Reklama

Jestem od poczęcia

Przestrzeń otwarta dla każdego

2018-04-11 10:09

Z abp. Grzegorzem Rysiem – metropolitą łódzkim – rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 14-15

Archidiecezja Łódzka

LIDIA DUDKIEWICZ: – 27 stycznia 2018 r. w Kościele łódzkim rozpoczął się szczególny czas łaski – w związku z otwarciem IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej. Proszę o wyjaśnienie istoty i celu tej wielkiej inicjatywy, zaplanowanej na najbliższe trzy lata.

ABP GRZEGORZ RYŚ: – W 2020 r. archidiecezja łódzka będzie obchodziła swoje 100-lecie. Jubileusz to zawsze dobry czas, aby poczynić refleksję dziękczynną za to, co się w tym Kościele wydarzyło. Jest to jednocześnie czas, aby podumać nad obecnym stanem naszego Kościoła partykularnego oraz podjąć zań odpowiedzialność na następne lata. Staram się wyczuwać intencje mojego poprzednika – abp. Marka Jędraszewskiego, inicjatora synodu. Gdy się dowiedziałem, że mam iść z Krakowa do Łodzi, to pomyślałem, że tego jubileuszu nie można przeżyć inaczej, jak właśnie w ten sposób – przez synod. Cieszę się, że arcybiskup Marek zaproponował archidiecezji synod o charakterze pastoralnym, a nie wyłącznie prawnym. Specyfika pastoralnego synodu polega bowiem na tym, że jego zasadnicze życie toczy się w zespołach synodalnych – w parafiach, w dekanatach, ale też w różnych grupach stanowych, czasami w szkołach, w środowiskach uczelnianych, we wspólnotach ruchów eklezjalnych i w różnych stowarzyszeniach. Mamy już ponad 300 grup synodalnych, co jest powodem do radości. Każdego roku poszczególne grupy najpierw będą się skupiać nad ośmioma tematami, a wypracowane wnioski zostaną przekazane do sekretariatu synodu. To nam otworzy przestrzeń do rozmowy plenarnej na poziomie całej archidiecezji.
Abp Jędraszewski zaproponował też trzy tematy na trzy kolejne lata: pierwszy – młodzież, drugi – rodzina i trzeci – parafia. Zdecydowałem się dodać do nich trzy istotne punkty odniesienia, którymi są dokumenty papieża Franciszka. Wzorowałem się tu trochę na Ojcu Świętym Janie Pawle II, który jako arcybiskup krakowski na zwołanym przez siebie synodzie pastoralnym czytał w zespołach synodalnych z krakowskimi diecezjanami dokumenty Soboru Watykańskiego II, próbując znaleźć odpowiedź na konkretne pytania. Chciał pokazać, że te dokumenty dają się przekładać na życie codzienne konkretnego Kościoła partykularnego.

– Jak w praktyce wygląda studiowanie dokumentów papieża Franciszka w czasie IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej?

– Praktyka jest taka, że na trzy lata przeznaczyliśmy trzy dokumenty. Pierwszy rok, kiedy tematem jest młodzież, za punkt odniesienia bierze tekst encykliki „Lumen fidei”. Już same propozycje spotkań w zespołach synodalnych opierają się na tej właśnie encyklice Franciszka, ze wskazaniem konkretnych fragmentów, które są najbardziej oczywistymi punktami odniesienia. Niezależnie od tego mam nadzieję, że uczestnicy zespołów zapoznają się z całą encykliką, której tekst udostępniamy.
Bardzo ścisły związek z papieskim dokumentem przewidzieliśmy, konstruując drugi rok spotkań. Ośmiu spotkaniom dotyczącym tematyki rodzinnej zostało przyporządkowanych osiem rozdziałów adhortacji „Amoris laetitia”. Każde spotkanie będzie oparte na jednym rozdziale. W ramach przygotowania grupa robocza zaproponuje pewną syntezę każdego rozdziału. Rozpisujemy także ankietę wśród rodzin dzieci pierwszokomunijnych, która pomoże nam się odnaleźć w rzeczywistości lokalnej. Z kolei zespół przygotowujący materiał do debaty każdej małej grupie synodalnej zaproponuje konkretne pytania, na które odpowiedzi będą nas szczególnie interesowały.
W trzecim roku, gdy tematem będzie parafia, za punkt odniesienia bierzemy adhortację „Evangelii gaudium”. Chodzi o to, aby każda parafia odkryła w sobie właściwą dynamikę ewangelizacyjną. Podobnie to widzimy w odniesieniu do całego Kościoła, który nie stoi w miejscu, ale wychodzi do ewangelizacji. Trzeba postawić pytania o dynamikę działań ewangelizacyjnych i zastanowić się, co zrobić, aby było lepiej. Dzisiaj to są zagadnienia fundamentalne. Parafia nie może być tylko miejscem, gdzie się administruje sakramentami, lecz musi tworzyć dynamiczną wspólnotę, która dochodzi do misji, pozyskuje nowych ludzi. Inaczej – po co robić jubileusz diecezji? Nas obchodzi Kościół na przyszłość.

– „Wyruszamy we wspólną drogę!”. Jak mamy rozumieć to wezwanie Księdza Arcybiskupa skierowane do diecezjan na starcie synodu?

– To jest najpierw kalka samej nazwy, bo słowo „synod” pochodzi od greckich słów: „syn hodos” – wspólna droga. Taka forma pastoralnego synodu, będąca wspólną drogą, sprawia, że to nie jest tylko ładne i „politycznie poprawne” powiedzenie. Faktycznie synod pastoralny jest otwartą przestrzenią dla każdego. W pierwszym roku synodu ze względu na tematykę dotyczącą młodzieży w parafialnych grupach synodalnych jest bardzo dużo młodych ludzi, np. w szkołach działają zespoły synodalne. Na tym pierwszym etapie młodzież już chętnie się włączyła w ruch synodalny – to jest bardzo budujące. Kolejne grupy będziemy nadal otwierać. Kiedy przyjdzie czas na tematykę rodzinną czy parafialną, w synod bardziej włączą się inne grupy wiekowe. Piękny przykład pracy w grupach przeżyliśmy już w katedrze na otwarcie synodu. Wszyscy mieliśmy doświadczenie słuchania siebie nawzajem. Każda grupa od razu przedstawiła też pierwsze wnioski. Niektóre były bardzo inspirujące, ku zaskoczeniu i radości organizatorów. Jedna z grup, gdy prezentowała wyniki swoich rozmów, powiedziała m.in. o potrzebie szczególnego wyjścia do młodych ludzi niepełnosprawnych, którzy być może z powodu choroby czy niepełnosprawności nie założą swojej rodziny. Postawiono pytania: Czy są jakieś propozycje zaangażowania tych młodych ludzi w Kościele? Jak im pomóc, aby czuli się szczęśliwi i widzieli głęboki sens swojego życia pomimo choroby czy niesprawności? Trzeba zauważyć, że przy teoretycznym wyczuleniu na sprawy choroby, cierpienia, krzyża ludzkiego – na co dzień może być tak, że w naszej optyce są ciągle ludzie, którzy się całkiem dobrze mają, a młodzi niepełnosprawni gdzieś nam giną z pola widzenia. Trzeba się więc zastanowić, jak odnaleźć tych ludzi i przede wszystkim prowadzić ich do sakramentów. Cieszę się, że już na starcie synodu było widać owoc dialogu kapłanów i świeckich, którzy przynoszą doświadczenie swojego życia i dają pełniejszy obraz rzeczywistości oraz pokazują obszary, w których trzeba działać. Synod musi być wspólną drogą.

– IV Synod Archidiecezji Łódzkiej wykorzystuje w swoich pracach współczesne technologie. Dynamicznie działa już strona internetowa. Z pewnością środki społecznego przekazu ułatwiają dotarcie do diecezjan z propozycjami synodalnymi, a także pomagają wyjść z Ewangelią i papieskim nauczaniem dalej – do tego świata, który jest oddalony od Kościoła, obojętny, a nawet wrogo nastawiony do religii...

– To szerokie zagadnienie. Zgadzam się z abp. Rino Fisichellą, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, który mówi, że dzisiaj Internet to nie tylko środek, narzędzie komunikacji, ale raczej nowy kontynent, który ludzie licznie odwiedzają albo wręcz zamieszkują. Jeśli Kościół ma spełniać swoją misję ewangelizacyjną, to musi iść tam, gdzie obecnie są ludzie, a nie tam, gdzie ich nie ma.
Temu zadaniu ma sprostać m.in. strona internetowa synodu. Zamieszczone są na niej w całości do pobrania przede wszystkim trzy teksty papieża Franciszka, które studiujemy w ramach prac synodalnych przez kolejne trzy lata. Zasadniczo chodzi o to, żeby ludzie przestudiowali te dokumenty w całości, muszą więc mieć do nich łatwy dostęp. Obecność w Internecie, przy użyciu wszystkich nowoczesnych środków przekazu i nowoczesnych technologii, jest koniecznością. Ideałem natomiast jest to, aby nie tylko spotkać się z człowiekiem tam, na cyfrowym kontynencie, ale też zaprosić go dalej do życia – czyli z przestrzeni wirtualnej do wspólnoty realnej. Trzeba więc być i w sieci, i w realu. W tym przypadku narzędzia cyfrowe są świetną pomocą w odnajdywaniu się i nawiązywaniu kontaktu.
Kiedy kard. Karol Wojtyła organizował synod pastoralny w Krakowie, nie miał takich możliwości szybkiego kontaktu, żeby z dnia na dzień, z godziny na godzinę dotrzeć do wszystkich synodalnych zespołów. Teraz wystarczy umieścić jakiś materiał na stronie internetowej i każdy może natychmiast go pobrać, aby z niego korzystać. W czasach kard. Wojtyły były maszyny do pisania i papier przebitkowy, na którym przez kalkę uzyskiwało się np. siedem kopii, i tak w nieskończoność stukało się literki, aby można było dotrzeć do większej liczby ludzi. Czasami jednak myślę, że ludzie w tamtych czasach, bez naszych dzisiejszych nowoczesnych narzędzi, potrafili działać sprawnie. To pokazuje, że sama technologia jeszcze niczego nie załatwia. Potrzebny jest ewangelizacyjny zapał. Dzisiejszy człowiek ma niesamowite środki komunikacji, ale często czuje, że jest coraz bardziej samotny. To są paradoksy naszych czasów, bo mając rozmaite możliwości, aby się spotkać z drugim człowiekiem, gubimy gdzieś ku temu ochotę.

– Synod jest więc najlepszą okazją, aby oderwać się od wszelkich stanów zachowawczych i szukać nowych dróg ewangelizacji, włączając się w misyjny wymiar życia Kościoła.

– To czas mobilizacji. Chodzi głównie o to, żeby pobudzić życie w parafiach i doprowadzić do powstania konkretnych małych wspólnot ludzi zainteresowanych Kościołem, jego najważniejszymi tematami, którzy potrafią się do niego odnosić najpierw na modlitwie, a potem w świetle Pisma Świętego i tego, czego on naucza w wymiarze magisterialnym. Tu akurat mam doświadczenie jeszcze z czasów krakowskich. Niektóre grupy synodalne założone za czasów kard. Wojtyły do dzisiaj się spotykają. Synod się skończył w 1979 r., a ci ludzie nadal, miesiąc w miesiąc, mają ze sobą kontakt. To znaczy, że nabyli jakieś istotne doświadczenie, którego nie chcą za żadne skarby stracić. To jest to, na czym mi w Łodzi zależy. Nasz synod ma trwać również później, po swoim oficjalnym zamknięciu, i to w bardzo konkretnym wymiarze.
100-lecie naszej diecezji pokrywa się z 200-leciem Łodzi – jako miasta, które ma swoją lokację w XV wieku, ale tak naprawdę „wybuchło” w 1820 r. jako miasto przemysłu włókienniczego. Mamy więc też tutaj pewną wspólną drogę, aby się zmobilizować i przyjrzeć, jak nasza lokalna społeczność wygląda na dzień dzisiejszy i na ile Kościół może być wspólnotą, która posłuży szerszemu środowisku, jego rozwojowi. A więc idziemy ku przyszłości z konkretami wynikającymi ze specyfiki naszego łódzkiego środowiska.

– Z pewnością obecny rok duszpasterski, poświęcony Duchowi Świętemu, będzie sprzyjał pracom synodu Kościoła łódzkiego.

– To się dzieje, ale nawet nie musimy o tym mówić. Duch Święty bowiem w tajemnicy Trójcy Świętej może być przez nas postrzegany jako najbardziej pokorna z Osób. To zawsze Mistrz drugiego planu. Fakt, że nasz synod się rozpoczął i trwa akurat w czasie szczególnego przyzywania Ducha Świętego w polskim Kościele, jest opatrznościowy – to szczególny czas łaski.

Tagi:
synod Abp Ryś

Abp Gądecki, abp Ryś i bp Solarczyk będą reprezentować Episkopat Polski na październikowym Synodzie Biskupów

2018-06-22 11:42

BP KEP / abd / Warszawa (KAI)

Ojciec Święty Franciszek potwierdził wybór reprezentantów Konferencji Episkopatu Polski i ich zastępców na XV zgromadzenie ogólne synodu biskupów w Rzymie. Wybór został dokonany przez polskich biskupów podczas zebrania plenarnego w dniach 13-14 marca 2018 roku.

Mazur/episkopat.pl

Reprezentantami Konferencji Episkopatu Polski na Synodzie będą:

Abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki i przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji

Bp Marek Solarczyk, biskup pomocniczy warszawsko-praski i przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży

Ponadto Ojciec Święty Franciszek potwierdził również wybór zastępców członków Synodu, w razie gdyby któryś z nich nie mógł być obecny. Zastępcami członków Synodu są:

Bp Damian Bryl, biskup pomocniczy poznański i członek Komisji Wychowania Katolickiego

Bp Damian Muskus, biskup pomocniczy krakowski i członek Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży

XV zgromadzenie ogólne synodu biskupów w Rzymie odbędzie się w dniach 3-28 października 2018 r. Synod będzie obradował wokół tematu „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Znak przymierza z Maryją

2018-07-10 14:48

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 28/2018, str. V

16 lipca w zakonach karmelitańskich obchodzona jest uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. To doskonała okazja ku temu, aby przyjąć szkaplerz. O tym, jakie warunki należy spełnić oraz jakie obowiązki spadają na nasze barki po przyjęciu szkaplerza, Annie Majowicz opowiada karmelita bosy, o. Krzysztof Wesołowski

Anna Majowicz
O. Krzysztof Wesołowski OCD

Anna Majowicz: – Gdybym chciała przyjąć szkaplerz, jakie warunki musiałabym spełnić?

O. Krzysztof Wesołowski OCD: – Istnieje tylko jeden zasadniczy warunek: niewymuszone, szczere i świadome pragnienie przyjęcia szkaplerza oraz zawierzenia siebie Maryi w tym znaku. Zawierzenie to obejmuje decyzję dzielenia z Maryją własnej codzienności i naśladowania Jej stylu życia. Oczywiście, należy być także w stanie łaski uświęcającej, ponieważ szkaplerz to znak łaski, który działa tym bardziej, im bardziej człowiek jest czysty.

– Jakie obowiązki przyjęłabym na siebie?

– Przyjmując szkaplerz, zostajemy odziani przez Maryję Jej szatą. Rozpoczyna się wówczas dla nas zupełnie nowy etap wewnętrznego życia. Najpierw dlatego, że decydujemy się „wziąć Ją do siebie” , co jest wielkim pragnieniem Jezusa i wyrazem Jego miłości do każdego z nas. A skoro Maryja jest obecna i uczestniczy razem z Jezusem w stwarzaniu wszystkich i poszczególnych łask, to tym samym przyczynia się do powstawania i wzrostu życia duchowego. Naśladowanie Maryi w znaku szkaplerza to przede wszystkim Jej dar. Wyraża nim zaproszenie do coraz doskonalszego zawierzenia się Jej matczynemu sercu. Przyjmujący szkaplerz zobowiązuje się do codziennego odmawiania modlitwy zapewniającej duchową łączność z Karmelem. Najczęściej jest to antyfona „Pod Twoją obronę”, modlitwa „Zdrowaś Maryjo” lub kilkakrotnie powtarzany akt strzelisty „Matko Boża Szkaplerzna, módl się za nami!”. Co istotne, kiedy kapłan (tu należy zaznaczyć, że nie musi być to karmelita) włącza w rodzinę karmelitańską daną osobę, to znajduje się ona w orbicie zainteresowania zakonu karmelitańskiego. Obdarzamy osoby przyjmujące szkaplerzem swoją modlitwą i wypraszamy dla niej wszelkie dobra duchowe.

– Przyjęcie szkaplerza pociąga za sobą pewne obietnice...

– Chciałbym zaznaczyć, aby szkaplerza nie należy traktować magicznie, ale z wiarą przyjmować łaski, które Bóg daje nam przez Maryję. Nie jest także automatycznym gwarantem naszego zbawienia czy też wymówką, aby nie podejmować wymogów życia chrześcijańskiego. Nabożeństwo szkaplerzne, jeśli jest poważnie traktowane i praktykowane, wymaga trudu współpracy z Tą, której się powierzamy. Szkaplerz jest znakiem chrześcijańskiej wiary, jest znakiem Maryi. To jest pierwsza podstawowa sprawa. A wszelkie inne przywileje, które później poprzez objawienia prywatne, czy przez papieża Jana XXII, czy też przywilej sobotni, to są rzeczy wtórne. Przyjmując szkaplerz, zobowiązujemy się do tego, aby w swoim życiu naśladować Maryję Pannę. Spójrzmy na te kilkanaście scen Ewangelii, które Ją opisują i uczmy się, by tak jak Ona wiernie służyć Jezusowi.

– Co dla Ojca oznacza przyjęcie szkaplerza?

– Karmelici obrali Maryję za Panią serca, Matkę, a przede wszystkim za Siostrę, do której pragnęli się upodobnić przez czyste, niepodzielnie, Bogu oddane serce. Szkaplerz jest zewnętrznym wyrazem tej więzi z Maryją. Co ciekawe, urodziłem się 16 lipca, czyli w uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Na swojej drodze bardzo wcześnie spotkałem się z karmelitankami bosymi. Szkaplerz przyjąłem w wieku 9 lat. Myślę, że jako młody chłopak, aż tak nie zwracałem na to uwagi. Dopiero w 1985 r., kiedy wstąpiłem do zakonu, uświadomiłem się w tym bardziej. Przyjęcie szkaplerza i naśladowanie w życiu Najświętszej Maryi Panny jest dla mnie priorytetem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pielgrzymkowe cuda

2018-07-17 17:48

Salve TV

Dlaczego warto iść na pielgrzymkę? Czym zajmuje się dyrektor pielgrzymki? Jakie nadzwyczajne znaki i cuda dzieją się podczas pielgrzymek?

Waldemar Kucharczyk

- Oczywiście, że warto iść na pielgrzymkę. Z jednej strony jest to wypraszanie u Matki Bożej wielu łask, a z drugiej strony ma również wymiar pokutny. Warto podjąć ten trud - mówił ks. Dariusz Bala

- Pielgrzymowanie to trud, który mogę ofiarować Matce Bożej. Ale to także czas, kiedy mogę popatrzeć na wiarę ludzi, która mnie buduje - podkreślał ks.Rafał Goliński

- Na pielgrzymce jest mnóstwo uzdrowień duchowych. Są też spowiedzi, rozmowy. To jest nieustannie i rzeczywiście widać, jak ludzie dojrzewają do odkrywania głębi wiary - dodawał ks. Dariusz

- Serce ciągnie do Maryi. Do Matki się po prostu idzie - podsumował ks. Rafał

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem