Reklama

Pilegrzymka

Z Moszczenicy po sanktuariach Europy Zachodniej

2018-07-17 13:10

Ilona Gomula
Edycja łódzka 29/2018, str. III

Ilona Gomula
Msza św. w Fatimie

Pielgrzymkę rozpoczynamy od położonego u podnóża Pirenejów Lourdes. Miejsce to od razu zdumiewa nas ogromną ilością pielgrzymów i bardzo wielu chorych, którzy przyjechali zanurzyć się w wodzie z Lourdes. Oddajemy się całkowicie atmosferze miejsca: wczesnym rankiem Msza św. w grocie Massabielle, piękna Droga Krzyżowa, nawiedzenie Bazyliki Różańcowej, Niepokalanego Poczęcia i św. Piusa X. Wielu poszło do łaźni zanurzyć się w wodzie cudownego źródełka, wielu zabrało wodę w pojemnikach do domu. Wieczorem udział w międzynarodowej procesji różańcowej z lampionami. Dookoła rozlega się znana na całym świecie pieśń: „Po górach, dolinach” śpiewana w różnych językach. Ma się wrażenie, że jesteśmy pod wieżą Babel. Towarzyszy temu wielkie umocnienie w wierze. Zwiedzamy miejsca związane ze św. Bernadetą Soubirous.

Z Lourdes jedziemy do Santiago de Compostela. Napełniamy nasze dusze cudownym krajobrazem Gór Kantabryjskich. Po Jerozolimie i Rzymie, Santiago de Compostela jest najstarszym i największym miejscem pielgrzymkowym chrześcijan. Na kilka dni opuszczamy Hiszpanię i jedziemy do Portugalii do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w Sanktuarium Dobrego Jezusa w Bradze. Pielgrzymujemy drogą wśród niezapomnianych górskich krajobrazów, ozdobionych poszarpanymi, stromymi wybrzeżami morskimi i ujściami rzek. Z portugalskiej Fatimy z doliny Cova da Iria rozlega się to właśnie wołanie: „Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby uzyskać pokój dla świata”.

Potem zwiedzamy hiszpańskie Toledo: Stare Miasto, gotycką katedrę – najważniejszą świątynię hiszpańskiego Kościoła i miejsca spoczynku większości królów Kastylii. Następnie Montserrat z Sanktuarium Czarnej Madonny. Do klasztoru benedyktynów na wysokości ok. 1000 m jedziemy, podziwiając piękne widoki urwistych gór. Dalej nasze wędrowanie prowadzi na wybrzeże Costa Brava. Zwiedzamy Barcelonę, stolicę Katalonii. W mieście tym widzimy świątynię Segrada Familia projektu Antonio Gaudiego, którą buduje się od ponad stu lat. Nad zabytkową Dzielnicą Gotycką góruje Katedra św. Eulalii.

Reklama

Jedziemy do La Salette w Alpach francuskich. Znajduje się tam sanktuarium pięknie położone w wysokich górach. To tutaj, tak blisko nieba, Matka Boża ukazała się dwojgu biednym dzieciom: 15-letniej Melanii i 11-letniemu Maksyminowi, przekazując im swoje orędzie. Dzieci nazwały ją Piękną Panią, od blasku światła z wielkiego krzyża zawieszonego na jej piersiach.

W drodze powrotnej do Polski udajemy się do Ars-Sur-Formans we wschodniej Francji. Miejsce to jest związane z posługą kapłańską „biednego proboszcza”, czyli św. Jana Marii Vianneya. Widzimy kościół i konfesjonał, w którym spowiadał ponad 17 godzin dziennie, zwiedzamy kaplicę serca, gdzie znajduje się relikwiarz z sercem świętego proboszcza i plebanię.

Nasze pielgrzymowanie trwało 12 dni, a każdy był piękniejszy i bogatszy w doświadczenia od poprzedniego. Odwiedziliśmy miejsca, które wybrała Maryja, wskazując drogę prowadzącą rodzaj ludzki do zbawienia. Miejsca te są nasycone działaniem Ducha Świętego, są miejscami umocnienia wiary, pocieszenia, w których jest tyle nawróceń, tyle miłości, wspólnych modlitw i ofiar. Przywieźliśmy w sercach piękne przeżycia, wspomnienia i to, co najważniejsze – jeszcze mocniejszą wiarę i miłość do Boga oraz ukochanej Matki.

Tagi:
pielgrzymka

„Z Maryją wolni” - na Jasną Górę dotarło ok. 6 tys. warszawskich pielgrzymów

2018-08-14 17:32

it / Jasna Góra (KAI)

Z wielkim wołaniem za Polskę, wierna złożonym w 1711 r. ślubom, na Jasną Górę dotarła 307. Warszawska Pielgrzymka Piesza. „Z Maryją wolni” wołało ok. 6 tys. pątników. W drodze odmawiali Litanię Narodu Polskiego i Akt Oddania w Macierzyńską Niewolę Miłości za wolność Kościoła. Wpisywali się do Księgi Niepodległości przekazanej przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

Fenomen pielgrzymki warszawskiej polega na jej ciągłości, wierni wypełniali śluby nawet w czasie rozbiorów, wojen i komunizmu. - Kompania nazywana jest „matką” pielgrzymek - przypomina o. Marek Tomczyk.

Kierownik wyjaśnia, że to z tej pielgrzymki wyrastają inne, które pielgrzymują na Jasną Górę. - Warszawska pielgrzymka oczywiście nie jest najstarsza, ale jedną z najstarszych. To właśnie tutaj wielu przewodników uczyło się pewnego stylu pielgrzymowania, zapożyczało pewne metody duszpasterskie. Kiedyś nie było aż tyle pielgrzymek, dlatego byli u nas przedstawiciele różnych miast i diecezji - przypomniał paulin. Z dumą podkreślił, że pielgrzymka warszawska w sposób „nieprzerwany, ciągły i trwały wpisuje się w krajobraz naszej Ojczyzny i w ten sposób zachowana jest piękna tradycja ojców”. - Nie ma takiej siły, by nas ktoś zatrzymał w drodze, bo jest zew w ludzkim wnętrzu i w naszych sercach - podkreśla o. Tomczyk.

Kierownik zauważył, że tegoroczna pielgrzymka wpisała się w świętowanie jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości, który przeżywany był w wymiarze duchowym. - Przede wszystkim próbowaliśmy odkrywać i odczytywać znaczenie Matki Bożej i Jasnej Góry w czasie zaborów i przypominać sobie wydarzenia z 1918 r. - powiedział kierownik. - Chcemy naszą cząstkę pielgrzymowania czyli modlitwę, ofiarę, pokutę, cierpienie, zawierzenie, ofiarować w intencji naszej Ojczyzny. Ufamy, że Pan Bóg przyjmie naszą ofiarę – dodał.

Na pątniczym szlaku obecna była w tym roku Księga Niepodległości, którą specjalnie pielgrzymom warszawskim przekazał prezydent RP Andrzej Duda. Wierni wpisywali do niej swoje życzenia i modlitwy za Polskę i jak zauważa kierownik, „były one bardzo wzruszające”.

W pielgrzymce przyszło ok. 6 tys. osób. Paulini zauważają tendencję wzrostową, co jest dla nich radością. Warszawską kompanię tworzyły 23 grupy, podzielone na trzy kolumny: grupy zasadnicze, dziesiąte i piętnaste.

Do odprawiających rekolekcje w drodze dołączyli ci, którzy nie mogli wyruszyć fizycznie, ale zobowiązali się do codziennej łączności z pielgrzymami, udziału we Mszy św. i podejmowania dodatkowych wyrzeczeń. Prawie 300 osobową grupę duchową stanowili słuchacze Radia Jasna Góra, którzy przekroczą progi Jasnej Góry wraz z „15 purpurową”, niosącą ich intencje.

Duchowi pielgrzymi, zamiast tzw. wpisowego, przynosili środki czystości, które zostaną przekazane biednym rodzinom, podopiecznym Jasnogórskiego Punktu Charytatywnego.

Wielu podkreśla, że pielgrzymowanie duchowe bywa trudniejsze od tego fizycznego, ale jego owoce są nie do przecenienia. - Czuję się szczęśliwa, że mogę z nimi duchowo pielgrzymować, to kosztuje, ale ma wielki sens - powiedziała p. Maria z Kochłowic, która kolejny raz wybrała się duchowo na pielgrzymkę.

Niektórzy, jak Joanna z Częstochowy, starają się zaznać chociaż trochę pielgrzymiego trudu: "Jak rusza pielgrzymka warszawska, to my zbieramy się w małej grupce i rozpoczynamy naszą drogę z miejsca zamieszkania na Jasną Górę, codziennie rano pielgrzymujemy kilka kilometrów, by modlić się w intencji tych, którzy wyruszyli z Warszawy. Odmawiamy po drodze modlitwy, różaniec, koronkę i inne a w Kaplicy Matki Bożej uczestniczymy we Mszy."

Intencje duchowych pielgrzymów przekazywane są przez przewodnika grupy zaraz na początku drogi, a więc w Warszawie. Ci, którzy napisali na kartkach swój adres, nieraz dostają specjalne pozdrowienia z trasy pielgrzymki z podpisem osoby, która niesie ich intencje. Czasami pielgrzymi „odszukują się” w Częstochowie i razem wkraczają na Jasną Górę. Większość intencji jest jednak anonimowa. Dominują w nich prośby o wyrwanie z nałogu, nawrócenie dzieci, jedność w rodzinie, o cudowne uzdrowienie z ciężkiej choroby.

W tym roku do grupy duchowej przy Radiu Jasna Góra zgłosiło się ok. 300 osób. To głównie starsi i chorzy, ale nie brakuje też tych, którzy muszą w tym czasie pracować.

Wszystkim duchowym pielgrzymom, także tym, którzy dzień i noc trwali na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, za wsparcie podziękował kierownik. - Jesteśmy wam bardzo wdzięczni, to dla nas wielkie umocnienie, odwdzięczamy się modlitwą u Pani Jasnogórskiej i podczas drogi - powiedział o. Tomczyk.

Warszawska Pielgrzymka Piesza nazywana także paulińską, początkami sięga XVIII w. i jest najstarszą wyruszającą ze stolicy. W 1711 r. Bractwo Pana Jezusa Pięciorańskiego przy paulińskim kościele św. Ducha w Warszawie poprowadziło pielgrzymkę na Jasną Górę w imieniu miasta, prosząc o ocalenie przed szalejącą epidemią. Do dziś w częstochowskim Sanktuarium przechowywana jest srebrna tablica - wotum mieszkańców Warszawy, złożone z prośbą o oddalenie zarazy. Bractwo organizowało i odbywało pielgrzymki aż do połowy XX wieku, nawet w czasach zaborów. W 1792 r. wojska zaborcze na odcinku trasy z Woli Mokrzeskiej do Krasic wymordowali wszystkich uczestników pielgrzymki. Pątnicy do dziś w trakcie wędrówki zatrzymują się przy ich zbiorowej mogile. W 1963 r. władze nie zgodziły się na wyruszenie warszawskich grup, motywując swoją decyzję epidemią ospy, na niektórych obszarach Polski. Mimo to do Częstochowy wyruszyła "nielegalna pielgrzymka", którą na Jasnej Górze przywitał Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Maksymilian Kolbe - prorok nowoczesności

O. Ignacy Kosmana OFMConv
Niedziela Ogólnopolska 42/2007, str. 26

ARCHIWUM NIEPOKALANOWA

Szczególny świadek swoich czasów i szczególne świadectwo, jakie pozostawił, każą mi myśleć o nim jak o wyjątkowym Proroku XX wieku - Proroku Nowoczesności.
Od początku był niezwyczajny. Znana jest opowieść matki Maksymiliana o dwóch koronach - białej i czerwonej... Widzenie dziecka, w którym Niepokalana przepowiedziała mu przyszłość męczeńską... A potem, kiedy wybrał habit zakonny Braci Mniejszych Konwentualnych - nieustannie udowadniał, że całym sobą jest franciszkaninem, „szalonym” franciszkaninem, który pragnie przemawiać - do brata mikrofonu, samolotu, do siostry maszyny drukarskiej.
Wszystko, cokolwiek rodziło się w jego głowie - choć z początku prawie bez szans na powodzenie - w końcu stawało się faktem. Ten piękny Niepokalanów niech będzie tego przykładem... ale i Wydawnictwo „Rycerza Niepokalanej”.

Jeszcze przed wojną jego „Rycerz Niepokalanej” ukazywał się w setkach tysięcy egzemplarzy... (rekord nakładu - to prawie milion). Pismo „Rycerz Niepokalanej”, wydawane przez Niepokalanów w 1937 r., mógł otrzymać prawie co piąty umiejący czytać obywatel Polski w wieku powyżej 16 lat. Działalność apostolską św. Maksymilian oparł na schemacie kultury masowej, która dopiero rozwijała się w nowoczesnych społeczeństwach. Telewizja wkraczała zaledwie w fazę doświadczeń, a św. Maksymilian myślał już o tym, jak ją włączyć w działalność apostolską. Kiedy na skutek działań wojennych Niepokalanów nie mógł normalnie pracować, jego Założyciel, szukając nowych sposobów działalności, wpadł na pomysł, by zakonnicy, po czterech lub pięciu, zamieszkiwali w miastach i wioskach, i tam apostołowali, zarabiając na utrzymanie własne i innych. Można tylko żałować, że ten nowatorski projekt nie został urzeczywistniony; mielibyśmy bowiem zakonników robotników, zanim pojawili się księża robotnicy we Francji, lub nowoczesnych katechistów, jakimi są dzisiaj członkowie neokatechumenatu (o. Leon Dyczewski OFMConv, „Charyzmat i duchowość”). Nastawienie ku przyszłości było charakterystyczną cechą św. Maksymiliana. W obawie, aby zakonnicy nie ulegli lękowi przed tym, co nowe, zostawił im niejako w testamencie polecenie, by dla szerzenia czci Niepokalanej wykorzystywali wszystko, „co się jeszcze kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc”.
Brat Maksymilian był w tych swoich wizjach niezwykle nowoczesny. Jak nikt przed nim, rozumiał, że przyszłość to media..., że Kościół musi się zmierzyć z tą szansą, ale i niebezpieczeństwem... W liście do o. Floriana Koziury, ówczesnego gwardiana Niepokalanowa, tak oto w 1931 r., o. Maksymilian z Japonii pisał: „...zdaje mi się, że w każdym kraju powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi najnowszymi nawet środkami, bo przecież wynalazki naprzód powinny służyć Jej, a potem do handlu, przemysłu, sportu itd. (więc prasa, a teraz to i radio nadawcze, filmy i w ogóle co jeszcze się kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc). Taki Niepokalanów może i sam też nowsze sposoby skuteczniejsze wynajdywać i stosować”.

Wiemy dziś bardzo dobrze, jaka jest siła mediów i ich władza... Ale tam, gdzie jest władza, czai się zło...
Kto wie, czy w ogóle potrzebne byłyby dziś rozmowy o przemocy na ekranach TV, o szkodliwym działaniu gier komputerowych itd., gdyby potęgę postępu cywilizacyjnego oswoić i oddać w służbę myślenia według wartości, myślenia po Bożemu...
Gdzie nie ma Boga - tam są bożki...
O. Maksymilian rozumiał, że technika potrzebuje szczególnej ewangelizacji.
Dzisiaj wiemy, że komputer to też „brat najmniejszy” i trzeba go pokochać. Trzeba o niego dbać... bo inaczej wymknie się spod kontroli i może być już za późno... Pozostawienie cywilizacji na pastwę losu może się obrócić przeciw nam samym... i uczynić ją cywilizacją śmierci.
Nie trzeba było długo czekać i mamy skutki tej pozostawionej swojemu losowi karuzeli postępu... Trzynastoletni chłopcy zabijają - z nudów - bezdomnego w parku... Tak po prostu... Może nie przyszło im do głowy, że nie będzie można kliknąć myszą i wszystko zniknie... i zaczniemy grać jeszcze raz... od początku.
Człowiek został zabity... przez 13-letnie dzieci, podobno z dobrych rodzin...
A o. Maksymilian marzył o lotnisku w Niepokalanowie i o radiu... Mamy dziś i radio, i TV.
I nawet skromne lotnisko dla helikoptera... Mamy nawet Festiwal, Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów... Wszystko to mamy i tym bardziej rozumiemy, jak bardzo nowoczesny, proroczy w swoim przewidywaniu przyszłości był ten chory i utrudzony Franciszkanin.
Św. Maksymilian był prorokiem o wielkiej przenikliwości widzenia spraw ludzkich... Jeszcze zanim zaczęła się wojna o dusze tych, którzy tak naiwnie idą na całość w „raj” internetowych możliwości - już wiedział i pracował na rzecz chrystianizacji świata techniki, na rzecz ewangelizacji środków przekazu.
Kościół przez całe wieki bronił się przed odkryciami nauki... Dzisiaj powiemy, że był wsteczny, że hamował postęp... być może, ale czy ten postęp nie przyniósł człowiekowi więcej rozpaczy niż nadziei...
Dzisiaj Kościół mówi: nic, co ludzkie, nie jest mi obce... ale najbardziej ludzkie jest to, co pochodzi od Chrystusa... Miłość... Bycie dla innych.

Dlatego cieszmy się postępem w medycynie... wielu z nas zapewne zakończyłoby ziemski żywot znacznie wcześniej, gdyby nie niebywałe wprost osiągnięcia nauk medycznych. Cieszmy się tym, że świat zmalał i stał się globalną wioską, bo staniemy się sobie bliżsi i bardziej zachwyci nas nasza inność, cieszmy się możliwościami internetu, bo ułatwią życie ludziom chorym i starym... Zakupy do domu i na zamówienie to dla niepełnosprawnych rzecz nie do pogardzenia... Cieszmy się radiem, bo wielu ludzi chorych i cierpiących może słuchać Mszy św., rekolekcji... Cieszmy się wreszcie TV - bo dzięki jej pośrednictwu udało się pomóc wielu ludziom okrutnie doświadczonym przez życie.
I w ogóle cieszmy się, bo radość to jedna z najważniejszych cnót chrześcijańskich.
A zabawa i rozrywka zbliżają ludzi. Po prostu - po franciszkańsku cieszmy się wszystkim, co na tym świecie dzięki nam może stać się bardziej „Boże”, służące człowiekowi i jego dobru.
Powołaniem naszym jest czynić kosmos wszędzie tam, gdzie napotykamy chaos. Czynić tak, abyśmy potem mogli powiedzieć: - To jest dobre...
„Właściwie na tym tak naprawdę polegała działalność wszystkich, których nazywamy świętymi, działalność wielkich tego świata... Oni zbliżają świat do BOGA.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Lubelscy pielgrzymi dotarli na Jasną Górę

2018-08-14 17:34

olc / Lublin (KAI)

Jubileuszowa 40. Lubelska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę jak co roku zakończyła się uroczystą Eucharystią sprawowaną na Wałach. Tegorocznej liturgii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, natomiast homilię wygłosił abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. Wśród duchownych obecni byli również bp łowicki Andrzej Dziuba, bp zamojsko-lubaczowskiej Marian Rojek, bp radomski Henryk Tomasik i bp pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Marek Solarczyk.

W homilii abp Stanisław Budzik nawiązał do znaczenia jasnogórskiego wizerunku Maryii dla historii Polski: - To tutaj Bóg dał narodowi polskiemu w Najświętszej Maryi Pannie przedziwną pomoc i obronę. Zwracając się do pielgrzymów podkreślił, że Matka Boża jest szczególnym obrazem Ducha Świętego. - Szczytem działania Ducha Świętego w historii zbawienia jest tajemnica wcielenia. Jest to moment,kiedy Duch Święty zstąpił na Maryję, a Ona za Jego sprawą poczęła dziecię nazwane Synem Najwyższego. W tym najdonośniejszym momencie spotkało się tych dwoje: Duch Święty i służebnica Boża. On w niej dokonał najbardziej zdumiewającego połączenia nieba i ziemi. Nawiązując do tegorocznego hasła lubelskiej pielgrzymki, abp Budzik zwrócił uwagę, że Matka Boża jest przykładem otwarcia się na działanie Ducha Świętego, czego dowodem są Jego owoce. Pierwszym z nich jest miłość. Przypomniał on także, że zaufanie Maryii i Jej odpowiedź na Boże powołanie jest wzorem dla ludzi wszystkich czasów. - Jesteśmy tutaj, w domu Matki, aby znów zacząć żyć jak chrześcijanie i wydawać owoce Ducha – powiedział na zakończenie do przybyłych na Jasną Górę pielgrzymów.

Oprócz lubelskich pątników 14 sierpnia na Jasną Górę dotarły również: 38. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, 36. Piesza Pielgrzymka diecezji zamojsko-lubaczowskiej, grupa pielgrzymów z Bełza na Ukrainie, 35. Piesza Praska Pielgrzymka Rodzin „Totus Tuus”, Warszawska Pielgrzymka Rowerowa, 23. Łowicka Piesza Młodzieżowa Pielgrzymka oraz 12. Ogólnopolska Pielgrzymka Piesza Strażaków i ich rodzin. 40. Lubelska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę odbywała się pod hasłem „Owocem Ducha jest miłość...”. Wyruszyła z Lublina 3 sierpnia, liczyła 19 grup i pokonała ok 320 km.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem