Reklama

Andrzej Brenner wraca

2018-08-21 12:26

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 24


Archiwum prywatne

Na jesieni ukaże się trzecia część mojego powieściowego cyklu o Andrzeju Brennerze. Po „Smaku wojny” i „Wieży komunistów” teraz pora na czas, który nas już bezpośrednio – po Smoleńsku – dotyka. Trzecia część będzie nosiła brutalny tytuł „Szlag trafił”. O czym będzie? O nas, o naszej Polsce, o naszym czasie. Czy sobie z tym czasem radzimy, czy stać nas na więcej niż ludzi z PRL-u?

Oto początkowy fragment nowej powieści:

Stary człowiek bezszelestnie wstał z fotela. Prężnym, żołnierskim krokiem podszedł do okna. Usłyszał dziś to, o czym intuicyjnie wiedział od dawna. Jest chory, prawdziwie i śmiertelnie. Jego osobisty lekarz generał lejtnant Anatolij Perewedencew oświadczył mu wprost: „Może rok, może 18 miesięcy”. To, co może być dalej, nie miało żadnego znaczenia. Taki jest ludzki los. Nie jesteśmy nieśmiertelni. Stojąc przy oknie, przymknął powieki i myślami odpłynął w przeszłość. Pierwszy zapamiętany przez niego obraz w dzieciństwie to wypełniona setkami zegarów pracownia ukochanego dziadka Franza, niemieckiego zegarmistrza, po którym odziedziczył dokładność w działaniu i zegarmistrzowską precyzję w dążeniu do celów. Rodziców właściwie nie pamiętał – odeszli, jak był jeszcze dzieckiem. Jego nową rodziną stała się organizacja, do której przystąpił, jak wielu jego rówieśników. Dzieci swoich czasów.

Reklama

„Już nigdy nie będę głodnym” – to było jego wielkie marzenie i drugie mniejsze kompletnie nierealne w jego sytuacji: wypłynąć na morza i oceany. Zobaczyć Nowy Orlean, odbyć podróż śladami swojego idola Tomka Sawyera po jego rzece Missisipi i dalej na północ ku Wielkim Jeziorom Kanadyjskim. Cele osiągał stopniowo. Został marynarzem i pływał po rzece. Była to jednak inna rzeka. Rzeka bezkresna, zimna i imperialna. Tak o niej myślał zawsze. Z Sawyera zostało mu coś jeszcze. Najpierw jako samouk, a potem już jako członek złowrogiej organizacji, opanował język ojczysty Tomka Sawyera w stopniu perfekcyjnym. Używając eksperymentalnych technik głębokiej hipnozy, całkowicie zgubił specyficzny rosyjski akcent, czym wywoływał zdumienie nawet wśród profesjonalnych kremlowskich native speakerów.

Marzenia o podróżach z czasem też zaczęły się spełniać, ale jak to z marzeniami bywa, ich realizacja niosła w sobie coś także twardego, o czym nigdy w dzieciństwie nie myślał. Najpierw była to bezkresna i śnieżna Karelia w czasach „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, a potem – piękne secesyjne miasto nad inną wielką europejską rzeką. Nienawidził tego miasta, tak bardzo jak to miasto nienawidziło jego. Utopił je w morzu krwi i opuścił w przekonaniu, że nigdy więcej w przyszłości nie dopuści do sytuacji, by jego sojusznicy i ideowi przyjaciele – codzienni goście jego ambasadorskiej rezydencji – byli wieszani na miejskich latarniach przez zrewoltowaną hołotę. Nienawidził ich także i obwiniał za wieloletnią chorobę ukochanej żony Tatiany, która jako naoczny świadek budapesztańskiej kontrrewolucji popadła w głęboką i nieuleczalną psychozę...

Co do dalszej przyszłości i losów imperium nie miał złudzeń. Od kiedy jego superagentka Marion Chapman wykradła – zakochanemu w niej bez pamięci – profesorowi Harvardu Wasiliewowi Leontiewowi algorytmy jego słynnych tablic, za które ten amerykański Rosjanin dostał ekonomicznego Nobla, miał najlepsze w jemu współczesnym świecie narzędzia głębokiej analizy zjawisk ekonomicznych i wiwisekcji światowych finansów.

System imperium, zbudowany kosztem milionów bezimiennych ofiar „gułagów”, będzie umierał w konwulsjach. On, w odróżnieniu od swoich geriatrycznych towarzyszy, wiedział to na pewno. Za dziesięć, piętnaście lat nastąpi pełna dekompozycja systemu. Dotychczasowi sojusznicy, i to nie tylko ci skorumpowani eurokomuniści, ale i ci serwilistyczni potakiewicze z Ost bloku, odejdą, wbijając nam nóż w plecy bez słowa wdzięczności. Na to nie możemy pozwolić. Na zmiany będziemy przygotowani. Będziemy zawsze o pięć kroków przed nimi. Stworzymy – jeszcze za mojego życia – równoległe głębokie państwo we wszystkich krajach bloku, w Polsce, Czechosłowacji, wschodnich Niemczech, wszędzie. W Polsce przede wszystkim. Polacy ze swoją obsesją wielkości i prometeizmu są najgroźniejsi.

Wiele lat temu, jeszcze jako szef KGB, analizował tzw. „sprawę katyńską”. Autorów decyzji „o ostatecznym rozwiązaniu sprawy polskich oficerów” uznał za „duraków”, ale z całkowicie innych powodów niż mogłaby sobie wyobrazić strona polska. Ta grupa – nieliczna i niegroźna z punktu widzenia optyki imperialnej – była w istocie kwintesencją polskiej tradycji. Byli to potomkowie polskiej szlachty i tradycyjnego mieszczaństwa, a więc ludzie w nowej Polsce do pozyskania i przekupienia za cenę utrzymania części przywilejów i koncesjonowanego udziału w nowej władzy. Trzysta lat wspólnej historii dostarczało na to wymownych dowodów. Szczególnie w sytuacji ewidentnej zdrady interesów Polski przez angloamerykańskich sojuszników już w 1943 r. w Teheranie i potraktowania polskich weteranów przez rząd Jej Królewskiej Mości w Londynie w trakcie defilady zwycięstwa w 1946 r.

Polska jest kluczowa dla tego projektu. Generał Fedorczuk ma wydać rezydenturom KGB w Budapeszcie, Pradze i Berlinie pilny rozkaz rozpoczęcia przez bratnie służby Węgier, Czechosłowacji i Niemiec werbunku tajnej agentury w Polsce. Niech współpracowników szukają wśród opozycjonistów i antykomunistów. Niech posługują się obcą flagą, niech tych ludzi finansują i umożliwiają im, przez naszych agentów, wyjazdy stypendialne w Europie i Stanach Zjednoczonych. Wprowadźmy agenturę do emigracyjnych mediów i wydawnictw.

Za dwa lata – jak mnie już nie będzie – moje imperium będzie mieć władzę nieograniczoną i tajną. Władzę głębokiego państwa. Władzę opartą o finanse i masowe media. To moja droga do nieśmiertelności.

Generał Jurij Władimirowicz Andropow – sekretarz generalny KPZR – „Mój Testament”.

Tego tekstu nie napisał Andropow, ale mógł właśnie tak go napisać. Nowa powieść przyniesie kilka odpowiedzi na pytania, które pewnie teraz kiełkują Wam w głowach.

Tagi:
felieton

„Homo sovieticus” ciągle obecny

2018-11-21 10:42

Ks. Ireneusz Skubiś, Honorowy Redaktor Naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. 3


Ks. inf. Ireneusz Skubiś

Człowiek sowiecki” zaistniał na początku XX wieku podczas rewolucji bolszewickiej w Rosji. Objawił się jako potwór ludzki, który zabijanie ludzi uznał za swoje rzemiosło. Myślimy tu m.in. o zbrodniach sowieckich ludobójców na bezkresnych obszarach Kazachstanu, gdzie obozy koncentracyjne były wielkości terytorium Francji i gdzie wymordowano w nieludzkich warunkach miliony ludzi. Z pewnością dzisiejsi rosyjscy władcy wiedzą o tajemnicach zbrodni sowieckiej na tych ogromnych przestrzeniach, ale cały czas wszystko jest okrywane zasłoną milczenia. Przy okazji dodam, że ciągle trzeba pamiętać przesłanie fatimskie Maryi z 1917 r. o nawrócenie Rosji.

Nienawiść „człowieka sowieckiego” ogniskowała się w sposób szczególny wobec człowieka religijnego, przede wszystkim wobec osób duchownych – katolików czy też prawosławnych. Każdy zatem, kto wierzył w Boga, stawał się przedmiotem do odrzucenia, a najlepiej do zlikwidowania. Tu przytoczę coś z własnego życia. Otóż przez 16 lat właśnie w tych czasach byłem duszpasterzem akademickim w Częstochowie. Pewnego razu przyszedł do mnie mój przyjaciel, ks. Jan Szkoc, i powiedział: „Uważaj, nie chodź sam wieczorami. Moi wychowankowie studenci podsłuchali kiedyś rozmowę pijanych ubowców, którzy rozprawiali o tobie – że masz być zlikwidowany. Pamiętaj – dodał – że padło słowo «likwidacja» co do twojej osoby. Uważaj!”.

A więc tzw. zlikwidowanie dotyczyło wielu księży, nie tylko ks. Popiełuszki, ks. Zycha, ks. Suchowolca czy ks. Niedzielaka. Słowo to było aktualne nie tylko w Petersburgu/Leningradzie, Kazachstanie, ale i w Częstochowie. Po prostu szatan działa wszędzie. To jego sposób na życie. Trzeba wszakże wiedzieć, że „homo sovieticus” nadal ma się dobrze i głównym dyktatem szatańskim w nim obecnym jest nienawiść do księży i do wiernych.

Obecny rząd w Polsce wydaje się przyjazny wobec Kościoła i kapłanów, ale atak złego trwa. Za wszelką cenę próbuje się zniszczyć pozytywny obraz kapłana. Musimy wiedzieć, że „homo sovieticus” króluje wciąż w środowiskach dziennikarskich, w salonach artystów, którzy za przysłowiową miskę soczewicy sprzedają brud, a nie piękno.

Co w tej sytuacji robić? Przede wszystkim mieć świadomość, że z „homo sovieticus” mamy do czynienia w bardzo rozległych przestrzeniach Europy i świata, a w sposób szczególny w Polsce. Jeżeli będziemy tego świadomi, to w pewnych momentach uruchomią nam się swoiste sterowniki prawdy, a to już połowa sukcesu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Strefa chwały festiwal. Kultura fundamentem

2018-11-21 08:23

Konferencja Strefa Chwały Festiwal – Kultura fundamentem bezpieczeństwa odbędzie się 1 grudnia w Auli Zespołu Szkół nr 14 przy al. A. Brücknera 10 we Wrocławiu. Jednodniowe spotkanie jest finałowym wydarzeniem projektu Kultura fundamentem bezpieczeństwa. Rozpocznie się o godz. 12:00 i zakończy ok. godz. 21:00. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny.

Strefa Chwały Festiwal – Bezpieczeństwo w działaniu to spotkanie dla całych rodzin, podczas którego będą miały miejsce m. in: panel dyskusyjny i konferencyjny dla dzieci, młodzieży, dorosłych, osób samotnych i małżeństw, Strefa Chwały YOUNG i Strefa Chwały KIDS (zabawy integracyjne, profilaktyka przeciw uzależnieniom), rodzinne warsztaty profilaktyczne, strefa profilaktyki indywidualnej (możliwość rozmowy z psychologiem psychoterapeutą, księdzem). Wśród zaproszonych gości jest m. in. Andrzej Koc, Jacek Wrona, Dominika Figurska i Michał Chorosiński, Dariusz Kowalski, Paweł Zegartowski, Tomasz Gubała i zespół Full Power Spirit.

Projekt Kultura fundamentem bezpieczeństwa jest cyklem konferencji profilaktycznych organizowanych w Toruniu, Dąbrowie Górniczej i Krakowie oraz zapowiadanego wydarzenia centralnego we Wrocławiu. Wdrażanie kultury w strukturę danego społeczeństwa to według badań naukowych oraz analizy raportów przestępczości jeden z głównych czynników obniżania przestępczości w Polsce. Kultura kształtuje wychowanie w rodzinie oraz wspólnotę narodową poprzez umocnienie własnej tożsamości, a brak kultury lub jest niska wartość w środowisku rodzinnym powodują zachowania dewiacyjne i zaburzenia wśród dzieci i młodzieży.

Zachowania przestępcze najskuteczniej niwelować poprzez odpowiednią infrastrukturę profilaktyczną rodzin. Aby funkcjonowanie rodziny przebiegało prawidłowo należy wdrażać system wartości zapisany w konstytucji i prawie naturalnym poprzez edukację oraz profilaktykę rodzinną. W dobie dynamicznego rozwoju internetu i ery smartfonów, kultura jest narzędziem w walce o człowieka, dlatego chcemy budować trwałe relacje rodzinne i silną tożsamość narodową. Dodatkowym elementem skutecznej profilaktyki jest budowanie i promowanie wartości chrześcijańskich, które uwypuklają godność́ rodziny.

Projekt przygotowało Stowarzyszenie Muza Dei przy współfinansowaniu ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem