędziowe traktowanie seksualności itp. – stanowią odmienności, których propagowanie podmywa fundamenty antropologiczne i moralne cywilizacji europejskiej. I o to właśnie toczy się spór!

Bardzo ważne jest rozróżnienie pomiędzy tolerowaniem odmienności, a ich promocją. Prawo stanowione przez państwo lub samorząd terytorialny, powinno zagwarantować bezpieczeństwo i szacunek dla każdego człowieka, – w tym również dla osób, które praktykują zachowania nieheteroseksualne. Władza nie powinna się jednak angażować w czynne promowanie światopoglądu, w myśl, którego związkom osób tej samej płci przysługuje takie same uznanie społeczne i prawne, jak małżeństwom i rodzinom powstałym w modelu naturalnym.

I znowu wypada przywołać polskich biskupów, którzy stwierdzają: Można się obawiać, że ewentualne wprowadzenie przytoczonych postulatów może spowodować istotną zmianę w funkcjonowaniu demokracji w naszym kraju, powodując nie tylko ograniczenie praw dzieci i rodziców, ale także prawa wszystkich obywateli – w tym nauczycieli i pracowników administracji samorządowej – do wolności słowa… Parafrazując powyższą opinię - z którą się utożsamiam - nie będzie przesadne stwierdzenie, że podpisanie deklaracji LGBT+ i ewentualne wcielanie jej w życie, stworzy niebezpieczeństwo dla podstaw demokracji.

Niezależnie od sympatii politycznych czy miejsca zamieszkania, stoimy w chwili obecnej przed bardzo ważnym wyborem. Jeśli jako obywatele, a w szczególności, jako rodzice pozwolimy, by narzucano nam kierunek wychowania moralnego naszych dzieci, jeśli zgodzimy się na ograniczenie wolności gospodarczej poprzez preferowanie przedsiębiorców nieheteroseksualnych, jeśli pozwolimy na wydatkowanie publicznych pieniędzy w sposób faworyzujący organizacje LGBT, wówczas w niedługim czasie możemy obudzić się w państwie, w której doświadczymy poważnego ograniczenia swobody głoszenia prawdy i życia zgodnego z sumieniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Maroko: list otwarty do papieża Franciszka

2019-03-19 17:59

vaticannews.va / Rabat (KAI)

Na dwa tygodnie przed wizytą papieża Franciszka w Maroku (30-31 marca) lokalny komitet chrześcijański opublikował list otwarty, w którym prosi Stolicę Apostolską o interwencję w sprawie poszanowania wolności religijnej w tym kraju.

kantsmith/pixabay.com

W liście wspomniane są niektóre pogwałcenia wolności religijnej chrześcijan, a zarazem padają oskarżenia wobec służb państwowych. Zarzuca się im prześladowania chrześcijan poprzez nieustanne bezprawne aresztowania. Komitet chrześcijański potwierdza również, że wielu funkcjonariuszy policji marokańskiej aresztowało, torturowało, a także pozbawiało dokumentów tożsamości niektóre osoby ze względu na przyznanie się do swojej wiary czy praktykowanie jej w kościołach podziemnych.

Chrześcijanie w Maroku stanowią 1,1 proc. społeczeństwa, czyli około 380 tys. z 33-milionowej populacji. Większość z nich jest wyznania ewangelickiego. Katolicy posiadają dwie archidiecezje w stołecznym Rabacie oraz w Tangerze, które łącznie mają mniej niż 30 tys. wiernych. Zakazany i surowo karany jest prozelityzm. Jak stwierdza list otwarty komitetu chrześcijańskiego, kilkaset osób oskarżonych o prozelityzm zostało wygnanych z kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem