Reklama

Nowy Testament

Przestrzeń otwarta dla każdego

2018-04-11 10:09

Z abp. Grzegorzem Rysiem – metropolitą łódzkim – rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 14-15

Archidiecezja Łódzka

LIDIA DUDKIEWICZ: – 27 stycznia 2018 r. w Kościele łódzkim rozpoczął się szczególny czas łaski – w związku z otwarciem IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej. Proszę o wyjaśnienie istoty i celu tej wielkiej inicjatywy, zaplanowanej na najbliższe trzy lata.

ABP GRZEGORZ RYŚ: – W 2020 r. archidiecezja łódzka będzie obchodziła swoje 100-lecie. Jubileusz to zawsze dobry czas, aby poczynić refleksję dziękczynną za to, co się w tym Kościele wydarzyło. Jest to jednocześnie czas, aby podumać nad obecnym stanem naszego Kościoła partykularnego oraz podjąć zań odpowiedzialność na następne lata. Staram się wyczuwać intencje mojego poprzednika – abp. Marka Jędraszewskiego, inicjatora synodu. Gdy się dowiedziałem, że mam iść z Krakowa do Łodzi, to pomyślałem, że tego jubileuszu nie można przeżyć inaczej, jak właśnie w ten sposób – przez synod. Cieszę się, że arcybiskup Marek zaproponował archidiecezji synod o charakterze pastoralnym, a nie wyłącznie prawnym. Specyfika pastoralnego synodu polega bowiem na tym, że jego zasadnicze życie toczy się w zespołach synodalnych – w parafiach, w dekanatach, ale też w różnych grupach stanowych, czasami w szkołach, w środowiskach uczelnianych, we wspólnotach ruchów eklezjalnych i w różnych stowarzyszeniach. Mamy już ponad 300 grup synodalnych, co jest powodem do radości. Każdego roku poszczególne grupy najpierw będą się skupiać nad ośmioma tematami, a wypracowane wnioski zostaną przekazane do sekretariatu synodu. To nam otworzy przestrzeń do rozmowy plenarnej na poziomie całej archidiecezji.
Abp Jędraszewski zaproponował też trzy tematy na trzy kolejne lata: pierwszy – młodzież, drugi – rodzina i trzeci – parafia. Zdecydowałem się dodać do nich trzy istotne punkty odniesienia, którymi są dokumenty papieża Franciszka. Wzorowałem się tu trochę na Ojcu Świętym Janie Pawle II, który jako arcybiskup krakowski na zwołanym przez siebie synodzie pastoralnym czytał w zespołach synodalnych z krakowskimi diecezjanami dokumenty Soboru Watykańskiego II, próbując znaleźć odpowiedź na konkretne pytania. Chciał pokazać, że te dokumenty dają się przekładać na życie codzienne konkretnego Kościoła partykularnego.

– Jak w praktyce wygląda studiowanie dokumentów papieża Franciszka w czasie IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej?

– Praktyka jest taka, że na trzy lata przeznaczyliśmy trzy dokumenty. Pierwszy rok, kiedy tematem jest młodzież, za punkt odniesienia bierze tekst encykliki „Lumen fidei”. Już same propozycje spotkań w zespołach synodalnych opierają się na tej właśnie encyklice Franciszka, ze wskazaniem konkretnych fragmentów, które są najbardziej oczywistymi punktami odniesienia. Niezależnie od tego mam nadzieję, że uczestnicy zespołów zapoznają się z całą encykliką, której tekst udostępniamy.
Bardzo ścisły związek z papieskim dokumentem przewidzieliśmy, konstruując drugi rok spotkań. Ośmiu spotkaniom dotyczącym tematyki rodzinnej zostało przyporządkowanych osiem rozdziałów adhortacji „Amoris laetitia”. Każde spotkanie będzie oparte na jednym rozdziale. W ramach przygotowania grupa robocza zaproponuje pewną syntezę każdego rozdziału. Rozpisujemy także ankietę wśród rodzin dzieci pierwszokomunijnych, która pomoże nam się odnaleźć w rzeczywistości lokalnej. Z kolei zespół przygotowujący materiał do debaty każdej małej grupie synodalnej zaproponuje konkretne pytania, na które odpowiedzi będą nas szczególnie interesowały.
W trzecim roku, gdy tematem będzie parafia, za punkt odniesienia bierzemy adhortację „Evangelii gaudium”. Chodzi o to, aby każda parafia odkryła w sobie właściwą dynamikę ewangelizacyjną. Podobnie to widzimy w odniesieniu do całego Kościoła, który nie stoi w miejscu, ale wychodzi do ewangelizacji. Trzeba postawić pytania o dynamikę działań ewangelizacyjnych i zastanowić się, co zrobić, aby było lepiej. Dzisiaj to są zagadnienia fundamentalne. Parafia nie może być tylko miejscem, gdzie się administruje sakramentami, lecz musi tworzyć dynamiczną wspólnotę, która dochodzi do misji, pozyskuje nowych ludzi. Inaczej – po co robić jubileusz diecezji? Nas obchodzi Kościół na przyszłość.

– „Wyruszamy we wspólną drogę!”. Jak mamy rozumieć to wezwanie Księdza Arcybiskupa skierowane do diecezjan na starcie synodu?

– To jest najpierw kalka samej nazwy, bo słowo „synod” pochodzi od greckich słów: „syn hodos” – wspólna droga. Taka forma pastoralnego synodu, będąca wspólną drogą, sprawia, że to nie jest tylko ładne i „politycznie poprawne” powiedzenie. Faktycznie synod pastoralny jest otwartą przestrzenią dla każdego. W pierwszym roku synodu ze względu na tematykę dotyczącą młodzieży w parafialnych grupach synodalnych jest bardzo dużo młodych ludzi, np. w szkołach działają zespoły synodalne. Na tym pierwszym etapie młodzież już chętnie się włączyła w ruch synodalny – to jest bardzo budujące. Kolejne grupy będziemy nadal otwierać. Kiedy przyjdzie czas na tematykę rodzinną czy parafialną, w synod bardziej włączą się inne grupy wiekowe. Piękny przykład pracy w grupach przeżyliśmy już w katedrze na otwarcie synodu. Wszyscy mieliśmy doświadczenie słuchania siebie nawzajem. Każda grupa od razu przedstawiła też pierwsze wnioski. Niektóre były bardzo inspirujące, ku zaskoczeniu i radości organizatorów. Jedna z grup, gdy prezentowała wyniki swoich rozmów, powiedziała m.in. o potrzebie szczególnego wyjścia do młodych ludzi niepełnosprawnych, którzy być może z powodu choroby czy niepełnosprawności nie założą swojej rodziny. Postawiono pytania: Czy są jakieś propozycje zaangażowania tych młodych ludzi w Kościele? Jak im pomóc, aby czuli się szczęśliwi i widzieli głęboki sens swojego życia pomimo choroby czy niesprawności? Trzeba zauważyć, że przy teoretycznym wyczuleniu na sprawy choroby, cierpienia, krzyża ludzkiego – na co dzień może być tak, że w naszej optyce są ciągle ludzie, którzy się całkiem dobrze mają, a młodzi niepełnosprawni gdzieś nam giną z pola widzenia. Trzeba się więc zastanowić, jak odnaleźć tych ludzi i przede wszystkim prowadzić ich do sakramentów. Cieszę się, że już na starcie synodu było widać owoc dialogu kapłanów i świeckich, którzy przynoszą doświadczenie swojego życia i dają pełniejszy obraz rzeczywistości oraz pokazują obszary, w których trzeba działać. Synod musi być wspólną drogą.

– IV Synod Archidiecezji Łódzkiej wykorzystuje w swoich pracach współczesne technologie. Dynamicznie działa już strona internetowa. Z pewnością środki społecznego przekazu ułatwiają dotarcie do diecezjan z propozycjami synodalnymi, a także pomagają wyjść z Ewangelią i papieskim nauczaniem dalej – do tego świata, który jest oddalony od Kościoła, obojętny, a nawet wrogo nastawiony do religii...

– To szerokie zagadnienie. Zgadzam się z abp. Rino Fisichellą, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, który mówi, że dzisiaj Internet to nie tylko środek, narzędzie komunikacji, ale raczej nowy kontynent, który ludzie licznie odwiedzają albo wręcz zamieszkują. Jeśli Kościół ma spełniać swoją misję ewangelizacyjną, to musi iść tam, gdzie obecnie są ludzie, a nie tam, gdzie ich nie ma.
Temu zadaniu ma sprostać m.in. strona internetowa synodu. Zamieszczone są na niej w całości do pobrania przede wszystkim trzy teksty papieża Franciszka, które studiujemy w ramach prac synodalnych przez kolejne trzy lata. Zasadniczo chodzi o to, żeby ludzie przestudiowali te dokumenty w całości, muszą więc mieć do nich łatwy dostęp. Obecność w Internecie, przy użyciu wszystkich nowoczesnych środków przekazu i nowoczesnych technologii, jest koniecznością. Ideałem natomiast jest to, aby nie tylko spotkać się z człowiekiem tam, na cyfrowym kontynencie, ale też zaprosić go dalej do życia – czyli z przestrzeni wirtualnej do wspólnoty realnej. Trzeba więc być i w sieci, i w realu. W tym przypadku narzędzia cyfrowe są świetną pomocą w odnajdywaniu się i nawiązywaniu kontaktu.
Kiedy kard. Karol Wojtyła organizował synod pastoralny w Krakowie, nie miał takich możliwości szybkiego kontaktu, żeby z dnia na dzień, z godziny na godzinę dotrzeć do wszystkich synodalnych zespołów. Teraz wystarczy umieścić jakiś materiał na stronie internetowej i każdy może natychmiast go pobrać, aby z niego korzystać. W czasach kard. Wojtyły były maszyny do pisania i papier przebitkowy, na którym przez kalkę uzyskiwało się np. siedem kopii, i tak w nieskończoność stukało się literki, aby można było dotrzeć do większej liczby ludzi. Czasami jednak myślę, że ludzie w tamtych czasach, bez naszych dzisiejszych nowoczesnych narzędzi, potrafili działać sprawnie. To pokazuje, że sama technologia jeszcze niczego nie załatwia. Potrzebny jest ewangelizacyjny zapał. Dzisiejszy człowiek ma niesamowite środki komunikacji, ale często czuje, że jest coraz bardziej samotny. To są paradoksy naszych czasów, bo mając rozmaite możliwości, aby się spotkać z drugim człowiekiem, gubimy gdzieś ku temu ochotę.

– Synod jest więc najlepszą okazją, aby oderwać się od wszelkich stanów zachowawczych i szukać nowych dróg ewangelizacji, włączając się w misyjny wymiar życia Kościoła.

– To czas mobilizacji. Chodzi głównie o to, żeby pobudzić życie w parafiach i doprowadzić do powstania konkretnych małych wspólnot ludzi zainteresowanych Kościołem, jego najważniejszymi tematami, którzy potrafią się do niego odnosić najpierw na modlitwie, a potem w świetle Pisma Świętego i tego, czego on naucza w wymiarze magisterialnym. Tu akurat mam doświadczenie jeszcze z czasów krakowskich. Niektóre grupy synodalne założone za czasów kard. Wojtyły do dzisiaj się spotykają. Synod się skończył w 1979 r., a ci ludzie nadal, miesiąc w miesiąc, mają ze sobą kontakt. To znaczy, że nabyli jakieś istotne doświadczenie, którego nie chcą za żadne skarby stracić. To jest to, na czym mi w Łodzi zależy. Nasz synod ma trwać również później, po swoim oficjalnym zamknięciu, i to w bardzo konkretnym wymiarze.
100-lecie naszej diecezji pokrywa się z 200-leciem Łodzi – jako miasta, które ma swoją lokację w XV wieku, ale tak naprawdę „wybuchło” w 1820 r. jako miasto przemysłu włókienniczego. Mamy więc też tutaj pewną wspólną drogę, aby się zmobilizować i przyjrzeć, jak nasza lokalna społeczność wygląda na dzień dzisiejszy i na ile Kościół może być wspólnotą, która posłuży szerszemu środowisku, jego rozwojowi. A więc idziemy ku przyszłości z konkretami wynikającymi ze specyfiki naszego łódzkiego środowiska.

– Z pewnością obecny rok duszpasterski, poświęcony Duchowi Świętemu, będzie sprzyjał pracom synodu Kościoła łódzkiego.

– To się dzieje, ale nawet nie musimy o tym mówić. Duch Święty bowiem w tajemnicy Trójcy Świętej może być przez nas postrzegany jako najbardziej pokorna z Osób. To zawsze Mistrz drugiego planu. Fakt, że nasz synod się rozpoczął i trwa akurat w czasie szczególnego przyzywania Ducha Świętego w polskim Kościele, jest opatrznościowy – to szczególny czas łaski.

Tagi:
synod Abp Ryś

Abp Ryś do młodzieży: nie bójcie się pomyłki

2018-09-19 10:20

xpk, lk / Łódź (KAI)

Powołanie – to temat zorganizowanego w Łodzi presynodu o młodzieży. Pomysłodawcą spotkania będącego zapowiedzią październikowego synodu biskupów w Rzymie był abp Grzegorz Ryś. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Myślicie, że Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i zmiażdży? On nie jest taki - mówił do młodych metropolita łódzki. Gościem łódzkiego spotkania był kard. Luis Antonio Tagle z Filipin.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Uczestnicy spotkania wzięli m.in. udział w dyskusji na temat powołania do życia konsekrowanego. O wyborach życiowych młodych ludzi mówił także metropolita łódzki.

„Gdy odpowiadacie na pytanie, kim chcecie być, są dwa momenty, mówicie o zawodach oraz o tym, co możemy nazwać stanem życia: mąż, żona, matka, kapłan, osoba konsekrowana. Chcę wam powiedzieć, że obie te kategorie są ważne, gdy jest mowa o powołaniu. Duża część dokumentu przygotowująca synod kładzie nacisk na ten związek między zawodem a powołaniem. Oznacza to, że całe życie należy odczytywać w kategoriach powołania, by nie doszło do schizofrenii: religijny jestem w kościele, a po za nim już zupełnie inny - tłumaczył abp Ryś.

– Mówicie o powołaniu w kategoriach: spełnienie, intuicja, pasja. To wszystko jest ważne, ale nie patrzycie na to, w jakiej wspólnocie żyjecie. W tych wypowiedziach zabrakło Kościoła, zabrakło takiego widzenia, że moje życie jest we wspólnocie. Kościół, który prowadzi papież Franciszek, uświadamia nam, że ma swój cel poza sobą. Gdzie ja jestem w tej misji Kościoła? Czy to jest w ogóle mój sposób myślenia o powołaniu? – pytał abp Ryś.

Abp Ryś zauważył, że dzisiejszy młody człowiek boi się, że w swoich wyborach się pomyli. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Skąd ten strach? Myślicie, że Pan Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i was zmiażdży? On nie jest taki i Kościół nie jest taki. Nie bójcie się – apelował.

Ostatnią częścią dzisiejszego presynodu była Msza św., której przewodniczył i kazanie wygłosił kard. Tagle. Zwrócił uwagę, że każdy wciąż jest powoływany do czegoś i przez kogoś, bo powołanie jest częścią naszego życia. Stąd powinniśmy być ekspertami od powołania, ale niestety tak nie jest – stwierdził.

Hierarcha zwrócił uwagę, że trzeba sobie uświadomić, "kto lub co mnie woła?". - Do czego mnie woła i dlaczego? Kiedy słyszę to wezwanie - jestem do tego pociągnięty czy po prostu mówię: nie? Ale w świecie, w którym żyję sam, nie mogę być spełniony. Potrzebujemy czegoś większego niż my sami, kogoś większego od nas. Gdy poznajemy samych siebie, wtedy siebie samych odnajdujemy. W ostateczności prawdziwie powołanie jest słyszane, wybrane i spełnione we wzajemnych relacjach – zaznaczył kardynał.

Wnioski z łódzkiego presynodu i spotkania z młodzieżą abp Grzegorz Ryś przedstawi na październikowym synodzie biskupów o młodzieży w Rzymie, któremu przewodniczyć będzie papież Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Franciszek u Świętej Marty: pamiętajmy skąd powołał nas Pan

2018-09-21 12:10

st (KAI) / Watykan

Zawsze pamiętajmy, skąd powołał nas Bóg – powiedział Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Papież nawiązał do powołania św. Mateusza (Mt 9,9-13), apostoła i ewangelisty, którego święto liturgiczne obchodzi dzisiaj Kościół.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Franciszek przypomniał, że celnik Mateusz był człowiekiem skorumpowanym, który za pieniądze zdradzał swoją ojczyznę. Dodał, że ktoś mógłby powiedzieć, iż Pan Jezus niewłaściwie dobierał sobie uczniów, biorąc ich z miejsc najbardziej pogardzanych i wielu grzeszników czynił apostołami.

„Także w życiu Kościoła wielu chrześcijan, wielu świętych, zostało wybranych spośród najniższych. Tę świadomość powinniśmy mieć my, chrześcijanie - skąd zostaliśmy wybrani. Musi ona przenikać całe życie, musimy pamięć o naszych grzechach i o tym, że Pan okazał nam miłosierdzie, odpuścił mi grzechy i wybrał mnie, abym był chrześcijaninem, apostołem” – powiedział Ojciec Święty.

Następnie papież podkreślił, że Mateusz otrzymawszy od Pana powołanie nie ubierał się w luksusowe szaty, nie zaczął się wynosić, mówiąc innym: jestem księciem apostołów, ja tutaj rządzę. „Nie! Przez całe życie pracował dla Ewangelii”.

„Kiedy apostoł zapomina o swoim pochodzeniu i zaczyna robić karierę, odchodzi od Pana i staje się funkcjonariuszem, który być może czyni wiele dobra, ale nie jest apostołem. Nie będzie potrafił przekazywać Jezusa. Będzie porządkował plany duszpasterskie, wiele innych rzeczy; ale w końcu będzie karierowiczem. Karierowiczem królestwa Bożego, ponieważ zapomniał skąd został wybrany” – stwierdził Franciszek.

Ojciec Święty podkreślił znaczenie pamięci o naszym pochodzeniu, która musi towarzyszyć życiu apostoła i każdego chrześcijanina. Przestrzegł przed szukaniem jedynie wad innych osób i ich obmawianiem. Wskazał na konieczność oskarżania samych siebie, aby nie pozostać w pół drogi, czy co gorsza nie stać się obłudnikiem, jak to się stało z uczonymi w Piśmie gdy widzieli, że Pan Jezus siadał do stołu z celnikami i grzesznikami. Wszak do swoich oskarżycieli powiedział „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. „Boże miłosierdzie szuka wszystkich, przebacza wszystkim. Tylko prosi, byś powiedział: «Pomóż mi Panie». Tylko to” – zaznaczył Franciszek.

Papież podkreślił, że zrozumienie Bożego miłosierdzia jest tajemnicą.

„Największą, najpiękniejszą tajemnicą jest serce Boga. Jeśli chcesz dostać się do serca Boga, obierz ścieżkę miłosierdzia i pozwól się potraktować miłosiernie” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek do władz Litwy: waszym zadaniem jest „ugoszczenie różnic”

2018-09-22 12:48

tłum. st (KAI) / Wilno

Na znaczenie wierności swoim korzeniom, do których należy także „ugoszczenie różnic” wskazał papież spotykając się z przedstawicielami władz, społeczeństwa obywatelskiego i z korpusem dyplomatycznym w Pałacu Prezydenckim w Wilnie.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Szanowna Pani Prezydent,

Członkowie rządu i korpusu dyplomatycznego,

Przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego,

Szanowani Przedstawiciele władz,

Panie i Panowie,

Powodem do radości i nadziei jest fakt, że rozpoczynam tę pielgrzymkę w krajach bałtyckich na ziemi litewskiej, która jak się wyraził św. Jan Paweł II, jest „milczącym świadkiem żarliwego umiłowania wolności religijnej” (Przemówienie podczas uroczystości powitalnej, Wilno, 4 września 1993).

Dziękuję, Pani Prezydent, za serdeczne słowa powitania, które skierowała do mnie w imieniu własnym i swojego narodu. Za jej pośrednictwem pragnę pozdrowić cały naród litewski, który otwiera mi dzisiaj drzwi swego domu i swojej ojczyzny. Do was wszystkich kieruję moją miłość i szczere podziękowania.

Ta wizyta odbywa się w szczególnie ważnym momencie narodu świętującego 100. rocznicę ogłoszenia niepodległości.

Był to wiek naznaczony licznymi doświadczeniami i cierpieniami, jakie musieliście znosić (więzienia, deportacje, łącznie z męczeństwem). Świętowanie 100 lat niepodległości to zatrzymanie się na chwilę, przypomnienie sobie minionych przeżyć, aby nawiązać kontakt z tym wszystkim, co was ukształtowało jako naród i odnalezienie w tym kluczy, pozwalających spojrzeć na wyzwania teraźniejszości i kroczyć ku przyszłości w klimacie dialogu i jedności ze wszystkimi mieszkańcami kraju tak, aby nikt nie był wykluczony. Każde pokolenie jest wezwane do uczynienia swoimi zmagań i osiągnięć przeszłości oraz do uczczenia w teraźniejszości pamięci pokoleń, które przeminęły. Nie wiemy, jaka będzie przyszłość. Wiemy natomiast z pewnością, że każda epoka musi zachować „duszę”, która ją zbudowała i pomogła jej przekształcić każdą sytuację bólu i niesprawiedliwości w szansę zachowania żywym i wydajnym korzeni, które dziś wydają swoje owoce. Jakże nie zauważyć, że ten lud ma silną „duszę”, która umożliwiła mu przetrwanie i budowanie! Tak też mówi wasz hymn narodowy: „Z przeszłości twoi synowie niech czerpią siły”, aby z odwagą patrzeć na teraźniejszość.

„Z przeszłości twoi synowie niech czerpią siły”

Na przestrzeni swoich dziejów Litwa potrafiła udzielać gościnności, zaakceptować, przyjmować ludy różnych grup etnicznych i religii. Wszyscy znaleźli na tych ziemiach miejsce do życia: Litwini, Tatarzy, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy...; katolicy, prawosławni, protestanci, starowiercy, muzułmanie, żydzi... Mieszkali razem i w pokoju, aż do nadejścia ideologii totalitarnych, które skruszyły zdolność gościnności i zharmonizowania różnic, siejąc przemoc i nieufność. Czerpanie sił z przeszłości to odzyskanie korzeni i nieustanne podtrzymywanie tego, co w was najbardziej autentyczne i oryginalne, a co pozwoliło wam jako narodowi rozwijać się i nie zatracić: tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności.

Patrząc na to, co dzieje się w świecie, w jakim dane jest nam żyć, a w którym coraz więcej jest głosów siejących podziały i sprzeczności - wielokrotnie wykorzystujących niepewność lub konflikty - lub głoszących, że jedynego możliwego sposobu na zagwarantowanie bezpieczeństwa i przetrwania kultury należy szukać w eliminowaniu, niszczeniu lub wydalaniu innych, wy, Litwini, macie własne oryginalne słowo: „ugościć różnice”. Poprzez dialog, otwartość i zrozumienie mogą one stać się pomostem między Europejskim Wschodem a Zachodem. Może to być owocem dojrzałej historii, którą jako naród ofiarowujecie wspólnocie międzynarodowej, a zwłaszcza Unii Europejskiej. Na „własnym ciele” znosiliście próby narzucenia jednolitego wzorca, który usiłował przekreślać to, co odmienne, sądząc, że przywileje nielicznych mogą być stawiane ponad godnością innych i dobrem wspólnym. Dobrze to ukazał Benedykt XVI: „Pragnienie dobra wspólnego i działanie na jego rzecz stanowi wymóg sprawiedliwości i miłości [...] Tym bardziej skutecznie kochamy bliźniego, im bardziej angażujemy się na rzecz dobra wspólnego, odpowiadającego również jego rzeczywistym potrzebom” (Enc. Caritas in veritate, 7). Wszystkie pojawiające się konflikty zawsze znajdują trwałe rozwiązania, gdy znajdują zakorzenienie w konkretnej trosce o osoby, zwłaszcza najsłabsze i gdy czujemy się wezwani, by „poszerzać spojrzenie, by rozpoznać większe dobro, przynoszące korzyści wszystkim” (Adhort. ap. Evangelii gaudium, 235).

W tym sensie czerpanie sił z przeszłości, to zwrócenie szczególnej uwagi na młodszych, którzy są nie tylko przyszłością, ale teraźniejszością tego państwa, jeśli są zespoleni z korzeniami ludu. Naród, w którym ludzie młodzi znajdują przestrzeń do rozwoju i pracy, ułatwi im poczucie się czynnymi uczestnikami budowania struktury społecznej i wspólnotowej. Pozwoli to wszystkim spojrzeć z nadzieją w przyszłość. Litwa, o której marzą, może jedynie się spełnić w nieustannych staraniach o promowanie tych polityk, które pobudzają do czynnego udziału najmłodszych w życiu społeczeństwa. Będzie to niewątpliwie ziarnem nadziei, ponieważ doprowadzi do dynamizmu, w którym „dusza” tego narodu będzie stale rodzić gościnność: gościnność wobec cudzoziemca, gościnność dla młodych, dla osób starszych, dla ubogich, ostatecznie gościnność dla przyszłości.

Zapewniam Panią, Pani Prezydent, że możecie liczyć - jak do tej pory - na wysiłek i zgodną pracę Kościoła katolickiego, aby ta ziemia mogła wypełnić swoje powołanie bycia mostem komunii i nadziei.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem