Reklama

Miłosierdzie na spacerze

2018-12-12 07:49

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 50/2018, str. VI

Archiwum
Księża też mogą być na wyciągnięcie ręki

Czy miłosierdzie można zmierzyć? Jest nieskończone. A jednak czasem jego miarą są kilometry wydeptane wokół kościoła. Zmarznięty nos, obolałe nogi i kilka ciepłych herbat, które trzeba w domu wypić na rozgrzewkę. Długie minuty spędzone na wspólnej rozmowie i milczeniu, gdy słów już brak

Miłosierdzie Boże jest bez miary, jednak trzeba po nie przyjść. Najczęściej do krat konfesjonału. Co jednak z tymi, których te kraty odstraszają? Którzy nie chcą spowiedzi „na szybko” w czasie Mszy św.? Których krępuje szeptanie w kościele i obawa, że ktoś mógłby ich usłyszeć? Którzy z Kościołem są trochę na bakier, trochę im nie po drodze?

Za murami kościoła

Co wtorek ok. godz. 20 na placu przed kościołem Ojców Jezuitów formuje się niewielka kolejka. Pojawia się 5-6 osób, ok. godz. 22 dochodzą kolejne. Najczęściej są to mężczyźni między 20. a 40. rokiem życia, a więc ta specyficzna grupa, którą trudno znaleźć w kościele na niedzielnej Sumie.

Drogą facebookową, pantoflową, a czasem zupełnym przypadkiem trafiają na informację o Spacerze Miłosierdzia. Aż do północy, czasem nawet dłużej, mogą przyjść i – spacerując z księdzem wokół kościoła – porozmawiać o tym, co trudne lub po prostu przeżyć spowiedź w formie rozmowy. – To jest wyjście księdza do drugiego człowieka poza mury kościoła. W przestrzeń pozasakralną. Żeby szukać człowieka, tak jak Jezus to robi – wyjaśnia ks. Michał Misiak, który trzy lata temu zainicjował Spacery Miłosierdzia w parafii pw. św. Mateusza w Pabianicach.

Reklama

– To są spowiedzi lub rozmowy i modlitwy wstawiennicze. Zależy, co kto potrzebuje. Często przyjeżdżają ludzie, którzy nie chodzą w ogóle do kościoła albo się nie spowiadają. Mamy tu co tydzień spowiedzi po 20 latach, 50, 10. Ludzie przyjeżdżają z Warszawy, z Gdańska, z całej Polski. Zależy im. Często jest tak, że człowiek raz przyjeżdża, zrzuci z siebie ciężar i później już się nie pojawia. Ale coś się zmieniło, wrócił do Boga. Ma mocny strzał łaski Bożej. Później mówię każdemu: Idź do parafii, zacznij chodzić do kościoła, następna spowiedź w konfesjonale – dodaje nasz rozmówca.

Cuda z przypadku i z wytrwałości

Późnym wieczorem obok kościoła przejeżdżał mężczyzna na motorze. Stojąc na pasach, kątem oka dostrzegł na ulicy księdza w sutannie, który właśnie kogoś spowiadał. Szybka zmiana decyzji i pasa ruchu, by spytać, czy ten ksiądz jest do dyspozycji, czy można się u niego wyspowiadać. A następnie jeszcze przez godzinę czekał i z kaskiem pod pachą przystąpił do sakramentu. To dla niego cud. Wracał właśnie późno do domu, miał zostać ojcem chrzestnym i nie miał, gdzie i kiedy się wyspowiadać.

Innym razem, jeszcze w Pabianicach, pewien mężczyzna co wieczór wychodził na spacer z psem. I co tydzień widział, że pod kościół wychodzi ksiądz. Przez długi czas wikarego i pana z psem łączyła tylko wymiana ukłonów i wieczornych uprzejmości. Jednak pewnego razu padło pytanie: – Czy jak odprowadzę psa, to też mogę przyjść? Pojawił się po półgodzinie i odbył pierwszą od wielu lat spowiedź. Okazało się, że zastanawiał się, czy te spowiedzi to na pokaz czy też księdzu naprawdę zależy na człowieku.

Więcej niż formułka, rozgrzeszenie i do domu

Na Spacer Miłosierdzia przychodzi ten, kto chce doświadczyć miłości, nawrócić się. Ten, kto nie zadowala się tym, że ksiądz jest przygłuchy, że organy głośno grają, ten, kto chce sakrament pokuty uszanować i wycisnąć z niego jak najwięcej. Dlatego szuka ciszy, spokoju i dobrego kontekstu. I tu to otrzymuje.

Kasia z Pabianic: – Trochę się zatrzymałam na takiej spowiedzi przy I Komunii św.: formułka, rozgrzeszenie i do domu. A ja chciałam, żeby za spowiedzią szedł też jakiś rozwój duchowy. Zaczęło mi zależeć na czymś więcej. Spacer miłosierdzia to bezpośrednia rozmowa. Ramię w ramię, jak z przyjacielem. Można się w mankiet wypłakać. Człowiek czuje się wysłuchany do końca. Każda osoba jest ważna, bez względu na to, czy spowiada się dziecko czy starsza osoba; każdy traktowany jest z taką samą wnikliwą uwagą. Człowiek czuje się naprawdę przyjęty, wysłuchany, kochany.

Na dnie duszy

Opowiada ks. Michał: – Tu człowiek przyjeżdża i do cna się obnaża. Połowa ludzi płacze w czasie tej spowiedzi, niektórzy muszą zamilknąć na minutę/dwie i ja wtedy nie mogę mówić: „OK, dalej, następny grzech”, tylko towarzyszyć im w tej ciszy. I oni sobie coś w głowie poukładają, coś w nich pęknie, pozbywają się wszystkich śmieci. Ludzie mówią o strasznych rzeczach, o wykorzystaniach seksualnych z dzieciństwa, o nienawiści, zdradach. Nieraz przychodzą z grzechami profanacji Najświętszego Sakramentu, aborcji, pedofilii, zmiany płci. Zdarza się, że trzeba zadzwonić do Kurii, do prawnika kościelnego, żeby zapytać, czy ja mam prawo rozgrzeszyć z danego grzechu. To jest też miejsce, gdzie kończą się nieważne spowiedzi. Ludzie często wyznają tu też na spowiedzi grzechy zatajone wcześniej, bo nie mogli się zebrać, żeby wypowiedzieć te grzechy w normalnej spowiedzi. A tu w nich pęka, wracają do dzieciństwa, do młodości i mówią coś, czego nigdy w konfesjonale nie powiedzieli, a zawsze o tym pamiętali. Cieszę się, że pocztą pantoflową poszła taka fama, że tu u jezuitów pod kościół każdy może przyjść i być wysłuchany.

Na bakier ze spowiedzią

Przychodzą też osoby, które podjęły decyzję, że już nigdy więcej do spowiedzi nie pójdą. Zrażeni niespójnością, którą widzą w Kościele, czy doświadczeniem spowiedzi, w której zostali źle potraktowani. Znajdując na Facebooku informację o nietypowej formie spowiedzi, postanawiają dać sobie jeszcze jedną szansę.

Michał z Łodzi: – Pewnego razu trafiłem na księdza, który coś niefajnego mi powiedział w czasie spowiedzi. Uraził mnie i później też z tego powodu przez parę lat nie chodziłem do spowiedzi. Podobną sytuację miał mój kolega – z tym samym księdzem. Może nie umiał się wczuć? Nie wiem. Później to był stopniowy proces powrotu do Kościoła. Łatwiej jest po takim spacerze pójść do któregokolwiek księdza, w jakiejkolwiek parafii. Z mniejszym już ciężarem, bo już pierwszy krok był zrobiony.

Wcześniej miałem poczucie, że Pan Bóg jest takim srogim sędzią. I spowiedź to był przykry obowiązek, powinność, którą chciałbym odepchnąć jak najdalej od siebie. Teraz to bardziej potrzeba i tęsknota za jednością z Panem Bogiem. Nie zawsze to jest łatwe. Ale brak łaski uświęcającej to brak, który się odczuwa.

Bóg, który zabiera nałogi i daje pracę

Zastrzyk Bożego Miłosierdzia czasem jest widoczny jak na dłoni. Bywa, że zaczyna się od słów: „Mi się chyba nie należy rozgrzeszenie, ale muszę porozmawiać”. Pół godziny rozmowy i 10 rundek wokół kościoła później okazuje się, że nie ma żadnych przeszkód, by ten człowiek uzyskał rozgrzeszenie. Jest po prostu chory na alkoholizm. Potem kapłan modli się też o jego uwolnienie. Mężczyzna jest tak przejęty ojcowską miłością Boga, że choć pada i jest mokro, klęka na kamieniach, całuje skrawek sutanny, wstaje i sam przytula księdza.

To jednak nie koniec historii. Mężczyzna zjawia się ponownie po 6 miesiącach. Tym razem spowiedź zaczyna się od słów: „Proszę księdza, pół roku nie piję. Jestem trzeźwy. Życie mi się układa. Oddaję długi. Z żoną się bardziej kochamy. Firma mi się rozkręca”.

Dla Boga każdy czas jest czasem łaski. Nawet w kolejce do spowiedzi. Czasem wspólne oczekiwanie sprawia, że zaczynają się rozmowy. A czasem kolejka do spowiedzi zmienia życie. Jak wtedy, gdy kilka osób stoi w grupce, a jeden chłopak odbiera telefon i dowiaduje się, że właśnie stracił pracę. Jest załamany. Jednak za chwilę podchodzi do niego inny mężczyzna z kolejki z pytaniem: „W jakim fachu robisz?”. Duch Święty działa, bo branża jest ta sama i chłopak dostaje zatrudnienie od mężczyzny z kolejki pod kościołem minutę po tym, jak stracił pracę.

Łaska płynie w dwie strony

Księży jest 6. Zwykle dyżurują po dwóch, by odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie. Wieść o inicjatywie ks. Misiaka do ks. Adama Pasika SDB, ks. Bartłomieja Franczaka, ks. Marcina Majsika i ks. Macieja Chodowskiego dotarła i poczuli się wezwani do tego, by – nie zważając na trud nocnej spowiedzi – wyjść i szukać tych, którzy są daleko.

Ks. Darek zaczął od zastępstwa za ks. Michała głoszącego rekolekcje za granicą i poruszony stwierdził, że – pośrednicząc w pojednaniu Boga i człowieka – sam doświadczył nawrócenia. Podobne doświadczenia ma również ks. Franczak, który przywołuje słowa z Ewangelii: „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (por. Mt 8, 10). I dodaje: – To, że ktoś nie może przyjmować sakramentów, nie znaczy, że nie ma wielkiej wiary. Ja wiarą tych ludzi jestem zawstydzony.

Łaska Boża dotyka nie tylko penitentów, którzy doświadczają miłosierdzia, ale i kapłanów, którzy odkrywają, jak wielkim darem jest sakrament kapłaństwa.

Tagi:
miłosierdzie

Adwentowe oblicza miłosierdzia

2018-12-12 07:49

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 50/2018, str. IV

Adwent – będący czasem oczekiwania na narodzenie Jezusa – czasem radości i refleksji nad spełnieniem Wielkiej Bożej Obietnicy, w sposób naturalny inspiruje gesty dobroci, uczynki wobec bliźnich, akcje i kampanie nastawione na pomoc braciom w potrzebie. Kiermasze o charytatywnych celach, licytacje bożonarodzeniowych gadżetów z myślą o czyichś lepszych świętach, zbiórki żywności, przygotowania do wigilii z ubogimi – wszystko to dzieje się teraz, na naszych oczach, a może dziać się z naszym udziałem

TD
Gorący posiłek dla bezdomnych w Namiocie Miłosierdzia

Niemal u progu Adwentu obchodziliśmy w Kościele na całym świecie Światowy Dzień Ubogich. To inicjatywa papieża Franciszka, który wystosował orędzie na ten dzień, zachęcając wszystkich do włączenia się w tę inicjatywę, która może stać się „maleńką kroplą wody na pustyni ubóstwa”. W Kielcach i w diecezji organizacji dnia podjęła się Caritas kielecka, w parafiach angażując w to dzieło Parafialne Zespoły Caritas (PZC).

Msza św. w kieleckiej bazylice, bigos i ciepła herbata dla ubogich na kieleckim Rynku, rozdawanie toreb miłosierdzia i spotkanie Parafialnych Zespołów Caritas – takie były najważniejsze elementy 2. Światowego Dnia Ubogich w stolicy diecezji.

Mszy św. w kieleckiej bazylice przewodniczył ks. Krzysztof Banasik, wicedyrektor Caritas kieleckiej. W homilii zauważył – szczególnie w kontekście Adwentu, że wszyscy „będziemy sądzeni z miłości”. Przypomniał także słowa z psalmu 34: „Biedak zawołał a Pan go wysłuchał”, które towarzyszyły obchodom. – Te słowa dają nadzieję każdemu, kto znalazł się z jakiejkolwiek biedzie, choć krzyk ubogich nie zawsze jest słyszany – mówił. – Jesteśmy dzisiaj wezwani do poważnego rachunku sumienia, czy naprawdę potrafimy słuchać ubogich (…). Szczególnie dziś należy umieć pobudzić wyobraźnię miłosierdzia – apelował zachęcając także do odpowiedzi na zaproszenie Ojca Świętego, aby wspomóc swoim darem posiłek ubogich, aby zasiąść z nimi do wspólnego stołu. Ks. Banasik przypomniał również dzieła miłosierdzia realizowane aktualnie i w najbliższym czasie przez Caritas, m.in. Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, zbiórkę żywności w sklepach i przygotowanie paczek, czy wykonanie 500 szalików dla osób bezdomnych przez wolontariuszy Diecezjalnego Centrum Wolontariatu. Zauważył także, że dzieła miłosierdzia nie wymagają poklasku, bo „miłość dokonuje się w cichości”. – Dając – otrzymujemy, pomagając ubogim – sami zostajemy ubogaceni, a zyskujemy o wiele więcej, niż tracimy – podkreślał ks. Banasik.

W bazylice były rozprowadzane torby miłosierdzia, które parafianie mogli wypełnić produktami żywnościowymi.

Podczas Mszy św. cech cukierników i piekarzy przekazał kosz produktów do Namiotu Miłosierdzia. Około południa stanął on na kieleckim Rynku. Licznie przybyli członkowie Parafialnych Zespołów Caritas wydawali pieczywo i porcje bigosu wszystkim chętnym – kolejka była długa.

W przeddzień obchodów – Caritas kielecka w Ośrodku Caritas w Kaczynie zorganizowała spotkanie formacyjno-integracyjne. Byli na nie zaproszeni członkowie Parafialnych Zespołów Caritas oraz osoby świeckie i duchowne, które chciałyby takie grupy w parafiach zainicjować, względnie ożywić. Uczestniczyło 35 osób, które w Dniu Ubogich przyjechały do Kielc i pomagały w Namiocie Miłosierdzia.

Bp Jan Piotrowski wystosował także specjalny komunikat na ten dzień, zachęcając w nim parafie do zorganizowania na swoim terenie obchodów i włączenie się w dzieła miłosierdzia.

Dobro w rękach wolontariuszy

Parafialny Zespół Caritas przy kieleckiej parafii św. Józefa to ok. piętnastu dynamicznych i chętnych do pracy osób, w większości członków stowarzyszenia ewangelicznego. Pomoc na rzecz potrzebujących łączy się z charyzmatem stowarzyszenia. Ot, choćby codzienne śniadania dla tych, którzy być może nie mają ich gdzie zjeść i na kogo liczyć. Każdego dnia to ok. 80-90 porcji kanapek z wędliną. – Nie legitymujemy, nie wypytujemy, po prostu karminy, fundusze na ten cel pochodzą z parafii – Ewa Bednarska informuje w imieniu Zespołu. A nie jest to oczywiście jedyna forma pracy PZC. – Ten zespół jest „szalony” w sensie pozytywnym, codziennie mamy pod drzwiami 80-100 osób, dla przygotowujących posiłek pań to ogromny wysiłek, a nie zawsze usłyszą za to dobre słowo – mówi ks. prał. Jan Iłczyk, proboszcz parafii św. Józefa Robotnika w Kielcach. Przypomina, że PZC powstał z inspiracji Stowarzyszenia Ewangelicznego Osób Świeckich, do którego w szczytowym okresie, pod kierunkiem s. Lidii, należało 250 osób. – Zaangażowanie tych ludzi jest ogromne; robimy ok. 400 świątecznych paczek, są odwiedziny chorych i samotnych w domach oraz na oddziałach onkologii, są rekolekcje i spowiedź dla bezdomnych, samotnych – wylicza część zadań Ksiądz Proboszcz.

Teodozja Kundera z parafii w Kielcach Dąbrowie opowiada o pomocy przedświątecznej oraz o przygotowywanych przez PZC paczkach dla ubogich rodzin. Z kolei wolontariuszka z parafii św. Krzyża – Bogumiła Marzec uważa, że należy dostrzegać też biedę samotności, odrzucenia. – Wśród podopiecznych naszego zespołu jest bardzo wiele takich ludzi, czekających z utęsknieniem na wizytę, na chwilę rozmowy. Problemem dla wielu jest też zakup drogich leków – uważa. Anna Głębicka z PZC przy parafii św. Krzyża dodaje, że bardzo ważne jest także rozeznanie skali potrzeb dla rodzin, w których dzieci studiują, a wiele z nich nie wyciągnie ręki po pomoc. Zespół w 2019 r. będzie obchodził 20-lecie swej działalności w opiece nad ludźmi starszymi, chorymi, samotnymi. Jak powstaje baza takich osób? Z pism i próśb kierowanych do parafii, z rozeznania księży podczas dorocznej kolędy. PZC włącza się także w doraźne akcje, np. teraz w dzierganie szalików dla osób samotnych. U progu Adwentu panie wydziergały już siedem takich szali, które powędrują do najuboższych na święta.

Damian Zegadło z Diecezjalnego Centrum Wolontariatu tłumaczy, że w całej diecezji PZC pracują dobrze, do najdynamiczniejszych zalicza m.in. zespoły w Koniecpolu, Słomnikach, Miechowie, Brzezinach, Jasionnie, czy kieleckich parafiach, m.in. św. Józefa, św. Wojciecha, św. Krzyża, św. Maksymiliana Marii Kolbego. – I wiele, wiele innych – dodaje.

Tysiąc toreb miłosierdzia i 500 szalików dobroci

Ponad tysiąc toreb miłosierdzia, które wierni mogą wypełnić produktami żywnościowymi z myślą o potrzebujących, Caritas kielecka rozprowadziła w kościołach diecezji, aby w ten sposób zachęcić parafie do włączenia się w Światowy Dzień Ubogich. Papierowe torby o pojemności 30 lub 40 litrów wierni mogli zabrać do domów i wyposażyć według własnego uznania, np. produktami spożywczymi – najlepiej trwałymi, o dłuższym terminie przydatności, typu makarony, kasze, konserwy, oleje, ale i niezbędnymi w gospodarstwach domowych środkami czystości. Wypełnione torby mają z powrotem znaleźć się w parafiach, a tam Parafialne Zespoły Caritas zadbają o to, aby trafiły do tych istotnie potrzebujących. Zaletą akcji jest koncentracja na środowisku lokalnym – kilkukilogramowe torby przygotowane przez rodzinę darczyńcy, trafią do innej rodziny, a nie np. do magazynów Caritas.

– Nie tak wiele parafii skorzystało z tej propozycji, jakbyśmy chcieli, ale to w sumie rzecz nowa. Kampania torby miłosierdzia w diecezji kieleckiej odbywa się po raz drugi, a jeszcze proboszczowie do nas w pierwszych dniach grudnia po te torby zaglądali – informuje ks. Stanisław Słowik, dyrektor Caritas kieleckiej.

Sympatycznie i ciepło kojarzy się nowa akcja Diecezjalnego Centrum Wolontariatu – dzierganie szalików z dobroci. Potrzeba ich w sumie 500 zrobionych na drutach – nie zakupionych, tylko wydzierganych, które zostaną przekazane 24 grudnia uczestnikom Wigilii dla Osób Bezdomnych i Samotnych w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach.

– Chodzi o wyobraźnię miłosierdzia, o poświęcenie czasu dla kogoś. Zróbmy szalik z dobroci! – zachęca Diecezjalne Centrum Wolontariatu.

Na wykonanie szalików było ok. miesiąca czasu – gotowe należało dostarczyć do 14 grudnia 2018 r. do biura Diecezjalnego Centrum Wolontariatu w Kielcach przy pl. NMP w Kielcach. Każdy egzemplarz powinien mieć minimum 1,5 m długości. „Zachęcamy, by wykorzystać potencjał osób starszych, którzy sztukę robienia na drutach mają opanowaną do perfekcji. Może to być piękna i praktyczna lekcja dobroczynności. Zachęcamy, by w akcję zaangażowali się również młodzi, którzy będą mieli okazję nauczyć się czegoś nowego. Razem damy radę” – piszą pomysłodawcy projektu na stronie internetowej Caritas kieleckiej.

Stół dla bezdomnych jest długi

I wkrótce będzie zastawiony. Wigilia dla bezdomnych tradycyjnie odbędzie się w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach 24 grudnia o godz. 11, z udziałem księży biskupów, kieleckiego samorządu i zarządu województwa – bo to już piękny i stały kielecki obyczaj. Spotkanie świąteczne z wieczerzą Caritas kielecka przygotowuje wspólnie z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie i Wojewódzkim Domem Kultury w Kielcach. Już dawno zrezygnowano ze spotkania na dworcu PKP, aby nadać wydarzeniu godną i domową rangę – stąd wybór padł na reprezentacyjne sale WDK. Zawsze są życzenia, kolędy, Ewangelia o narodzeniu Jezusa, łamanie się opłatkiem. Osoby bezdomne, samotne, pozbawione rodzinnego ciepła zyskują w tym dniu poczucie bezpieczeństwa, wspólnoty, zadomowienia. Mowa o ok. 500 uczestnikach świątecznego wydarzenia. Każdy otrzyma paczkę żywnościową i – po raz pierwszy – wydziergany przez ochotników szalik z dobroci. Produkty do paczek pochodzą z przedświątecznej zbiórki w sklepach regionu, podczas której do koszy wolontariuszy zbiera się łącznie kilkanaście ton żywności. Dary do paczek przekazuje też Kielecki Bank Żywności.

Caritas przygotowuje również wieczerzę wigilijną we wszystkich swoich placówkach, a w tych gdzie jest pobyt stały – dokładnie 24 grudnia. Spotkania wigilijno-kolędowe odbywają się także m.in. w Proszowicach, Piekoszowie, Miechowie, Sędziszowie itd. Stoły i paczki dla ubogich w okresie Adwentu organizuje także wiele parafii. – Przygotowujemy wigilię dla najuboższych na ok. 350 osób i jest to naprawdę wielkie przedsięwzięcie, w które także angażuje się młodzież – mówi ks. Jan Iłczyk.

Po raz 25 – wigilijne świece

Tradycyjnie z pierwszą niedzielą Adwentu ruszyła akcja Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom. Diecezja kielecka rozprowadza ok. 80 tys. świec i jak zauważa ks. Stanisław Słowik – jest to jedna z najpopularniejszych i dobrze przyjętych kampanii adwentowych, obudowana piękną symboliką. Zapalona świeca z logo Caritas, którą stawiamy w centrum wigilijnego stołu, jest znakiem solidarności z najbardziej potrzebującymi w Polsce i na świecie. Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na pomoc dzieciom, na dofinansowanie letniego wypoczynku. Jest to XXV jubileuszowa edycja akcji, która na stałe wpisała się adwentowe inicjatywy w diecezji. W tym roku towarzyszy jej hasło: „Świeca, która tworzy polską Wigilię”.

A przecież mamy cały wachlarz kiermaszów dobroczynnych w parafiach, gminach, instytucjach kultury, jest Szlachetna Paczka i Paczka dla Kombatanta na Wschodzie. Każdy chętny mógł np. uczestniczyć w przygotowaniu paczki dla więźniów Aresztu Śledczego – wystarczyło zakupić jeden z drobnych produktów. To wspólna inicjatywa alumnów Wyższego Seminarium Duchownego i Diecezjalnego Centrum Wolontariatu. Nazwali ją „Radość w paczce”. Na stronie internetowej tak motywują ten pomysł: „Każdy zasługuje na miłość. A najbardziej Ci, którzy się pogubili (...).

I co jeszcze? Tuż obok jest sąsiad, któremu tylko kłaniamy się na ulicy, albo ktoś spotkany przypadkowo w urzędzie, w przychodni oczekujący na niewielki gest, na odruch zrozumienia i wsparcia, który może uczynić nadchodzące święta bardziej radosnymi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Program „Mama 4+” przyjęty przez rząd

2019-01-22 13:43

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym. Dzięki nowym przepisom osoby, które wychowały co najmniej czworo dzieci i nie posiadają niezbędnych środków utrzymania, uzyskają prawo do otrzymania świadczenia. Na program „Mama 4+” w projekcie budżetu państwa na 2019 rok zarezerwowano ponad 801 mln złotych. Świadczenie będzie wypłacane od marca.

lorenkerns / Foter.com / CC BY

Gospodarzem projektu ustawy jest Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Przyjęte przepisy to spełnienie obietnicy złożonej w kwietniu ubiegłego roku przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Dla kogo „Mama 4+”?

Celem projektowanych przepisów jest zapewnienie dochodu osobom, które zrezygnowały z zatrudnienia lub go nie podjęły ze względu na wychowywanie dzieci w rodzinach wielodzietnych.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane matce, która urodziła i wychowała co najmniej czworo dzieci, a w przypadku śmierci matki dziecka albo porzucenia dzieci przez matkę – ojcu, który wychował co najmniej czworo dzieci;

o świadczenie będą mogły ubiegać się osoby, które nie posiadają niezbędnych środków do życia i osiągnęły wiek emerytalny. W przypadku kobiet to 60 lat, mężczyzn – 65 lat;

rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie przysługiwać wyłącznie osobom mieszkającym w Polsce i mającym (po ukończeniu 16 lat) tzw. ośrodek interesów życiowych na terytorium naszego kraju – przez co najmniej 10 lat;

rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane obywatelom Polski lub osobom, mającym prawo pobytu lub prawo stałego pobytu w Polsce bądź obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej, państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) lub cudzoziemcom legalnie przebywającym na terytorium Polski;

uzyskanie prawa do świadczenia nie będzie związane z wcześniejszym opłacaniem składek na ubezpieczenia społeczne.

Po wejściu w życie nowych przepisów osoby spełniające kryteria, będą mogły złożyć wniosek do Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub Prezesa Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w celu uzyskania prawa do świadczenia. W przypadku, gdy osoba zainteresowana pobiera już świadczenie niższe od najniższej emerytury, świadczenie rodzicielskie będzie uzupełniać pobierane świadczenie do kwoty najniższej emerytury (od 1 marca 2019 r. 1100 zł). Natomiast, w przypadku osoby nie mającej prawa do żadnego świadczenia, wysokość rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego odpowiadać będzie tej kwocie. Zanim dojdzie do jego wypłaty Zakład Ubezpieczeń Społecznych lub Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zbada m.in. sytuację dochodową danej osoby.

Docenić trud, ochronić przed ubóstwem

– Rząd Zjednoczonej Prawicy od samego początku docenia trud rodziców, którzy zdecydowali się na wychowanie dzieci w rodzinach wielodzietnych. Nowymi przepisami chcemy uhonorować osoby, które, żeby wychować co najmniej czworo dzieci, zrezygnowały z pracy zarobkowej, a dziś żyją na granicy ubóstwa, nie mając prawa do świadczeń nawet na minimalnym poziomie. Rodzicielskie świadczenie uzupełniające zapewni im teraz podstawowe środki do życia – mówi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Szacuje się, że z nowych przepisów skorzysta ok. 65 tys. osób, które dziś nie mają prawa do emerytury lub renty oraz 20,8 tys. osób, które pobierają świadczenia poniżej poziomu najniższej emerytury.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie corocznie waloryzowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Papież przybył do Panamy

2019-01-24 00:31

kg (KAI) / Miasto Panama

Na ponad kwadrans przed oficjalnym zaplanowanym przybyciem - ok. godz. 22.15 czasu polskiego - na płycie lotniska międzynarodowego Tocumen koło Miasta Panamy wylądował samolot Az4000 włoskich linii lotniczych Alitalia z Franciszkiem na pokładzie. Tym samym Ojciec Święty rozpoczął swą 26. podróż zagraniczną, w czasie której będzie przebywał w Panamie, przewodnicząc tam centralnym obchodom 34. Światowych Dni Młodzieży (ŚDM). Jego pobyt w tym niewielkim kraju, łączącym Amerykę Środkową z Południową, potrwa do 27 bm.

Grzegorz Gałązka

Zanim jeszcze samolot papieski wylądował, na lotnisku panowała odświętna, radosna, a zarazem podniosła atmosfera. Na zaimprowizowanej scenie zespół artystów w strojach narodowych wykonywał tańce ludowe, śpiewano piosenki nawiązujące do rozpoczętych wczoraj ŚDM. Na Dostojnego Gościa oczekiwali na płycie lotniska przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem kraju Juanem Carlosem Varelą i jego małżonką na czele oraz wszyscy biskupi miejscowi, wśród nich kard. José Luis Lacunza i arcybiskup stolicy - José Domingo Ulloa. Obecny był także nuncjusz apostolski w Panamie abp Mirosław Adamczyk.

Wychodzącego z maszyny papieża powitało ok. 2 tys. mieszkańców tego kraju, klaszczących, wznoszących okrzyki ku jego czci oraz machających chorągiewkami watykańskimi i swego kraju. Gdy Ojciec Święty stanął na ziemi panamskiej, podeszło do niego kilkoro dzieci z kwiatami, Franciszek je serdecznie uściskał i ucałował. Następnie powitał go prezydent z małżonką, po czym cała trójka przeszła po czerwonym dywanie do niewielkiego pawilonu i tam wysłuchali hymnów Watykanu i Panamy. Potem szef państwa przedstawił papieżowi członków swego rządu, po czym przywitali się z nim miejscowi biskupi. Na zakończenie tej części do prezydenta i Pierwszej Damy podeszli pozostali członkowie świty papieskiej.

Po wyjściu z pawilonu Ojciec Święty przywitał się z biskupami z innych krajów tego regionu, przeszedł się wzdłuż barierek, pozdrawiając stojących tam ludzi. W pewnej chwili prezydent Varela wziął na ręce małe dziecko, które trzymał ktoś w tłumie i podał papieżowi, które je pobłogosławił.

Na zakończenie Franciszek wsiadł do samochodu i w eskorcie honorowej odjechał do nuncjatury apostolskiej w stolicy kraju, która będzie jego rezydencją przez cały czas pobytu w tym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem