Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Być solą dla świata

2018-08-01 10:33

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 31/2018, str. VI

Archiwum ks. Michała Misiaka
Ks. Michał Misiak (w koszulce z nr 33) ewangelizuje także przez sport, biorąc aktywny udział w tego typu imprezach

O tym, że łatwiej buduje się razem i o Bogu, który w każde miejsce wnosi nowe życie rozmawiamy z ks. Michałem Misiakiem – jednym z organizatorów Festiwalu On Days na OFF-ie, który odbył się w dniach 31 lipca – 5 sierpnia w Łodzi

Dominika Szymańska: – W ciągu ostatnich kilku miesięcy Kościół zaistniał mocno w przestrzeni publicznej. Teraz z kolei mamy festiwal chrześcijański na OFF-ie...

Ks. Michał Misiak: – Cel jest taki, żeby wyjść z wartościami, które są ważne dla nas, chrześcijan, do świata, w miejsce pozakościelne. Żeby uruchomić taką drogę głoszenia Słowa Bożego, organizowania eventów ewangelizacyjnych, spotkań chrześcijańskich poza murami świątyni, poza salkami parafialnymi. OFF Piotrkowska jest idealnym miejscem do tego, by coś takiego robić. Chcemy pokazać wiarę jako rzeczywistość atrakcyjną, przystępną dla wszystkich. Ci, którym nie po drodze do Kościoła, łatwiej przyjdą na swój teren niż do kościoła czy do jakiejś auli przyparafialnej.

– Jak to się stało, że trafił Ksiądz właśnie na OFF-a?

– Wszystko zaczęło się od kolędy zimą, kiedy mój proboszcz o. Kazimierz Kubacki SJ wysłał mnie na OFF, który znajduje się na terenie parafii Jezuitów. Wziąłem kropidło, wodę święconą i poszedłem do tych restauracji i klubów. I co drugie miejsce przyjmowało Boże błogosławieństwo. Chodziłem kilka dni, udało się wyświęcić wiele sklepów, dyskotek, restauracji. I modlitwa, która tam była odmawiana, stworzyła pewnego rodzaju sieć nad tym miejscem, z którego Pan Bóg zaczął łowić ludzi. Czuć, że ten teren jest już uświęcony, że kolęda wydała owoc, że ta ziemia stała się żyzną ziemią. Zaczęliśmy spowiadać tam na OFF-ie regularnie, raz w tygodniu. Przeprowadzać różne spotkania, rozmowy w lokalach na OFF-ie, takie duchowe. Z tym, co normalnie robiłoby się w parafii, czyli ze spowiedzią i pomocą duchową, przenieśliśmy się właśnie tam, na OFF. I faktycznie zaczęły się nawrócenia, zaczęły się cuda dziać, dzięki też otwartości ludzi, którzy tam pracują, posługują. Miesiąc temu zapytaliśmy właścicieli OFF-a, czy pozwolą nam jako Kościołowi jeszcze bardziej wejść na swój teren. Chętnie się na to zgodzili i podjęliśmy współpracę.

– OFF zamienił się na ON?

– Tak, miejsce OFF, które było wyłączone z użytku, stare fabryki, zaczęło żyć z jednej strony życiem kulturowym, rozrywkowym, dzięki temu, co robią właściciele OFF-a. A my, jako Kościół, chcemy ożywić ducha tych ludzi i tego miejsca. I to się udaje. Widzę, że każde miejsce „off”, każdą dzielnicę, osiedle, trudną ulicę można zamienić na „on”, jeżeli będzie współpraca ludzi. W ten sposób można odnawiać każde miejsce wyłączone i każdą patologię uzdrowić i Ducha posłać. Dostaliśmy do dyspozycji 6 dni i w sposób naturalny pojawił się pomysł, żeby podzielić ten czas między poszczególne wspólnoty, zaproponować 6 różnych rzeczy, żeby ukazać bogactwo Kościoła.

– Program Festiwalu też był bogaty i zróżnicowany: filmy, koncerty, spotkania otwarte…

– 31 lipca przypadło wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, więc naturalnie wyszło, że to Jezuici mieli pieczę nad tym dniem. Wyświetliliśmy film przedstawiający historię świętego. Projekcję poprzedziła konferencja o. Pawła Sawiaka nt. ćwiczeń Ignacego i rozeznawania duchowego.

– Czy ludzie są zainteresowani konferencją nt. rozeznawania duchów? To dość mocny temat, który dotyczy chyba ludzi bardziej zaangażowanych...

– To budzi duże zainteresowanie. Rozeznawanie duchów jest pociągające również dla ludzi niewierzących, którzy interesują się np. okultyzmem. My serdecznie zapraszaliśmy również ateistów, bo po to robimy takie wydarzenia, żeby współpracować z Bogiem. A On chce zdobywać ludzi, chce ich ratować, wyławiać z tego świata i zbawiać. I po to wychodzimy na OFF.

– Czy Jezus też by chodził na OFF-a, gdyby żył w naszych czasach?

– Myślę, że tylko tam by siedział. Patrząc na 3 lata Jego publicznej działalności, Jezus wybierał same takie miejsca „off”. On nie zostawał w synagodze, w świątyni, tylko chodził. I zachodził właśnie w takie miejsca, które uważane były przez Jemu współczesnych za miejsca gorsze, wyłączone, z celnikami, z grzesznikami. On się nie bał takich miejsc, no i my tylko Go naśladujemy. To nic wielkiego.

– Nic nowego też...

– To jest istota działania Kościoła. Kolejnego dnia mieliśmy spotkanie z Domem Magnificat i to było wyjście naprzeciw ludziom, którzy są uwikłani w różne nałogi. Jako streetworker – ponieważ biskup posłał mnie na taką misję dwuletnią – spotykam wiele osób uzależnionych, ok.50-80 osób, na Piotrkowskiej i w okolicy. A za tymi osobami w większości ciągnie się wątek ich rodzin, rodziców, rodzeństwa. Często są to ludzie, którzy jeszcze do niedawna chodzili do szkół, do pracy, normalnie funkcjonowali, ale że wpadli w nałóg dopalaczy, zaczęli kraść, wynosić z domu różne rzeczy, w konsekwencji rodzice odebrali im klucze i stali się bezdomnymi. Wielu rodziców przychodzi i pyta się, jakie jest rozwiązanie. Co można zrobić, jeżeli ktoś wpadnie w taki nałóg. Mamy dla nich konkretną propozycję: Dom Magnificat – miejsce terapii dla osób uzależnionych. Swoje świadectwa mówiły osoby obecnie przebywające na terapii w tym domu, ale też osoby, które już są wolne od nałogów. Swoją książkę na temat wychodzenia ze starego życia, z narkomanii, zaprezentowała też jedna z terapeutek.

– Uzależnienie często łączy się ze śmiercią. Ale śmierć to temat dla każdego.

– Ks. Adam Pawlak poprowadził konferencję o oswajaniu śmierci: jak sobie radzić ze śmiercią bliskiej osoby, jak przeżywać żałobę. Chodziło o to, by ukazać śmierć od innej strony. Żebyśmy się nie bali śmierci. Wiele osób traci męża, żonę, rodzice chowają dzieci i nie mogą sobie z tym poradzić, ostatnio coraz częściej spotykam ludzi młodych, którzy tracą kogoś przez samobójstwo, wypadki samochodowe, choroby. Jest wielu młodych, którzy się oddalają od Boga, obrażeni przez to, że zabrał im kogoś bliskiego. I ta konferencja była właśnie dla nich, dla tych, których w jakiś sposób temat śmierci dotyka. Ten temat połączyliśmy z projekcją filmu „Ostatni szczyt” – o hiszpańskim kapłanie, który całe swoje życie przeżył na 100 proc., zaangażowany w życie bliźnich, wielu ludziom pomagał. Wyjechał na rekolekcje, na koniec rekolekcji poszedł w góry, żeby spotkać się z Bogiem i odpocząć. I tam zginął pod lawiną. Po jego tragicznej śmierci został nakręcony film o nim, bo tak ludzie dobrze o nim mówili i tak go wspominali. Cały ten wieczór organizowała wspólnota Ruch Czystych Serc, która ma charyzmat wielkiej otwartości i przyjęcia.

– Weekend to czas na koncerty.

– 1 sierpnia przypadała kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. W sobotę postawiliśmy więc na koncert patriotyczny „Chwała Zwyciężonym” w wykonaniu Barbary Rogali & Apertus Quartet, aby uczcić tych, którzy oddali życie za ojczyznę. W większości były to autorskie kompozycje Grzegorza Rogali do słów poetów, dla których słowo Polska było kompasem. W niedzielę 5 sierpnia o godz. 19 mamy z kolei koncert Jednego Ciała dedykowany dla małżeństw, zakochanych, narzeczonych, dla tych, którzy chcą kochać, chcą się uczyć kochać, przebaczać, przyjaźnić się. I ten koncert połączony jest z modlitwą wstawienniczą o przebaczenie w związkach, okazanie sobie miłosierdzia. Prosimy, żeby Bóg zabrał, wykasował z pamięci różne złe rzeczy, żeby też wybaczając swojemu mężowi/żonie już nigdy nie wracać do tych zadanych krzywd. Koncert Jednego Ciała zawsze się wiąże z jakimś umocnieniem miłości, ponieważ ten duet małżeński powstał właśnie po to, by pomagać małżonkom kochać się właśnie taką miłością: wierną, czułą, kreatywną. I każda piosenka jest praktycznie o innym sposobie kochania, o innym ważnym aspekcie życia. Więc po całym koncercie jesteśmy jakby po kursie przedmałżeńskim, po terapii małżeńskiej. To niesamowite doświadczenie i owoce po tych koncertach są przepiękne: ludzie żyjący w separacji na nowo dają sobie szansę, mężczyźni zaczynają okazywać większy szacunek żonom, kupują kwiaty bez okazji, mówią komplementy, po latach niemówienia słowa „kocham cię”, ktoś to robi nagle codziennie. Takie małe cuda.

– Z jednej strony jest to skierowane do innych, ale z drugiej też my, chrześcijanie, tego potrzebujemy, po prostu doświadczać tej pełni życia i tego, że Pan Bóg przenika naszą codzienność, czy idziemy oglądać film czy na piwo ze znajomymi.

– Tak, te dwie rzeczy przenikają się. Takie normalne, bezkompleksowe życie chrześcijan już jest ewangelizacją. Widać wtedy naszą radość, nadzieję i kiedy jesteśmy sobą w świecie, wśród ludzi, którzy Boga nie znają, w sposób naturalny budzimy pytanie: kim oni są, co to za fajny event, co to za ludzie: fajnie wyglądają, bawią się, co to jest ta chrystoteka, gdzie nie ma alkoholu, co to za film, że nie ma na niego wolnych miejsc? I to jest faktycznie oddziaływujące i nienachalne. Mamy wielką wartość w sobie jako dzieci Boże i nie musimy o niej szczególnie mówić, żeby dawać świadectwo. Trzeba tylko po prostu nie unikać ludzi i być sobą w takich przestrzeniach. To wystarczy. Już się Bóg będzie posługiwać takim wyjściem do ludzi. Jezus chce, abyśmy przenikali ten świat, byli solą dla tego świata i nie bali się przyprawiać, nie bali iść tam, gdzie nie ma smaku, gdzie nie ma nadziei, żeby tam wnosić Boga, wartości.

– To też jest okazja do budowania jedności w łódzkim Kościele. Mieliśmy 6 różnych wspólnot działających razem. A można to było zrobić samemu.

– Można zrobić to samemu, ale Bóg chce, żeby to robił Kościół. Dlatego poszliśmy taką drogą, że te 6 dni ogarnia 6 wspólnot, które ze sobą współpracują. To jest fajne, że się poznajemy w pracy ewangelizacyjnej, a i owoce są lepsze. Bo kiedy ktoś bierze na siebie organizowanie takich dni, mógłby się przemęczyć i w jego osobistym życiu duchowym mogłoby dojść do różnych zaniedbań. A kiedy ten ciężar jest rozłożony na wiele osób, każdy robi tyle, ile ma do zrobienia, to go nie przeciąża i też szatan nie ma się gdzie wepchnąć. A on lubi mieszać, gdy jest jakieś napięcie, stres, za dużo pracy. Trzeba widzieć w każdym człowieku dobro, to, że nie chodzi do Kościoła, nie znaczy, że nie może udostępnić nam swojej przestrzeni, a później przyjść na nasz event. A może do tego Kościoła też przyjdzie.

Tagi:
ewangelizacja

Ambasadorzy Strefy Wolności

2018-12-18 11:05

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 51/2018, str. VIII

Kościół parafialny to nie tylko świątynia – nawet najpiękniejsza. To nie tylko trud kapłanów – nawet najwytrwalszych. To ludzie, a wśród nich prawdziwi, często cisi, bohaterowie dobra. Szukamy ich... Jeśli są obok Was – napiszcie, przyjedziemy, by o nich opowiedzieć

Anna Majowicz
Agnieszka i Leszek Staneccy z dziećmi, Wojtusiem i Martynką

Swój wolny czas poświęcają w głównej mierze dzieciom – Wojtusiowi i Martynce, ale gdy tylko mają możliwość wyjeżdżają w góry, by w ciszy kontemplować. Uwielbiają dobrą książkę, szczególnie taką, która dotyczy ich wspólnej miłości – Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Boże Narodzenie, to przyjęcie niespodzianek Boga

2018-12-19 10:48

tlum. st (KAI) / Watykan

„Przeżywać Boże Narodzenie to dać się wstrząsnąć Jego zaskakującą nowością” – powiedział papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. W swojej katechezie Ojciec Święty nawiązał do zbliżających się Świąt. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dzisiaj 5 tys. wiernych.

Ks. Paweł Borowski
Oby podczas łamania się opłatkiem dokonał się w nas cud Nocy Wigilijnej

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Za sześć dni będzie Boże Narodzenie. Drzewa, dekoracje i światła wszędzie przypominają, że również w tym roku będą Święta. Machina reklamowa zaprasza, by obdarować siebie coraz nowymi prezentami, aby nawzajem się zaskoczyć. Ale czy takie Święta podobają się Bogu? Jakich Świąt chciałby On, jakich prezentów i niespodzianek?

Spójrzmy na pierwsze Boże Narodzenie w dziejach, aby odkryć gusty Boga. Tamto Boże Narodzenie było pełne niespodzianek. Zaczyna się od Maryi, która była oblubienicą Józefa: przyszedł anioł i przemienił jej życie. Z dziewicy stanie się matką. Podobnie z Józefem, powołanym do bycia ojcem dziecka, chociaż go nie zrodził. Syn, który – i tu ma miejsce niespodzianka - przybywa w najmniej wskazanym momencie, to znaczy, gdy Maryja i Józef byli narzeczonymi i zgodnie z Prawem nie mogli zamieszkać razem. W obliczu skandalu, zdrowy rozsądek tamtych czasów zachęcał Józefa do oddalenia Maryi i uratowania swego dobrego imienia, ale on, chociaż miał do tego prawo zaskakiwał: aby nie oczerniać Maryi myślał, by ją oddalić potajemnie, kosztem utraty swej reputacji. Potem kolejna niespodzianka: Bóg we śnie zmienia mu plany i prosi, by zabrał ze sobą Maryję. Po narodzinach Jezusa, kiedy miał swoje plany dotyczące rodziny, ponownie we śnie powiedziano mu, by wstał i udał się do Egiptu. Krótko mówiąc, Boże Narodzenie przynosi nieoczekiwane zmiany życiowe. Jeśli zatem chcemy przeżyć Boże Narodzenie, to musimy otworzyć serce i być gotowi na niespodzianki, czyli na nieoczekiwaną przemianę życia.

Ale oto w noc Bożego Narodzenia przychodzi największa niespodzianka: Najwyższy to małe dziecko. Słowo Boże jest niemowlęciem, co dosłownie oznacza „niezdolnym do mówienia”. Słowo Boże staje się niezdolne do mówienia. Na powitanie Zbawiciela nie przybywają przedstawiciele ówczesnych władz, danego miejsca czy ambasadorowie, - nie, ale prości pasterze, którzy zaskoczeni przez aniołów podczas nocnej pracy, pędzą niezwłocznie. Kto by się tego spodziewał? Boże Narodzenie oznacza świętowanie tego, co się nigdy nie wydarzyło u Boga, czy lepiej Boga, który nigdy się takim nie objawił, obalającego naszą logikę i nasze oczekiwania.

Zatem obchodzenie Bożego Narodzenia to przyjęcie na ziemi niespodzianek Nieba. Nie można żyć „przyziemnie”, kiedy Niebo przyniosło na świat swoje nowości. Boże Narodzenie rozpoczyna nową erę, w której życia się nie programuje, ale się daje; gdzie już nie żyje się dla siebie, według własnych upodobań, ale dla Boga; i z Bogiem, ponieważ od Bożego Narodzenia Bóg jest Bogiem-z-nami. Przeżywać Boże Narodzenie to dać się wstrząsnąć Jego zaskakującą nowością. Narodziny Jezusa nie zapewniają uspokajającego ciepła w kominku, ale boski dreszcz, który wstrząsa historią. Boże Narodzenie to zemsta pokory na arogancji, prostoty na obfitości, milczenia na zgiełku, modlitwy na „moim czasie”, Boga, na moim „ja”.

Obchodzić Boże Narodzenie, to czynić tak, jak Jezus, który przyszedł dla nas potrzebujących, to zstąpić ku tym, którzy nas potrzebują. To czynić tak, jak Maryja: zaufać, posłuszni Bogu, nawet nie rozumiejąc tego, co On uczyni. To uczynić jak Józef: powstać, aby wypełnić to, czego chce Bóg, nawet jeśli nie jest to zgodne z naszymi planami. Św. Józef jest zdumiewający: w Ewangelii nigdy nie zabiera głosu, a Pan mówi do niego w milczeniu, we śnie. Boże Narodzenie to przedkładać cichy głos Boga nad wrzawę konsumpcjonizmu. Jeśli będziemy umieli milczeć w obliczu żłóbka, to Boże Narodzenie będzie dla nas zaskoczeniem, a nie czymś, co już widzieliśmy. Stanąć w milczeniu przed żłóbkiem – to właśnie jest zachęta na Boże Narodzenie. Poświęć nieco czas, idź przed żłóbek, zatrzymaj się w milczeniu, a usłyszysz i zobaczysz niespodzianki.

Niestety można jednak pomylić święta i przedkładać nad nowości Nieba zwyczajne rzeczy ziemi. Jeśli Święta Bożego Narodzenia pozostają jedynie miłym świętem tradycyjnym, gdzie w centrum będziemy my sami, a nie On, to będzie zmarnowana okazja. Proszę was, nie zeświecczajmy Bożego Narodzenia! Nie zapominajmy o Tym, którego świętujemy, jak wtedy, kiedy „przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. (J 1,11). Od pierwszej Ewangelii Adwentu Pan nas ostrzegł, prosząc, abyśmy nie obciążali naszych serc przez „obżarstwo” i „troski codziennego życia” (Łk 21,34). W tych dniach zagrażają nam one być może, jak nigdy podczas roku. Ale w ten sposób czynimy coś przeciwnego od tego, czego chce Jezus. Winimy wiele rzeczy, które wypełniają dni, świat, który szybko biegnie. A jednak Jezus nie obwiniał świata, wymagał od nas, abyśmy nie dali się wciągnąć, abyśmy czuwali i modlili w każdym czasie (por. w. 36).

Zatem Święta Bożego Narodzenia będą wówczas, jeśli podobnie jak Józef, uczynimy miejsce na milczenie; jeśli, podobnie jak Maryja, powiemy Bogu „Oto jestem”; jeśli, podobnie jak Jezus, będziemy blisko tych, którzy są samotni; jeśli, tak jak pasterze, opuścimy nasze zagrody, aby być z Jezusem. Boże Narodzenie będzie wówczas, jeśli znajdziemy światło w ubogiej grocie Betlejem. Nie będzie to Boże Narodzenie, jeśli będziemy szukali lśniących blasków świata, jeśli napełnimy się prezentami, obiadami i wieczerzami, ale nie pomożemy przynajmniej jednemu biedakowi, który przypomina Boga, ponieważ Bóg w Boże Narodzenie przyszedł ubogi.

Drodzy bracia i siostry, życzę wam dobrego Bożego Narodzenia, bogatego w niespodzianki Jezusa! Mogą wydawać się niespodziankami uciążliwymi, ale takie są gusty Boga, a jeśli je sobie przyswoimy to uczynimy samym sobie wspaniałą niespodziankę. Każdy z nas ma ukrytą w sercu zdolność zadziwienia się. Pozwólmy w to Boże Narodzenie zadziwić się Jezusowi. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem