Reklama

Inny? Inny jest fascynujący!

2018-04-25 11:32

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 17/2018, str. I

Piotr Drzewiecki

Bezbożny potomek krzyżowców, alkoholik, narkoman, a także erotoman. Tak, wedle słów ks. Krzysztofa Niedałtowskiego, ukształtowani przez wiedzę wyniesioną z mediów, postrzegali Europejczyków mieszkańcy Kairu przed pielgrzymką Ojca Świętego Jana Pawła II

Tym obrazem i pytaniem o to, czym jest inność i jak my sami jesteśmy postrzegani przez innych religioznawca, duszpasterz środowisk twórczych w Gdańsku, rozpoczął debatę w ramach projektu „100 lat Tożsamości Narodowej w kulturze”. Swoimi doświadczeniami w temacie szeroko rozumianej inności dzielili się abp Grzegorz Ryś, Janina Ochojska i naczelny rabin Polski Michael Schudrich. Inspiracją do rozmowy stał się wernisaż wystawy prac nagrodzonych w ramach ogólnopolskiego konkursu fotograficznego pt. „Inny”.

Każdy z nas jest inny

– Od najwcześniejszego dzieciństwa towarzyszyło mi poczucie inności, bo jestem osobą niepełnosprawną. Dorastałam wśród innych niepełnosprawnych i my wiedzieliśmy, że różnimy się od pozostałych – opowiadała Janina Ochojska, szefowa i założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej. – Nigdy nie spotkałam się z żadnym nieprzyjemnym zdarzeniem ze strony innych religii, ras czy kultur (...). Czułam bardzo duży szacunek dla mojej inności, ale też pod warunkiem, że ja również tę inność akceptowałam – dodała.

Z kolei Michael Schudrich zauważył: – Jestem inny, bo każdy człowiek jest unikalny. Każdy człowiek jest jak płatek śniegu. Tak zostaliśmy stworzeni przez Boga – każdy człowiek ma w sobie coś unikalnego, czego inni ludzie nie mają. Moim wyzwaniem jest to, by poznać, na czym polega moja unikalność i w jaki sposób wykorzystać moje wyjątkowe cechy i możliwości, aby pomóc innym.

Reklama

Bo „inny wcale nie musi być innej religii, koloru skóry, narodowości. Inny to jest po prostu ktoś, kto jest obok” – stwierdził abp Grzegorz Ryś.

Zaczyna się od słuchania

Arcybiskup w swojej wypowiedzi podkreślał, że spotkanie z drugim człowiekiem rozpoczyna się od słuchania. – Nie zawsze musisz się pierwszy odezwać. To jest najważniejsze zdanie, jakie w życiu usłyszałem. Od tego zdania zacząłem słuchać innych. I robię to z coraz większą pasją. Najciekawsze jest to, co drugi ma do powiedzenia. Im bardziej jest inny, tym ciekawiej, tym lepiej. Oczywiście, żeby w taką rozmowę wejść, trzeba wiedzieć, kim się samemu jest, trzeba znać swoją tożsamość – powiedział.

Pasterz Łódzki dzielił się także swoim osobistym doświadczeniem, opowiadając o ludziach, którzy ukształtowali jego wrażliwość i sposób postrzegania świata. – Człowiek, którego zawsze nazywałem mistrzem – ks. prof. Kracik, historyk Kościoła – fascynował mnie tym, że zadawał zawsze inne pytania niż wszyscy dokoła (...). Ile mieliśmy, jako studenci, schematów w głowie, wszystkie nam rozwalał. Zawsze wybijał z poczucia, że już coś wiesz – wspominał.

Zejść z poziomu abstrakcji

Przypominając spotkanie w Asyżu, na które papież Benedykt XVI zaprosił nie tylko ludzi innych religii, ale i ludzi w ogóle niewierzących, mających jednak wspólne wartości ducha, Arcybiskup doszedł do wniosku, że „ludzie, nawet jeżeli są bardzo różni, mogą się spotkać, czyniąc jakieś konkretne, sensowne dobro”. Takim doświadczeniem było spotkanie Asyż w Krakowie w 2011 r., gdy udało się zebrać środki na budowę studni.

Ksiądz Arcybiskup odwołał się też do sytuacji ośrodka dla uchodźców w Grotnikach, który w grudniu zeszłego roku znalazł się w trudnej sytuacji. Brakowało nawet najbardziej podstawowych artykułów niezbędnych do życia. – Razem z dyrektorem łódzkiego Caritas pojechaliśmy tam zawieźć te potrzebne rzeczy. Nie wiem, jakie macie skojarzenia, gdy słyszycie słowo „uchodźca”, ale ja wam chcę powiedzieć, że pod Łodzią to jest 60 dzieci – zaznaczył abp Ryś.

Cierpienie, które łączy

Pytania młodzieży uczestniczącej w debacie dotyczyły tego, dlaczego inny często postrzegany jest jako ktoś gorszy, z czego wynika negatywny obraz Polaków w świadomości Izraelczyków, a także kwestii starości postrzeganej jako inność. Niezwykle ciekawą analizę stosunków polsko-żydowskich przedstawił rabin Schudrich, podkreślając, że przez ponad tysiąc lat te relacje były raz lepsze, raz gorsze, jednak zawsze istniał codzienny, zwyczajny, sąsiedzki kontakt pomiędzy ludnością żydowską i polską. W latach 1939-1989 stosunki te uległy swoistemu zamrożeniu, a ów naturalny kontakt zredukowany został niemal do zera. Następnie po roku 1989 nastąpiły kolejne zmiany i relacje polsko-żydowskie były stopniowo odbudowywane. Ostatnie narastające napięcia wokół ustawy o IPN, według rabina, spowodowane są tym, że żadna ze stron nie chce słuchać racji drugiego.

Na zakończenie debaty odbyło się spotkanie z Szymonem Hołownią – dziennikarzem, działającym również charytatywnie. Pytanie o inność potraktował dość retorycznie, stwierdzając, że nie rozumie uczucia lęku jako pierwszej reakcji na inność. Otwartość na inność określił jako swoje „domyślne ustawienie”. – Inność, dlatego domaga się mojej uwagi i mojego szacunku, że jest pomysłem Pana Boga (...). Jest momentem, w którym objawia się geniusz Stwórcy – powiedział.

Tagi:
projekt

Reklama

Zakończył się projekt „W wolności pomagamy”

2019-01-08 12:01

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 2/2019, str. VII

W.D.
Można się odnaleźć w różnych formach wolontariatu – przekonują wolontariusze

Wolontariat w Hospicjum im. Matki Teresy z Kalkuty w Kielcach, prowadzonym przez Caritas, sukcesywnie rozwija się. Wolontariusze podnoszą swoje kompetencje, uczestniczą w szkoleniach. W różny sposób w posługę chorym zaangażowanych jest czynnie przeszło czterdzieści osób. W minionym roku z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości Caritas Kielce razem z Caritas Polska realizowała projekt pt. „ W wolności pomagamy”. Projekt ten pomógł poszerzyć ofertę dla wolontariuszy. Środki na ten cel w kwocie 20 tys. zł przekazała Caritas Polska.

– Wolontariusze wiele wnoszą w to miejsce, bardzo ubogacają wszystkie działania na rzecz chorych i cierpiących. Dobrze uzupełniają prace personelu. Wykonują tutaj bardzo wiele prac – od tych drobnych porządkowych, poprzez opiekę bardziej zaangażowaną, zakupy, czytanie książek. Swoimi artystycznymi talentami umilają chwile podopiecznym hospicjum. Ten czas spędzony w ich towarzystwie pozwala pacjentom zapomnieć choć na chwilę o chorobie i cierpieniu – mówił ks. Krzysztof Banasik, zastępca dyr. Caritas Kielce.

Projekt „W wolności pomagamy” powstał przy konsultacjach z wolontariuszami. – Na początku zwróciliśmy się do nich z zapytaniem, co jest im potrzebne w ich pracy. Oni tłumaczyli, że potrzebują wiedzy, formacji ale i integracji, by mogli tworzyć zgraną grupę. Mówili, że chcieliby poznać funkcjonowanie innych hospicjów, by móc podpatrzeć pracę wolontariuszy i rozwiązania. Te wszystkie sugestie zawarliśmy w tym projekcie – opowiadał ks. Krzysztof Banasik, podczas konferencji podsumowującej projekt.

W ramach projektu wolontariusze kieleckiego Hospicjum mieli okazję powiększenia swoich umiejętności i wiedzy oraz rozwoju relacji między sobą. – Od początku zaangażowaliśmy naszych wolontariuszy w współprowadzenie w szkołach specjalnych prelekcji, podczas których przybliżaliśmy wspólnie tematykę opieki paliatywnej. Zapoznawaliśmy młodzież z różnymi formami pomocy pacjentom hospicjum. Nasi wolontariusze chętnie dzielili się z uczniami własnym doświadczeniem – powiedziała Anita Grzesik – koordynator wolontariatu hospicyjnego.

W ramach projektu w sierpniu grupa wolontariuszy odbyła wizytę studyjną w hospicjum św. Stanisława Papczyńskiego w Licheniu. To była okazja, by zapoznać się z ofertą tej placówki. Wolontariusze poznali tamtejszą ekipę wolontaryjną, personel oraz pacjentów, pomagali im w codziennych czynnościach, towarzyszyli im, włączyli się w konkretne prace, np. malując ławki przed hospicjum. Jesienią w kieleckim Hospicjum odbyły się dwie tury szkoleń dla wolontariuszy, którzy ukończyli 18. rok życia i chcą mieć bezpośredni kontakt z pacjentami. Zainteresowanie tym projektem było bardzo duże. W dwóch szkoleniach wzięło udział 37 osób. Część z nich zdecydowało się na odbycie praktyk na oddziale pod okiem doświadczonych wolontariuszy. W trakcie szkoleń odbywały się zajęcie przygotowujące uczestników do udzielania konkretnej pomocy pacjentom w codziennym funkcjonowaniu. Otrzymali oni również przygotowanie psychologiczne niezbędne w kontaktach z pacjentami terminalnie chorymi. W trakcie projektu odbywały się także wspólne wyjścia wolontariuszy do kina, teatru i do parku trampolin. Te spotkania w innych niż na co dzień okolicznościach pozwoliły na większą integrację, nawiązania bliższych więzi.

W ostatnim szkoleniu wolontariuszy zorganizowanym w Hospicjum wzięła udział Ewa Borkowska.

– Dojrzałam przez te wszystkie lata do pomocy i nareszcie zrozumiałam, że co mogę zrobić najważniejszego w życiu, to pomagać słabszym i chorym. W listopadzie zgłosiłam się na kurs organizowany przez wolontariat hospicyjny. Kurs to konkretne narzędzie wyposażające nas w niezbędną wiedzę.

Ewa podkreśla, że szkolenie było bardzo dobrze zorganizowane i dostarczyło jej dużo wiedzy, wyposażyło w odpowiednie umiejętności. – Mieliśmy spotkania z personelem medycznym, z fizjoterapeutą, z lekarzem, warsztaty z psychologiem. Same te zajęcia bardzo wiele mi dały. Zrozumiałam, jak potrzebna jest konkretna wiedza, oprócz chęci, które mam, muszę mieć świadomość, że praca wolontariusza może być trudna, że mogę mieć kryzysy. Wtedy mam się do kogo zwrócić o pomoc. Spotkanie z wolontariuszami, którzy są tutaj już od kilku lat, uświadomiły mi, że można to wszystko przełamać, a ich radość świadczy o tym, że tu dzieją się cuda.

– Trafiłam tutaj przez przypadek. Usłyszałam w szkole od ks. Tomasza Pańczyszyna, naszego katechety, że grupa uczniów wybiera się do hospicjum na „Podniebne cuda”. Tak się zaczęło – mówi Karolina Latos z III LO. Z projektu najbardziej zapamiętała wyjazd do Lichenia. – Spędziliśmy z wolontariuszami trzy dni. Mieliśmy okazję pomóc pacjentom z innego hospicjum, zaczerpnęliśmy także wiele inspiracji co do tego, jak my możemy działać w naszym hospicjum. To był cenny i dobry czas dla nas. Poznaliśmy się i łatwiej jest nam współpracować, pomagać. Był to też czas modlitwy i refleksji.

Wachlarz możliwości, jaki stwarza wolontariat hospicyjny, jest bardzo szeroki. Można być wolontariuszem, nie opiekując się pacjentem bezpośrednio, ale włączając się w różnorakie akcje charytatywne promujące hospicjum jak choćby „Pola Nadziei” czy w cotygodniowe „Podniebne cuda”. Potrzebni są ludzie młodzi ze swoimi szalonymi pomysłami, energią i entuzjazmem, ale i starsi z doświadczeniem, cierpliwością – mówi Anita Grzesik, zapraszając do zaangażowania się.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Bartołd: Lepszej okazji do ochrony życia nie będzie

2019-03-19 20:09

Artur Stelmasiak

W demokracji mamy ciągle jakieś wybory, a nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego - mówi ks. Bogdan Bartołd, znany duszpasterz i proboszcz archikatedry św. Jana w Warszawie.

Artur Stelmasiak
Ks. Bogdan Bartołd

W najnowszym tygodniku "Solidarność" ukazał sie duży wywiad z ks. Bogdanem Bartołdem, w którym jest on pytany o wartości w życiu publicznym i politycznym. Czy polska prawica wypłukuje się z treści chrześcijańskich i podąża drogą chadecji zachodnich? – Rozmawiałem z jednym z polityków prawicy polskiej o aborcji przy okazji zapisu o aborcji eugenicznej. Zapytałem go, dlaczego my na to zaostrzenie prawa aborcyjnego tyle czekamy, dlaczego nie jesteśmy w stanie tego przeforsować, lepszej okazji chyba nie będzie. Odpowiedział mi, że to nie jest popularne w społeczeństwie. Polityk tłumaczył się, że jeśliby nawet zmieniono przepisy aborcyjne, to jak przyjdą następcy, wszystko odkręcą i jeszcze bardziej zliberalizują to, co już jest - odpowiada ks. Bartołd.

Prowadzący rozmowę dziennikarz wskazał, że gdy lewica dojdzie do władzy, to i tak będzie chciała zwiększyć dostęp do aborcji w Polsce. - Oni tylko na to czekają. Oni nie będą się przejmowali krytyką środowisk konserwatywnych - podkreśla ks. Bartołd.

Proboszcz archikatedry warszawskiej, w której od 2010 roku regularnie odprawiane są Msze św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej przypomina, że PiS wprowadza wiele dobrych rozwiązań i chwali się, że to się ludziom podoba, pokazuje słupki poparcia. - Ale tutaj pojawia się pytanie, czy ja mam robić zawsze to, co się ludziom podoba, czy też bronić tych prawd chrześcijańskich, które są trudne we współczesnych czasach, mówić o nich, mimo że są niepopularne, właśnie dlatego, że jestem partią konserwatywną, że odwołuję się do dziedzictwa chrześcijańskiego - podkreśla ks. Bartołd. - Niestety w naszych partiach mieniących się jako prawicowe jest też sporo ludzi bardzo odległych od chrześcijańskich zasad życia.

Ks. Bartołd mówi także, że w demokracji mamy ciągle jakieś wybory, ale nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego, bo tego się nie da w sposób demokratyczny określać. - Prawdy objawionej się nie głosuje. Żadna większość nie może zmienić prawdy obiektywnej. Człowiek jest istotą omylną i nie może zmieniać fundamentów prawdy poprzez chwilowy kaprys. W demokracji liberalnej każdy ma swoją prawdę, „jest wiele prawd”, mówi ponowoczesność - dodaje kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oko na gender

2019-03-20 11:54

Niedziala TV

W 2014 r. w redakcji Tygodnika Katolickiego "Niedziela" gościł ks. dr hab. Dariusz Oko. Zdaniem księdza, gender, homoseksualizm to problemy, o których trzeba mówić, ponieważ przyzwolenie na szerzenie poglądów o ''kulturowej płci'' jest szkodliwe i nie może być zgody na proceder oswajania tego typu wynaturzeń; natomiast jak najbardziej zachowujemy szacunek w stosunku do osób homoseksualnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem