Reklama

Kościół, który leczy

2018-05-30 11:29


Edycja łódzka 22/2018, str. VI

comp/fotolia.com

W centrum Pabianic, dwa o kroki od przystanku tramwajowego, wtulony między kamienice stoi budynek dawnych zakładów poligraficznych. Otwarta 13 kwietnia br. nowa siedziba Chrześcijańskiego Centrum RAMPA i Fundacji Młodzi dla Młodych. Działają z młodzieżą, z bezdomnymi, z rodzinami. Organizują Pabianicki Przystanek Jezus, Chillout na Starówce. Niosą życie. O Ewangelii w praktyce rozmawiamy z pomysłodawcą fundacji Dobromirem Makowskim – raperem, pedagogiem, człowiekiem, który sam wyrwał się z piekła ulicy

Dominika Szymańska: – Na stronie fundacji można przeczytać, że waszym celem jest wspieranie młodych ludzi, aby mogli wykorzystać swój potencjał, rozwijać możliwości, kształtować pewność siebie i chęć do życia. A tak w praktyce?

Dobromir Makowski: –Kiedy jeszcze działaliśmy przy jednej z pabianickich parafii, zastanawiałem się, jak najlepiej uczyć dzieciaki Ewangelii. Mieliśmy takie spotkania z Ewangelią, ale dzieciaki przysypiały. Bóg podsunął mi pomysł: niech zaczną gotować obiady, zacznijcie gotować dzieciakom, zacznijcie gotować bezdomnym. Po 100 osób nam nagle zaczęło przychodzić. Gotowali zupy, kąpali bezdomnych, przebierali ich. Zrobiliśmy boisko. Ludzie zaczęli się schodzić z osiedli i kopać piłę na parafii. Okazało się, że w tym jest życie.

– Teraz macie nowe centrum. Widziałam zdjęcia tego budynku przed i po, i jestem w szoku. Wcześniej to była niemal ruina. Teraz jest przestrzeń, światło, białe ściany, szare wykładziny. Musieliście w to włożyć mnóstwo pracy.

– Latami to miejsce stało bezużytecznie i niszczało. Jedna z urzędniczek, gdy dopinaliśmy kwestie formalne, stwierdziła, że trzeba być albo głupim albo milionerem, żeby się porywać na coś takiego.

– Czyli to było takie porywanie się z motyką na słońce?

– To zrobiły ręce ludzi bezdomnych i dzieciaki. Takie cuda, jakie Bóg nam dał. Nie mieliśmy nawet złotówki w kieszeni, gdy tu przyszliśmy. Modliłem się: „Proszę Cię, Panie Jezu, o dobre warunki umowy”. Dostaliśmy to miejsce w dzierżawę na 30 lat na rewelacyjnych warunkach. 1200 metrów. „Boże, super! Ok, co dalej?”. I Bóg nam pokazywał.

– Ale co konkretnie?


– No, tak np. „Idź teraz do PSB, porozmawiaj z dyrektorem tej firmy”. Pojechaliśmy do pana Wojtka, a on przyjechał, posłuchał historii naszych chłopaków i mówi: „Macie wszystkie materiały za darmo”. Jakaś hurtownia też nam pomogła, pani Ania ze sklepu tutaj niedaleko – również. Okazało się, że rodzina tego pana Wojtka produkuje okna, więc stwierdziłem, że ich też po prostu o to zapytam. Jadę do tego człowieka i mówię: „Bardziej niż na tych oknach zależy mi, żeby pan poznał historię ludzi, z którymi tu pracujemy. Czy dostaniemy te okna od pana, czy dostaniemy je od kogoś innego, Pan Bóg i tak nam je da. Ale chciałbym, żeby pan poznał naszą wspólnotę”. I właściciel firmy przyjechał tutaj, oprowadzałem go po całym budynku. Na końcu myślałem sobie: „Panie Boże, żeby on nam dał chociaż dwa okna. No, cztery może”. A on stwierdził: „Ok, daję wam wszystkie okna. Na całe pierwsze piętro”. 28 okien. „Wow, Boże, dziękuję Ci”.
Później przyjechała firma „Vrata”. Mamy taką lokalną gazetę „PabiaNice” i dziennikarka zadzwoniła do nich, mówiąc: „Słuchajcie chłopaki, Dobromir robi fajny projekt, spróbujcie z nim pogadać”. Przyjechali tutaj, zobaczyli i zaproponowali: „Jak oni dali wszystko, to my też damy wszystkie drzwi”. I dali nam wszystkie drzwi. A reszta, to już ciężka praca.
Później pojechałem na rekolekcje do USA i tam spotkałem Polaków, którym opowiedziałem o wszystkim, co robimy i jak to wygląda. W ciągu kilku miesięcy Polonia amerykańska wspomogła nas na tyle, że kupiliśmy piec, opłaciliśmy poszczególnych fachowców, kupiliśmy wykładzinę, sprzęt do nagłośnienia, hydraulikę, krzesła i… ekogroszek. Idealnie się to rozłożyło. Akurat mieliśmy na start. Bardzo pomogli nam też urzędnicy. To jest niesamowite, bo ja jestem ekspertem w pracy, o której oni nie mają zielonego pojęcia. Ale oni z kolei są ekspertami w dziedzinie, o której ja nie mam pojęcia. Gdy to się zazębia, można zdziałać naprawdę fajne rzeczy.

– Ile czasu potrzebowaliście na remont?

–Zajęło nam to dokładnie 5 miesięcy. Pracował na to cały szwadron ludzi. To nie jest zrobione na tip top jak w hotelu 5-gwiazdkowym. Ale też nie o to chodzi. Już działamy. W niedziele mamy spotkania. Przychodzą ludzie, jemy zupę, posiedzimy, pomodlimy, pogadamy itd. Najprostsza forma Ewangelii. Taka jak Pan Jezus praktykował. Spotykał się z ludźmi, dawał im jeść, mówił im słowo, modlił się za nich, przemieniał ich, szli dalej. Ci, którzy chcieli korzystali, ci, którzy nie chcieli, szli swoją drogą. Mamy ten sam cykl.

– Jakie są wasze plany na przyszłość?


– W czerwcu robimy już siódmą edycję „Chillout-u na Starówce” – to taki piknik dla dzieciaków i rodziców w centrum Pabianic. Mamy dmuchańce trampolinę, darmowego grilla. Z kolei tutaj, w naszym centrum, na górze robimy teraz siłownię. Na to czekam bardzo. Na wakacje przygotowaliśmy fajny projekt: „Zapytaj tatę czy bierze stówkę na klatę”? Wymyśliłem to całkiem przypadkiem razem z Sebastianem, z którym razem tu działamy. Chłopaki pojechali po sprzęt do siłowni do Nowego Tomyśla.
Wygraliśmy też projekt z miasta i kupiliśmy za 20 tys. sprzętu sportowego. To i tak jest jeszcze mało, kropla w morzu. Ale będziemy pisać kolejne projekty i dokupimy następne rzeczy. Karnety w tym mieście kosztują minimum 120 zł. Przeciętny chłopak czy dziewczyna, gdzie oni pójdą na siłownię? Nie ma szans. A tu zrobimy wejściówki po 20-30 zł, opiekę instruktorską, zajęcia od tej do tej godziny. Mamy dwie fajne dziewczyny, które chcą prowadzić zajęcia fitness. Dokoła tej siłowni planujemy zrobić plac zabaw, żeby mamy mogły przyjść z dziećmi. Jeszcze dużo tu poprawimy, wyczyścimy teren. W piątki będziemy robić wydarzenie „Happy Friday”. Stworzyć klub młodzieżowy. Jak będzie ring, chcemy zrobić taki projekt nokaut drag, żeby chłopaki pod okiem trenera mogli sobie tam poboksować, posłuchać muzyki, pograć w bilard itd.

– Twoim celem jest działanie społeczne?


– W Biblii jest taki fajny werset: „Aby ludzie, widząc wasze dobre uczynki, chwalili Ojca w niebie” (por. Mt 5,16). Ja kocham głosić Ewangelię. Ale dla niektórych ludzi jedyną Ewangelią, jaką przeczytają, jest nasze życie. Wiesz, żyjemy w czasach, gdy ludzie nie umieją czytać. Oni w ogóle nie słyszą słów Ewangelii, które się do nich mówi. Diabeł otumanił ludzi gadżetami. Batalia o umysły ludzi toczy się w niewiarygodny sposób.
Dlatego pytałem: „Boże, jak mam do nich docierać?”. I wiesz co usłyszałem?”Tak jak Samarytanin, Dobromir”. Ludzie mają tak poturbowane serca, że to jest miejsce, przez które możemy dzisiaj do nich docierać. Potrzebujemy dotykać ich dobrym czynem. Na nowo. Ludzie są tak pocięci wewnątrz, że tylko właśnie spokój, wspólny czas, relacje, dialog, sprawiają, że oni mogą na nowo usłyszeć, zobaczyć. Ja płakałem po nocach, chciałem żeby ludzie doszli do tego miejsca, w którym ja byłem i jestem dzisiaj.

– A jak to było w Twoim życiu?


– Ja naprawdę przegrałem życie. Wszystko, co mam, zawdzięczam Bożej miłości, Bożej obecności w moim życiu. I temu fragmentowi, w którym Paweł mówi: „Odmieńcie się przez odnowienie swojego umysłu”. I my to właśnie chcemy powiedzieć ludziom, że nawrócić się to jest jedno – kiedy stwierdzasz: „To, co się stało w moim życiu, jest niewłaściwe. Boże, przepraszam Cię”. Ale potem zaczynasz iść inną drogą, zaczynasz działać.
To, co dzisiaj widzisz, to owoc 15 lat mojej pracy nad sobą, tego, że przyjąłem Bożą samodyscyplinę w moim życiu. Klękałem przed Panem Bogiem, do dzisiaj klękam i mówię: „Boże, z tym jest mi ciężko, z tym sobie nie radzę. Proszę Cię, pomóż mi”. Dzisiaj jestem tatą trójki dzieci, mężem Gusi mojej kochanej, jednym z usługujących tej fundacji (Młodzi dla Młodych – przyp. red.), pracujemy, karmimy ludzi, prowadzimy ośrodek, działamy.
Projekt RapPedagogia (autorski program profilaktyczny przeciw uzależnieniom – przyp. red.) w ciągu tych 7 lat odwiedził ponad 700 szkół, kryminałów, domów dziecka, pojechaliśmy też do polskich szkół w USA, spełniło się moje marzenie. Bóg naprawdę spełnia marzenia tych, którzy trzymają Go za rękę. To są owoce. To jest Boże błogosławieństwo. I Bóg obiecuje to każdemu z tych ludzi. To nie tak, że ja jestem jakimś ewenementem. Inna sprawa, że ludzie słuchają mnie na Youtubie i chcą zrobić to samo w 15 min. Piszą do mnie, że zrobili to samo, co ja mówiłem na świadectwie i nie działa. A ja mówię wyraźnie, że ten proces trwa od 15 lat. I nie skończył się. Jest mnóstwo schematów, z których Pan Bóg ciągle mnie leczy.

– W Kościele są ludzie, którzy oddają się na służbę drugiemu człowiekowi.


– Bo to jest funkcją Kościoła, ale my to zgubiliśmy. Parafia w XXI wieku powinna działać z bezdomnymi, z uzależnionymi, z prostytutkami itd. To nie jest tak, że wystarczy s. Chmielewska czy Matka Teresa. To jest chore, że stawiamy takie osoby na piedestale i usprawiedliwiamy się ich czynami. Każda parafia to powinna robić w takich czasach, w jakich żyjemy. Służba wśród bezdomnych bardzo szybko sprowadza mnie na ziemię. A wielu ludzi w Kościele nigdy nie przyjęło żadnej służby. To jest coś, co uczy nas pokory.
Za to kocham Matkę Teresę z Kalkuty. Ona była tak prosta w tym, co robiła. Lubię tę historię, gdy przyszedł do niej dziennikarz, a ona akurat trzymała na rękach dziecko bez nosa i ten dziennikarz stwierdził: „Nie mógłbym tak, obrzydza mnie to”. A Matka Teresa odpowiedziała: „Ja też bym tak nie mogła. Też mnie to obrzydza. Mnie tak. Ale pozwalam, żeby Jezus we mnie działał w tych ludziach”. To jest sedno chrześcijaństwa. Pozwolić, żeby przez nasze ręce, przez nasze nogi działał Pan Bóg. Tak – jak nas stworzył, tak – jak nas powołał.
Mnie powołał do takiej służby w muzyce, robię rap, to otwiera serca młodych ludzi, skłania ich do refleksji. Powołał mnie do charyzmatycznej służby w taki sposób, że potrafimy udźwignąć ten projekt. Dał mi mądrość, przez wiele lat mnie prowadził, nabierałem doświadczenia, obserwowałem innych posługujących. Jestem też wykładowcą na uczelni, jeżdżę z rekolekcjami. Mówię to najprostsze słowo – to, co mnie dotyka w pracy z tymi ludźmi. Nie głoszę wielkich kazań.

– To w jaki sposób ci młodzi do was trafiają?

– Głównie przez pocztę pantoflową. Ktoś usłyszy od drugiego i przyjdzie. Ludzie w Pabianicach znają nas już trochę. Ale też wychodzimy na osiedla, na rowery, spotykamy małolatów, zapraszamy ich na spotkania. Robimy objazdówki po mieście, wpadamy na meliny – tam, gdzie piją starsi ludzie, zawozimy zupę, ściągamy ludzi, zawozimy na detoks. Często w okolicy są inni ludzie, którzy to widzą, Młodzi pytają: „Co wy robicie, skąd jesteście itd.? Wiesz, Kościół naturalnie szuka jakiś sposobów ewangelizacji. A ja mówię: „Idźcie na ulicę, zacznijcie działać, zróbcie kanapkę, pomóżcie temu, tamtemu wytrzepcie dywan”.

– A czy to nie jest tak, że ludzi hamuje to, że jeśli zrobisz jeden krok, to za nim idą kolejne? Nie wystarczy zrobić kanapki.


– Dokładnie tak jest. Ludzie nie chcą płacić ceny. Chcą szybkiego, taniego chrześcijaństwa. I tak jak mówisz, pomożesz wytrzepać dywan, więc ci ludzie przychodzą i proszą o pomoc dalej. Dlatego otworzyliśmy ten hostel (dla bezdomnych – przyp. red.), gdzie ci, co stanęli na nogi, pomagają tym, którzy dopiero przyszli. To jest niesamowity sukces i wielka radość naszej pracy – tego, co my tu robimy.
Kinga, którą widzisz, mało co nie została zjedzona przez wszy, przyszła do nas do ośrodka, skończyła terapię. Gosia, którą widzisz, sprzedawała wódkę na melinie. Nawrócił nam się chłopak, remontuje nam teraz ściany w środku, który był takim lokalnym pijaczkiem, wszyscy go znali. Jak Gosia się dowiedziała, że on u nas działa, że się nawrócił, zamknęła melinę, przestała wódką handlować.
To są hardzi ludzi, oni sobie nie dadzą na głowę wejść. Ale trzeba ich pokierować, zmotywować. Ja często robię jakiś obiad u mnie w domu, spotykamy się, rozmawiamy, dziękuję im za ich służbę. Gosia od 4 miesięcy gotuje nam zupę dla wszystkich. Za darmo. Maciek to też jest gość, który do nas przychodzi, wraca, non stop na dopalaczach. Szósty chyba raz już. I Gosia go cały czas tutaj ściąga. Matka już mu odpuściła, a Gosia cały czas mu „truje”, cały czas mu serce poświęca. Sebastian, o którym mówiłem wcześniej, trafił do nas z ulicy, narkoman, ojciec zapił się, gdy chłopiec miał 11 lat. Do nas przyszedł w wieku 16 lat. Myślał, co by nam ukraść. Ale został. Teraz jest instruktorem na naszej siłowni.

– A gdybyś miał powiedzieć, czego ci ludzie potrzebują najbardziej to, co to jest?


– Praca, dyscyplina i relacje. Oni potrzebują słyszeć, że są ważni, potrzebni, wartościowi. My nie potrzebujemy żadnych pieniędzy. Pan Bóg sobie poradzi. My potrzebujemy rekolekcjonistów, którzy przyjadą, poświęcą czas, pobędą z nimi. Nie takich, którzy przyjadą, nałożą ręce i pojadą dalej, ale takich, którzy będą przyjeżdżali. Takich kapłanów potrzebujemy, którzy ich wysłuchają, pomodlą się z nimi.
W najbliższym czasie, 22 czerwca, zaprosiliśmy ks. Marka Dziewieckiego, który będzie mówił o Bogu – przyjacielu. Ci ludzie nawracają się tak jak ja. To są przypadki, które nawracają się latami. My dzisiaj potrzebujemy zrozumieć, że Kościół naszych czasów to Kościół, który jest szpitalem. Jednych uzdrawia od razu, a innych uzdrawia długoterminowo w procesie profilaktyki i terapii.

– Czasem to wszystko wcale nie jest takie proste. Czy Ty nie masz czasami dość?


– No, nie, to nie jest proste. To jest bardzo trudne. Ja przepłakałem wiele godzin po nocach. Tak jak Pan Jezus w ogrodzie. Pamiętam taki moment, gdy mieliśmy półkolonie któregoś lata. Byłem zmęczony, zespół się kłócił, wszystko było do bani, wszystko zwaliło mi się na głowę. Uklęknąłem za budynkiem i zacząłem się modlić. „Jezu, mam dość. Daj już spokój”. Taka Boża obecność zstąpiła. Czułem, że jest tak, jak to jest napisane w Liście do Hebrajczyków, że obłok świadków nam kibicuje (por. Hbr 12,1). Pan Bóg mówi: „Spójrz w niebo”. Spojrzałem do góry, zaczęły mi płynąć łzy. I czułem, że Szczepan patrzy na mnie. Noe, Abraham, Mojżesz. I Bóg mówi: „Nie przejmuj się tym, co jest na ziemi. My w niebie ciągle wam kibicujemy, ciągle czekamy na was, widzimy waszą pracę, przechodziliśmy ten trud. Zobacz, jak Noe budował 120 lat statek. Nigdy nie było wody, ludzie ciągle się z niego śmiali, ciągle były kłótnie, awantury. Naprawdę wiem. Spójrz na Mojżesza, jak wyprowadzał lud z Egiptu, poprowadził ich w najbardziej beznadziejnym kierunku, w kierunku wody”.
Strategicznie musieli się z niego śmiać. Bo tam byli też mądrzy ludzie. To nie tak, że tylko on pokończył szkołę. Zresztą Mojżesz był zakompleksiony, miał ciągle lęki itd. Oni mieli go za głupka. I Bóg mówi: „Dobromir, Ja to naprawdę rozumiem, kibicujemy ci. Nie łam się, jeszcze trochę przed tobą”. I przyszedł mi na myśl ten werset: „Nadejdzie dzień, że otrę z waszych oczu wszelką łzę” (Ap 21,4).

Tagi:
pomoc

„Kromka chleba dla sąsiada” 2018

2018-09-21 12:59

Beata Pieczykura

Czy człowiek żyjący w XXI wieku ma odwagę podzielić się kromką chleba albo podarować samotnej czy chorej sąsiadce talerz gorącej zupy? Może uważa, że współcześnie problem głodu lub niedożywienia nie istnieje. Wystarczy uważnie obserwować rzeczywistość, aby przekonać się, jak jest naprawdę.

Beata Pieczykura/Niedziela

O tym, że są ludzie niedożywieni i głodni, świadczy pomoc udzielana każdego dnia przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej. Jedną z form pomocy jest kampania społeczna „Kromka chleba dla sąsiada”, w którą angażują się wolontariusze Szkolnych Kół i Parafialnych Zespołów Caritas z terenu naszej archidiecezji. W tym roku ma miejsce w dniach 21-23 września. Każdy może pomóc w dożywianiu najuboższych, dzieci, osób bezdomnych, biednych, emigrantów, kobiet i dzieci dotkniętych przemocą w rodzinie.

Akcję można wesprzeć podczas zakupów w „Biedronce” w dniach 21-22 września,

w piątek i sobotę, w godz. 9-18,

wysłać SMS na numer 72052, wpisując w treści: „kromka” lub

przez stronę https://caritas.czest.pl/kromka-chleba.

23 września akcja kromka chleba będzie przeprowadzana także w następujących parafiach: pw. Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie podczas Mszy św. o godz. 9.30 i 11.00; św. Stanisława BM o godz. 8.00, 10.00, 12.00; Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa o godz. .00, 10.00, 12.00; kościele rektorackim Imienia Maryi o godz. 10.00 i 12.00.

Nasza pomoc ułatwia życie osobom samotnym, chorym i opuszczonym. Ich uśmiech jest bezcenny. Pomagaj więc z Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół katolicki na Litwie przed wizytą Franciszka

2018-09-21 12:17

Irena Mikłaszewicz / Wilno (KAI)

W sobotę rano papież Franciszek przybędzie do Wilna, w ramach swej wrześniowej pielgrzymki do Krajów Bałtyckich. Na Litwie będzie przebywać 22 i 23 września, a następnie uda się na Łotwę i do Estonii. Z tej okazji publikujemy obraz Kościoła na Litwie, prezentujący jego działalność, wyzwania i problemy z jakimi się zmaga.

rh2010/Fotolia.com

Przygotowania do wizyty

Na spotkanie z papieżem w Wilnie i Kownie zarejestrowało się już ponad 200 tys. osób. Organizatorzy zapewniają, że można będzie też trafić do sektorów bocznych bez rejestracji, a zobaczyć papieża na trasie przejazdu w Wilnie i w Kownie.

W księgarniach pojawiało się dużo książek ze zdjęciem Franciszka: to jego encykliki, przemówienia, wywiady z nim. Na portalach katolickich i w niedzielnych kazaniach przytaczane są fragmenty katechez Franciszka. Od 18 sierpnia do 16 września w wileńskiej katedrze prowadzony jest cykl niedzielnych wykładów o papieżu, transmitowany też w programie Litewskiego Radia „Kultura“.

Wizyta papieża Franciszka nie wzbudza takich emocji i kontrowersji, jak jego poprzednika Jana Pawła II przed 25 latami. Wówczas lewicowe media pytały, ile taka wizyta będzie kosztować kraj pogrążony w kryzysie transformacji ustrojowej. Dziś koszty organizacji pielgrzymki papieskiej nie wzbudzają już emocji.

Odbyła się pierwsza tura szkoleń dla 500 wolontariuszy w Kownie, 8 września kolejnych pół tysiąca osób weźmie udział w analogicznych szkoleniach w Wilnie. Warto zaznaczyć, ze zainteresowanie było olbrzymie: napłynęło ponad 1800 zgłoszeń na wolontariuszy, organizatorzy wybrali tysiąc. Wolontariuszy czeka praca kilka dni przed przybyciem papieża i kilka dni po jego wyjeździe.

Kościół robi bardzo wiele, aby wzbudzić zainteresowanie społeczeństwa litewskiego tą wizytą. Z nadzieją, że zaowocuje ona nadzieją, do czego nawiązuje zresztą oficjalne hasło papieskiej wizyty: „Jezus Chrystus naszą nadzieją“.

Litwinom chodzi nie tylko o nadzieję w znaczeniu transcendentalnym, ale i o nadzieję, że da się żyć godnie we własnym kraju. Bo przecież Litwa przoduje w Europie pod względem emigracji. Większość jest przekonana, że nie można tu na życie godne zarobić. Poza granicą ubóstwa, która wynosi 307 euro na osobę, znajduje się 23 proc. ludności. Na dodatek ludności, której liczba z każdym kolejnym rokiem się kurczy...

Nadziei na Litwie naprawdę potrzeba. I takie jest główne oczekiwanie związane z wizytą Franciszka.

Nieco historii: Represje i prześladowania

Zakończenie II wojny światowej nie było dla Litwy i sąsiednich państw bałtyckich Łotwy i Estonii powiewem wolności, tylko powrotem w objęcia groźnego sąsiada – ZSRR, „bratniego uścisku” którego bałtyckie narody doświadczyły już w latach 1940 – 1941. Za jednego z najgroźniejszych wrogów systemu radzieckiego uznano Kościół katolicki, do którego na Litwie należało ponad 80 procent mieszkańców republiki. Była to jedyna w ZSRR republika, w której dominowali katolicy. Kościół cieszył się ogromny autorytetem w społeczeństwie, co władzom sowieckim utrudniało podporządkowanie go własnym interesom, jak i fakt, że podlegał Stolicy Apostolskiej.

Walka o ”rząd dusz” trwała aż do rozpadu systemu komunistycznego i ZSRR w 1990 roku. Była prowadzona różnymi metodami: w czasach stalinowskich represjonowano ponad 360 księży z 1200 pełniących posługę. W 1944 r. aresztowano biskupów, na wolności pozostawał tylko jeden. Podczas „odwilży” po śmierci Stalina, z łagrów wracali uwięzieni kapłani, ale za czasów Chruszczowa rozpętano masową akcję ateizacji społeczeństwa: od przedszkoli po instytucje naukowe. Księży masowo wciągano w „walkę o pokój”, organizując kongresy przedstawicieli różnych związków wyznaniowych, na których przyjmowano deklaracje skierowane przeciwko wyścigowi zbrojeń i demaskowano politykę imperializmu.

Za najbardziej „reakcyjny” element w Kościele katolickim uznano zakonników i zakonnice. Wspólnoty zakonne stanowiły w pojęciu radzieckich urzędników formacje antyspołeczne, nie mające prawa do istnienia. Pierwsza próba zlikwidowania klasztorów nastąpiła w latach 1940-1941, kiedy znacjonalizowano budynki klasztorne i mienie zakonów. Po wkroczeniu w 1944 r. Armii Czerwonej na teren Litwy rozpoczął się nowy etap prześladowań: wojsko zajmowało klasztory, konfiskując zapasy żywności. Na początku 1947 roku opracowano szczegółowy plan likwidacji zakonów na Litwie, zgodnie z którym należało pozostawić dla każdego zgromadzenia tylko po jednym klasztorze. Zakonnicy mieli tworzyć „kolektywy produkcyjne”, które społeczno-użyteczną pracą zarabiałyby na własne utrzymanie.

Proces ten trwał do lipca 1948 roku, kiedy to po przyjęciu rzez Radę Ministrów Litewskiej SRR uchwały o trybie nacjonalizacji domów modlitewnych i klasztorów, przystąpiono do akcji całkowitej likwidacji zakonów. Księża zakonni musieli „dobrowolnie” złożyć rezygnację na ręce Pełnomocnika ds. Kultów z przynależności do zakonu i przejść do diecezji. Według danych z 1959 roku na Litwie posługę w parafiach pełniło 53 kapłanów zakonnych. Włączali się oni także aktywnie w formację członkiń zakonów i zgromadzeń zakonnych żeńskich, które zostały zlikwidowane całkowicie. Zakonnice miały odtąd prowadzić życie „świeckie”, szukając mieszkania i pracy na własną rękę.

Likwidacja zgromadzeń żeńskich odbywała się w zawrotnym tempie, litewski pełnomocnik w piśmie z 27 sierpnia 1948 roku do władz moskiewskich donosił: „24 sierpnia br. prowadzono pracę zgodnie z powziętym planem i w ciągu dnia w Kownie żeńskich klasztorów nie zostało”. W październiku 1949 r. litewski pełnomocnik pisał, że nastąpiła „samolikwidacja” zakonów i zgromadzeń zakonnych, kościoły żeńskich zgromadzeń zamknięto, a męskich - większość zamknięto, niektóre pozostawiono, jako parafialne. Likwidacja legalnej działalności zgromadzeń zakonnych, jaka nastąpiła w okresie stalinowskim nie oznaczała, że życie zakonne przestało istnieć. Rozproszone zakonnice katechizowały, pomagały na plebaniach, pracowały tak jak osoby świeckie w placówkach zdrowia czy w oświacie. Kapłani prowadzili dla nich dni skupienia i rekolekcje i nawet mimo trudnych warunków wszystkie zgromadzenia zakonne żeńskie prowadziły formację nowicjuszek.

Rozproszone i ukryte życie zgromadzeń zakonnych próbowano kontrolować. Już w 1951 roku litewski pełnomocnik ds. kultów na polecenie z Moskwy miał ustalić, czym się zajmują byli członkowie zakonów i zgromadzeń zakonnych. Okazało się, że zadanie to jest trudne do wykonania, ponieważ zakonnice, pracując jako osoby świeckie, ukrywały przed obcymi informację o swej przynależności do zakonów. Nieraz pełniły odpowiedzialne funkcje w placówkach oświatowych i nawet były nagradzane za dobrą pracę. Stan taki trwał do momentu, aż władze nie ustaliły tożsamości sióstr. Wiele z nich w ukryciu prowadziło katechizację, przygotowywało dzieci do I Komunii św., było organistkami. Niezależnie od pracy, jaką wykonywały, szerzyły wiarę, a właśnie likwidacja zgromadzeń miała na celu zanik życia religijnego w społeczeństwie radzieckim. Można więc stwierdzić, że ukryte życie zakonne przyczyniało się do zachowania wiary w społeczeństwie poddawanemu ateistycznej indoktrynacji.

Jednym z pierwszych posunięć władz radzieckich było zamykanie seminariów duchownych: na początku 1945 roku zamknięto seminaria w Wilnie i Telszach, po wojnie nie wznowiło działalności seminarium w Wyłkowyszkach (Vilkaviškis). Zezwolono tylko na działalność jednego – Kowieńskiego Seminarium Duchownego, które miało kształcić księży dla całej Litwy. Liczbę kleryków w tym seminarium sukcesywnie władze sowieckie ograniczały: pod koniec lat 40. do 150 kleryków, a od lat 60. do 25. Każdy kandydat musiał uzyskać zgodę na studia w seminarium z urzędu Pełnomocnika ds. Kultów Religijnych, który służył jako przykrywka dla służb specjalnych. Na przykład, w roku 1959 złożono 35 podań o przyjęcie na pierwszy rok, pozwolenie uzyskało tylko 13 chłopców, z których trzech odrzuciło kierownictwo seminarium. Zaostrzenie rekrutacji miało doprowadzić do „naturalnego” zaniku duchowieństwa katolickiego na Litwie. W 1961 r. komunistyczne władze litewskie zamierzały nawet zrezygnować z przyjmowania kandydatów do seminarium, ale pod presją argumentów pełnomocnika, że mogłoby to wywołać niezadowolenie wśród wierzących, nabór ograniczono do pięciu osób. Dopiero lata 80. i radziecka „pierestrojka” pozwoliły na zwiększenie liczby kleryków.

Momentem zwrotnym w powojennej historii Kościoła katolickiego na Litwie był rok 1988: w kwietniu podczas wizyty „ad limina“ biskupów Litwy do Watykanu bez uprzedniego uzgodnienia z władzami sowieckimi, nowym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Litwy został administrator diecezji koszedarskiej bp Vincentas Sladkevičius (1920 -2000). Jeszcze w 1957 roku otrzymał on od papieża Pius XII nominację na biskupa pomocniczego „sedi datus“ diecezji koszedarskiej i został potajemnie wyświecony przez bp. Tofiliusa Matulionisa na plebanii w Birsztanach. Władze sowieckie nie zezwoliły Sladkevičiusowi na pełnienie obowiązków biskupa, do 1959 r. mieszkał w prywatnym mieszkaniu, był stale nękany przez KGB, wiosną 1959 r. został zesłany do rejonu birżańskiego. Dopiero w 1982 r. wrócił do diecezji, jako administrator apostolski, popierał nielegalne wydawanie „Kroniki Kościoła Katolickiego na Litwie“, udzielał święceń kapłańskich księżom, którzy ukończyli nielegalne seminarium, za okazaną niezłomną postawę duchową papież Jan Paweł II w maju 1988 r. nadał mu godność kardynała.

3 sierpnia 1988 r. w Kownie do ponad 250 księży kardynał V. Sladkevičius wygłosił przemówienie, w którym potępił politykę wyznaniową władz i ogłosił, że odtąd hierarchowie Kościoła Katolickiego będą sprawami Kościoła zarządzać bez uzgadniania swych decyzji z władzami, które tylko będą informowane o dokonanych zmianach w parafiach czy w instytucjach kościelnych. Jesienią tego roku wiernym została zwrócona Katedra i kościół św. Kazimierza w Wilnie. W 1989 r. Jan Paweł II mianował bp. Sladkevičiusa arcybiskupem kowieńskim. Rządził nią do 1995 r., kiedy to, z powodu choroby, złożył rezygnację z urzędu. Był jednym z największych autorytetów moralnych na Litwie. Podczas burzliwego okresu przemian społecznych w latach 1988 -1990 jednoznacznie wypowiadał się za wolnością Kościoła i narodu.

Kościół katolicki na Litwie dzisiaj

Odzyskanie przez Litwę niepodległości w 1990 r. zagwarantowało pełnię wolności religijnej, znormalizowało stosunki między państwem a związkami religijnymi, pozwoliło też na uporządkowanie granic diecezji Kościoła katolickiego na Litwie, tak aby pokrywały się one z granicami państwa. Dekretem z 19 grudnia 1991 r., ogłoszonym w Wigilię Bożego Narodzenia, papież Jan Paweł II utworzył w obecnych granicach Republiki Litewskiej dwie prowincje kościelne: wileńską i kowieńską. Miało to ogromne znaczenie, ponieważ Litwini od lat zabiegali o uregulowanie granic archidiecezji wileńskiej. Stolica Apostolska, która nigdy nie uznała aneksji krajów bałtyckich do ZSRR, zwlekała z reorganizacją granic tej podzielonej między Polskę, Białoruś i Litwę archidiecezji, do momentu rozpadu ZSRR. W 1997 r. utworzono nową diecezję szawelską jednocześnie korygując granice innych diecezji metropolii kowieńskiej. Obecnie prowincja wileńska obejmuje archidiecezję wileńską, diecezje poniewieską i koszedarską; metropolię kowieńską zaś tworzą archidiecezja kowieńska, diecezje wylkowyska, szawelska i telszewska.

Biskupi i diecezje

Pierwszym metropolitą wileńskim został mianowany bliski współpracownik Jana Pawła II w Watykanie abp Audrys Juozas Bačkis (ur. w 1937 r., swięcenia kapłańskie przyjął w 1961 r., biskupie w 1988 r., w 2001 r. został podniesiony do godności kardynalskiej, od 20013 r. emeryt).

W 2013 roku metropolitą wileńskim został arcybiskup Gintaras Grušas, ur. 1961 r. w Waszyngtonie, który dorastał w rodzinie litewskich emigrantów i był zaangażowany w działalność litewskich środowisk katolickich na wychodźstwie. Zanim wstąpił do seminarium skończył studia matematyczne i informatyczne na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles a także pracował w IBM. Studia teologiczne podjął na franciszkańskim uniwersytecie w Steubenville w Ohio. Później dwa lata spędził na studiach w Rzymie, w Papieskim Kolegium św. Bedy. W 1992 r. w Wilnie uzyskał święcenia diakonatu i został mianowany sekretarzem generalnym Komitetu do spraw Podróży Duszpasterskiej Jana Pawła II na Litwę. Wrócił do Rzymu, gdzie – przebywając w litewskim Kolegium św. Kazimierza – kontynuował studia i uzyskał stopień licencjata teologii na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu. 25 czerwca 1994 r. w archikatedrze wileńskiej uzyskał święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Audrysa Juozasa Bačkisa. W tym samym roku został wybrany na sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Litwy. W 1997 r. wrócił do Rzymu na Uniwersytet św. Tomasza, gdzie w 2001 r. uzyskał stopień doktora prawa kanonicznego. W latach 2001-2003 był rektorem Seminarium Duchownego św. Józefa w Wilnie, gdzie wykładał prawo kanoniczne. 2 lipca 2010 r. papież Benedykt XVI mianował go ordynariuszem polowym. Ks. G. Grušas otrzymał sakrę biskupią 4 września 2010 r. w archikatedrze wileńskiej. 5 kwietnia 2013 r. papież Franciszek mianował biskupa Grušasa arcybiskupem metropolitą wileńskim.

Metropolitą kowieńskim mianowano kardynała Vincentasa Sladkevičiusa, a jego następcą został w 1996 r. Bp Sigitas Tamkevičius SJ, ur. w 1938 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1962 r. W latach sowieckich więzień łagrów, redagował „Kronikę Kościoła Katolickiego“, pismo nielegalne rozpowszechniane na Zachodzie i ukazujące realną sytuację wierzących w ZSRR, od 1990 r. był rektorem Seminarium Duchownego w Kownie, w 1991 r. konsekrowany na biskupa pomocniczego archidiecezji kowieńskiej, w latach 1996-2015 arcybiskup metropolita kowieński, obecnie na emeryturze.

W 2015 r. metropolitą kowieńskim został mianowany abp Longinas Virbalas SJ, ur. w 1961 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1991 r., wyjechał na studia do Rzymu, gdzie w 1994 r. w uzyskał tytuł lic.teologii. Należy do Towarzystwa Jezusowego. W latach 2005 -2008 był pomocnikiem sekretarza Konferencji Episkopatu Litwy, w 2013 r. otrzymał święcenia biskupie i został ordynariuszem diecezji poniewieskiej, w 2015 r. – arcybiskupem metropolitą kowieńskim.

Odejście na emeryturę kard. A.J.Bačkisa, metropolity wileńskiego, i abp. S. Tamkevičiusa, metropolity kowieńskiego, w ocenie litewskich badaczy historii Kościoła katolickiego, zakończyło etap odbudowy struktur kościelnych, rozliczenia z sowieckim dziedzictwem i rozpoczyna nowy okres działań Kościoła, który pod przewodnictwem nowego pokolenia biskupów musi zmierzyć się z wyzwaniami współczesnej epoki sekularyzacji.

Obecnie Kościół katolicki na Litwie liczy 10 biskupów czynnych i 7 emerytowanych. Wszyscy ordynariusze diecezji są dobrze wykształceni, znają języki obce, mają doświadczenia powszechnego Kościoła, potrafią sprostać współczesnym wyzwaniom.

Archidiecezja wileńska poza metropolitą abp. Grušasem ma dwóch biskupów pomocniczych. Są to bp Arūnas Poniškaitis, ur. w 1966 r., i bp Darius Trijonis, ur. 1973 r. Archidiecezja liczy 95 parafii, posługuje tu ponad 190 księży, dziala 11 kongregacji i zakonow męskich oraz 25 żeńskich, do ktorych należy ponad 160 sióstr.

W archidiecezji kowieńskiej – poza ordynariuszem abp. Longinasem Virbalasem - biskupem pomocniczym został niedawno Algirdas Jurevičius, którego ingres odbył się 19 sierpnia br. Algirdas Jurevičius, ur. w 1972 r. w Jewju (Vievis). Od 2004 r. był wikariuszem generalnym diecezji koszedarskiej, wykładowcą Seminarium Duchownego św. Józefa w Wilnie. W latach 1998–2008 był notariuszem procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego arcybiskupa Teofila Matulionisa, a w 2017 r. został mianowany postulatorem jego procesu kanonizacyjnego. Archidiecezja liczy 92 parafie, ponad 100 księży diecezjalnych i 21 zakonnych, na terenie archidiecezji są 4 zgromadzenia męskie i 13 kongregacji żeńskich, do których należy ponad 170 sióstr.

Ordynariuszem diecezji telszewskiej jest bp Kęstutis Kėvalas, ur. w 1972 r. w Kownie. W diecezji posługuje 133 księży diecezjalnych i 15 zakonnych, jest 151 parafia, kilka kongregacji zakonnych męskich i żeńskich.

Diecezją wyłkowyską od 2002 r. kieruje bp Rimantas Norvila, ur. w 1957 r. w Kownie. Diecezja liczy 104 parafie, posługuje tu ponad 120 księży, w tym kilku zakonników.

Diecezją szawelską kieruje bp Eugenius Bartulis, ur. w 1949 r. Diecezja liczy 70 parafii, w których posługuje ponad 60 księży, w tym kilku zakonników.

Diecezja poniewieską zarządza bp Linas Vodopjanovas OFM, ur., w 1973 r. w Neryndze, który jest franciszkaninem. Diecezja liczy 111 parafii, ponad 90 księży, w tym kilku zakonników.

Diecezją koszedarską rządzi bp Jonas Ivanauskas, ur. w 1960 r. w Kownie, który z ramienia Konferencji Episkopatu Litwy przewodniczy Radzie ds. Kontaktów z Episkopatem Polski. Diecezja liczy 68 parafii, ponad 50 kapłanów, działa kilka zgromadzeń żeńskich.

Specyfiką diecezji litewskich jest nierównomierna liczba parafian, na wsi może ona wynosić kilkaset osób, a w dużych miastach kilkadziesiąt tysięcy, ponieważ w nowych dzielnicach miejskich nowe parafie powstają powoli.

Stopniowa sekularyzacja

Problem polega na tym, że większość społeczeństwa, mimo iż nominalnie deklaruje przynależność do Kościoła katolickiego, jest religijnie obojętna. Według spisu ludności z 2011 r. 77, 3 proc. obywateli deklarowało przynależność do Kościoła katolickiego, 4,1 proc. było wyznania prawosławnego, 0,6 proc. stanowili ewangelicy luteranie, 0,2 – ewangelicy reformowani. Aż 10 proc. nie wskazało do jakiej wspólnoty wyznaniowej przynależy, a 6,1 proc. podało, że nie należy do żadnej ze wspólnot religijnych.

Deklarowana przynależność do Kościoła katolickiego wynika z tradycji, zazwyczaj ogranicza się do chrztu, I komunii, ślubu i pogrzebu. Praktykujących co niedzielę lub kilka razy w miesiącu jest kilkanaście procent, natomiast katolików, którzy uczestniczą we Mszy św. tylko z okazji świąt rocznych: Wielkanocy i Bożego Narodzenia – 40 proc. Według danych za lata 2009 – 2013 zebranych od proboszczów wynika, że katolicy praktykujący stanowią około 15 proc. Przekłada się to na współczesny model życia, gdzie związki przedmałżeńskie stanowią normę, wyznacznikiem udanego życia są dobra materialne, a niemożliwość ich zdobycia prowadzi do głębokiego rozczarowania, emigracji, samobójstwa.

Główne wyzwania duszpasterskie

Główne kierunki duszpasterstwa to troska o rodzinę, katecheza i praca z młodzieżą. Mimo że na mocy zawartych w 2000 r. porozumień między Republika Litewską a Stolicą Apostolską w „O współpracy w dziedzinie oświaty i kultury“, w szkołach można nauczać religii, nie wszyscy z tego korzystają, większość wybiera lekcje etyki. Wyjątek stanowią szkoły katolickie i szkoły z polskim językiem wykładowym na Wileńszczyźnie, gdzie niemal wszyscy uczęszczają na religie. Przygotowanie do I Komunii i bierzmowania odbywa się w parafiach.

W każdej diecezji działają centra duszpasterstwa młodzieży, od kilkunastu lat powoli na uniwersytety wchodzi duszpasterstwo studenckie. Przy dużym obciążeniu księży w parafiach, którzy muszą godzić swoje zajęcia z pracą z młodzieżą, wydaje się, że model ten musi ulec zmianie, aby mógł być bardziej skuteczny. Jakość duszpasterstwa zależy od poszczególnych charyzmatycznych duchownych, więcej czasu młodzieży udzielają księża zakonni, których na Litwie nie jest tak wielu.

Wiele inicjatyw należy też do świeckich, w archidiecezji kowieńskiej działa kilka wspólnot charyzmatycznych, które prowadzą działalność ewangelizacyjną w mieście, organizując comiesięczne dni skupienia i rekolekcje. Ostatnio wielką popularnością cieszy się akcja „Walentynki inaczej“, która z ulic miasta przeniosła się do hali koncertowej, gdzie odbywają się koncerty muzyki chrześcijańskiej. Świeccy też prowadzą katechezy dla nowożeńców, ośrodki poradnicze dla rozwiedzionych, itp.

Media

Ważną rolę spełniają świeccy katolicy zaangażowani w media katolickie. Najbardziej popularne jest dobrze zarządzane „Radio Maryja“, którego słuchają nie tylko katolicy, ma ono ciekawe programy na żywo dla młodych, rodzin, uzależnionych, stałą rubrykę mają w nim prawosławni, wszystkie audycja nadawane są w języku litewskim. Redakcja mieści się w Kownie, ale w Wilnie niedaleko Ostrej Bramy radio też ma swoje studio. Jego praca opiera się przede wszystkim na wolontariacie.

Wydawane są katolickie miesięczniki, wydawnictwo „Katalikų pasaulio leidiniai“ co roku wydaje wiele tytułów współczesnej literatury duchowej. Od 2004 r. działa portal internetowy bernardinai.lt, który profesjonalnie naświetla najważniejsza wydarzenia w Kościele, kraju, wiele miejsca poświęca kulturze i sprawom społecznym. Działa Litewska Akademia Katolicka, która skupia naukowców katolików, prowadzi badania nad dziejami chrześcijaństwa na Litwie, od kilku lat organizuje wolne wykłady z teologii i historii Kościoła.

Powołania kapłańskie

Postawy społeczne wpływają też na powołania kapłańskie. Obecnie, oprócz Kowieńskiego Seminarium Duchownego, w którym nauki pobierają też klerycy z diecezji wyłkowyskiej i szawelskiej, działa odrodzone w 1989 r. Seminarium Duchowne im. bpa V. Borysevičiusa w Telszach oraz otwarte w 1993 r. Wileńskie Seminarium Duchowne św. Józefa, w którym studiują także klerycy z diecezji koszedarskiej i poniewieskiej.

Problem istnieje w zaniku powołań: w tym roku do tych trzech uczelni przyjęto 11 osób, 4 w Kownie i 7 w Wilnie. W zeszłym roku chętnych było 19, ale są to liczby przyjętych na rok przygotowawczy, po którym część rezygnuje, część wykrusza się w toku studiów. Istnieje też narastający problem porzucania kapłaństwa.

Relacje z państwem

Stosunki z państwem regulują podpisane w 2000 r. porozumienia między Republiką Litewską a Stolicą Apostolską „O aspektach prawnych w stosunkach między Kościołem katolickim a Państwem“, „O duszpasterstwie odbywających służbę wojskową katolików“ i „O współpracy w dziedzinie oświaty i kultury“. Pozwalają one na życzliwą współpracę z władzami kraju.

Kościół katolicki w zdecydowany sposób zabiera głos w dyskusjach nad ustawodawstwem dotyczącym ochrony życia, definicją pojęcia małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Spotyka się to oczywiście z krytyką mediów liberalnych, ale częściowo przynajmniej jest uwzględniane w decyzjach władz.

Działa ordynariat wojskowy, kapelani wojskowi towarzyszą żołnierzom we wszystkich jednostkach, są też kapelani w policji i kapelani w szpitalach. Od początku niepodległości działa „Caritas“, zarówno na szczeblu diecezjalnym, jak i w parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Francja: ksiądz popełnił samobójstwo – powodem prawdopodobnie zarzut molestowania seksualnego

2018-09-22 12:50

ts (KAI) / Rouen

Ksiądz z francuskiej diecezji Rouen popełnił samobójstwo. Według mediów powodem śmierci ks. Jean-Baptiste Sebe były prawdopodobnie zarzuty wykorzystywania seksualnego nieletnich stawiane 38-letniemu duchownemu. Martwego na podłodze w kościele Saint Romain znalazł 18 września tamtejszy kościelny.

Senlay/pixabay.com

„W naszych sercach pojawia się wiele pytań”, napisał w liście do księży swojej diecezji abp Dominique Lebrun. „Całkowicie nie rozumiemy takiego kroku, chociaż wiedziałem, że ksiądz przeżywał trudny czas”, stwierdził arcybiskup Rouen.

Według francuskiego dziennika „La Croix”, pewna kobieta zarzuciła księdzu „nieprzyzwoite zachowanie” i ataki seksualne na jej córkę. Z relacji policji wynika, że kobieta złożyła skargę także do abp. Lebruna. Jednak przed samobójstwem ks. Sebe policja nie miała żadnych informacji w jego sprawie. Gazeta zwraca uwagę, że doniesienia tego typu traktowane są obecnie „bardzo ostrożnie”.

Ks. Jean-Baptist Sebe po otrzymaniu święceń kapłańskich w 2005 roku pracował w wielu szkołach publicznych. Był bardzo ceniony i lubiany przez uczniów. W swojej diecezji był delegatem ds. oświaty. Był również wykładowcą na wydziale teologicznym Instytutu Katolickiego w Paryżu, gdzie wcześniej uzyskał tytuł doktora teologii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem