Reklama

Abp Ryś obmył nogi ponad 40 osobom

2018-03-30 11:27

xpk / Łódź (KAI)

Piotr Drzewiecki

Kościół chciał, aby się każdy zmierzył z tym obrzędem umywania nóg, żeby każdy zmierzył się z tym, że Chrystus klęka przed tobą jako niewolnik. Bo to pokazuje, jaka jest rzeczywiście relacja Boga do człowieka – mówił podczas wielkoczwartkowej liturgii abp Grzegorz Ryś. Pasterz łódzki zaprosił wiernych, by przystąpili do obrzędu mandatum. Do biskupa podeszło ponad 40 osób.

Mszą Wieczerzy Pańskiej, upamiętniającą pierwszą Eucharystię sprawowaną przez Chrystusa w Wieczerniku, Kościół rozpoczyna obchody Świętego Triduum Paschalnego. Liturgii sprawowanej w katedrze św. Stanisława Kostki w Łodzi przewodniczył arcybiskup metropolita łódzki.

O dwóch znakach wielkoczwartkowej liturgii Wieczerzy Pańskiej mówił w swojej homilii pasterz Kościoła łódzkiego. – Kościół więcej niż przez połowę swojej historii w Wielki Czwartek wieczór nie przeżywał Mszy świętej. Ludzie, którzy przychodzili wieczorem do kościoła, przeżywali tylko dwa znaki. Pierwszym było mandatum, to było umycie nóg – jeśli nie przyjął tego znaku, to nie było dla niego nic więcej. Komunii nie było! – podkreślił.

Mandatum nie było wydarzeniem jednorazowym dokonanym przez Jezusa. – Jezus nie zrobił mandatum raz w życiu. Nie chodzi o to, że Pan Jezus raz w życiu ukląkł przed apostołami i umył im nogi. Nie chodzi oto by to jednorazowo przypomnieć i na pewno nie chodzi o to, by to odegrać, ze ta liturgia to pobożny teatr, takie średniowieczne misterium. Zaraz wyznaczymy dwunastu do tego było komu nogi umyć, by przypomnieć sobie to, co Pan Jezus zrobił 2000 lat temu. Nie! To nie jest teatr, to jest liturgia! Jezus nie zrobił tego jednorazowo. To co Jezus zrobił pokazuje to, co Bóg robi wobec człowieka zawsze! – zaznaczył.

Reklama

– Drugim znakiem – kontynuował kaznodzieja – z którym trzeba było się zmierzyć, a który i dziś też będzie, to obnażenie ołtarza. – Zdjęcie obrusu – szaty Jezusa! Ołtarz, który jest znakiem Jezusa zostaje nagi. Jak się zdejmuje obrus z ołtarza i ten ołtarz znak Jezusa zostaje nagi. To jest obraz Jezusa, który został sam, do bólu sam, bez swojej szaty, wszyscy uciekli! To jest ważny znak. To nie zabawy liturgiczne. Trzeba się mierzyć z gołym ołtarzem. Patrzę na goły ołtarz i widzę siebie, który uciekam zostawiając Jezusa samego – tłumaczył arcybiskup.

Kaznodzieja przypomniał też, że podczas ostatniej wieczerzy Jezus przyjmuje postać sługi kiedyś usługującego apostołom, a dziś każdemu człowiekowi. – On nam służy! To nie my Jemu służymy, to On nam służy! On się nie daje wyprzedzić w służbie i to jest doświadczenie fundamentalne dlatego Jezus mówi do Piotra, jak się w tym nie odnajdziesz niczego nie doświadczysz ode mnie! Nie będziesz miał żadnego udziału ze mną! (…) Nie przewracajmy ról! Nie uważajmy, że to my obdarowujemy Boga w spotkaniu z Nim, to On jest nieustannie źródłem wszystkich możliwych darów. To On nam posługuje. On jest cały dla nas. On jest zawsze pierwszy! – dodał celebrans.

Pod koniec homilii, arcybiskup łódzki skierował do zebranych w świątyni zaproszenie, by jeśli zechcą, przystąpili do obrzędu mandatum, a on umyje im nogi. W obrzędzie, odpowiadając na propozycję abpa Rysia, wzięło udział ponad 40 osób. Byli wśród nich mężczyźni i kobiety oraz dzieci. To pierwsze w ten sposób odbywające się mandatum w łódzkiej katedrze. Zwyczaj umywania nóg jest obecny tylko w liturgii wielkoczwartkowej i nawiązuje do tego, co uczynił Jezus wobec swoich uczniów.

Na zakończenie Mszy Wieczerzy Pańskiej, Najświętszy Sakrament został przeniesiony do kaplicy adoracji, która w tradycji polskiej nazywana jest ciemnicą.

Tagi:
Łódź Abp Grzegorz Ryś Wielki Czwartek

Pielgrzymka do Wiecznego Miasta

2018-07-04 11:10

Ks. PK
Edycja łódzka 27/2018, str. VI-VII

Zdjęcia: Ks. Paweł Kłys
Kard. Konrad Krajewski w otoczniu przyjaciół

Pozdrawiam serdecznie pielgrzymów z archidiecezji łódzkiej, którzy przyjechali tutaj do Wiecznego Miasta, wraz ze swoim Arcybiskupem, który już w piątek otrzyma paliusz – mówił papież Franciszek na Placu św. Piotra podczas audiencji generalnej. Poranna Msza św. przy grobie św. Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra oraz środowa audiencja generalna Ojca Świętego Franciszka – to dwa główne punkty programu kolejnego dnia pielgrzymki archidiecezji łódzkiej do grobów świętych Apostołów Piotra i Pawła w Rzymie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Znak przymierza z Maryją

2018-07-10 14:48

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 28/2018, str. V

16 lipca w zakonach karmelitańskich obchodzona jest uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. To doskonała okazja ku temu, aby przyjąć szkaplerz. O tym, jakie warunki należy spełnić oraz jakie obowiązki spadają na nasze barki po przyjęciu szkaplerza, Annie Majowicz opowiada karmelita bosy, o. Krzysztof Wesołowski

Anna Majowicz
O. Krzysztof Wesołowski OCD

Anna Majowicz: – Gdybym chciała przyjąć szkaplerz, jakie warunki musiałabym spełnić?

O. Krzysztof Wesołowski OCD: – Istnieje tylko jeden zasadniczy warunek: niewymuszone, szczere i świadome pragnienie przyjęcia szkaplerza oraz zawierzenia siebie Maryi w tym znaku. Zawierzenie to obejmuje decyzję dzielenia z Maryją własnej codzienności i naśladowania Jej stylu życia. Oczywiście, należy być także w stanie łaski uświęcającej, ponieważ szkaplerz to znak łaski, który działa tym bardziej, im bardziej człowiek jest czysty.

– Jakie obowiązki przyjęłabym na siebie?

– Przyjmując szkaplerz, zostajemy odziani przez Maryję Jej szatą. Rozpoczyna się wówczas dla nas zupełnie nowy etap wewnętrznego życia. Najpierw dlatego, że decydujemy się „wziąć Ją do siebie” , co jest wielkim pragnieniem Jezusa i wyrazem Jego miłości do każdego z nas. A skoro Maryja jest obecna i uczestniczy razem z Jezusem w stwarzaniu wszystkich i poszczególnych łask, to tym samym przyczynia się do powstawania i wzrostu życia duchowego. Naśladowanie Maryi w znaku szkaplerza to przede wszystkim Jej dar. Wyraża nim zaproszenie do coraz doskonalszego zawierzenia się Jej matczynemu sercu. Przyjmujący szkaplerz zobowiązuje się do codziennego odmawiania modlitwy zapewniającej duchową łączność z Karmelem. Najczęściej jest to antyfona „Pod Twoją obronę”, modlitwa „Zdrowaś Maryjo” lub kilkakrotnie powtarzany akt strzelisty „Matko Boża Szkaplerzna, módl się za nami!”. Co istotne, kiedy kapłan (tu należy zaznaczyć, że nie musi być to karmelita) włącza w rodzinę karmelitańską daną osobę, to znajduje się ona w orbicie zainteresowania zakonu karmelitańskiego. Obdarzamy osoby przyjmujące szkaplerzem swoją modlitwą i wypraszamy dla niej wszelkie dobra duchowe.

– Przyjęcie szkaplerza pociąga za sobą pewne obietnice...

– Chciałbym zaznaczyć, aby szkaplerza nie należy traktować magicznie, ale z wiarą przyjmować łaski, które Bóg daje nam przez Maryję. Nie jest także automatycznym gwarantem naszego zbawienia czy też wymówką, aby nie podejmować wymogów życia chrześcijańskiego. Nabożeństwo szkaplerzne, jeśli jest poważnie traktowane i praktykowane, wymaga trudu współpracy z Tą, której się powierzamy. Szkaplerz jest znakiem chrześcijańskiej wiary, jest znakiem Maryi. To jest pierwsza podstawowa sprawa. A wszelkie inne przywileje, które później poprzez objawienia prywatne, czy przez papieża Jana XXII, czy też przywilej sobotni, to są rzeczy wtórne. Przyjmując szkaplerz, zobowiązujemy się do tego, aby w swoim życiu naśladować Maryję Pannę. Spójrzmy na te kilkanaście scen Ewangelii, które Ją opisują i uczmy się, by tak jak Ona wiernie służyć Jezusowi.

– Co dla Ojca oznacza przyjęcie szkaplerza?

– Karmelici obrali Maryję za Panią serca, Matkę, a przede wszystkim za Siostrę, do której pragnęli się upodobnić przez czyste, niepodzielnie, Bogu oddane serce. Szkaplerz jest zewnętrznym wyrazem tej więzi z Maryją. Co ciekawe, urodziłem się 16 lipca, czyli w uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Na swojej drodze bardzo wcześnie spotkałem się z karmelitankami bosymi. Szkaplerz przyjąłem w wieku 9 lat. Myślę, że jako młody chłopak, aż tak nie zwracałem na to uwagi. Dopiero w 1985 r., kiedy wstąpiłem do zakonu, uświadomiłem się w tym bardziej. Przyjęcie szkaplerza i naśladowanie w życiu Najświętszej Maryi Panny jest dla mnie priorytetem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pielgrzymkowe cuda

2018-07-17 17:48

Salve TV

Dlaczego warto iść na pielgrzymkę? Czym zajmuje się dyrektor pielgrzymki? Jakie nadzwyczajne znaki i cuda dzieją się podczas pielgrzymek?

Waldemar Kucharczyk

- Oczywiście, że warto iść na pielgrzymkę. Z jednej strony jest to wypraszanie u Matki Bożej wielu łask, a z drugiej strony ma również wymiar pokutny. Warto podjąć ten trud - mówił ks. Dariusz Bala

- Pielgrzymowanie to trud, który mogę ofiarować Matce Bożej. Ale to także czas, kiedy mogę popatrzeć na wiarę ludzi, która mnie buduje - podkreślał ks.Rafał Goliński

- Na pielgrzymce jest mnóstwo uzdrowień duchowych. Są też spowiedzi, rozmowy. To jest nieustannie i rzeczywiście widać, jak ludzie dojrzewają do odkrywania głębi wiary - dodawał ks. Dariusz

- Serce ciągnie do Maryi. Do Matki się po prostu idzie - podsumował ks. Rafał

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem